Jako pierwsze zapowiedziały zainstalowanie takich urządzeń na lotniskach Wielka Brytania i Holandia. W najbliższych miesiącach na Schiphol w Amsterdamie znajdzie się 60 nowych aparatów kosztujących po 150 tys. euro. Lotniska brytyjskie będą również stopniowo wyposażane w takie urządzenia — ogłosił premier Gordon Brown.
Szef włoskiej dyplomacji Franco Fratini wystąpił ze stanowczą obroną takiej technologii, mimo ze może oznaczać poświęcenia w zakresie prywatności podróżnych. — To najpewniejsze urządzenie, które uniemożliwi terroryście przemycenie połkniętej kapsułki z materiałami wybuchowymi, bo detektor metali tego nie wykryje — stwierdził.
Niemcy i Francja nie są przeciwne, ale podchodzą z rezerwą. Berlin spodziewa się ogłoszenia latem pojawienia się skanerów nowej generacji, Paryż zauważa, że istnieją inne możliwości techniczne wykrywania materiałów wybuchowych. Hiszpania z kolei odrzuciła dodatkowe rozwiązania w rodzaju skanerów ciała do czasu osiągnięcia porozumienia w tej sprawie w całej Unii.
Europejczycy podchodzą więc różnie do problemu, a sektor lotniczy przygląda się wszystkiemu z niepokojem, bo uznaje skuteczność obecnego sprzętu kontrolnego, ale chciałby prawdziwej koordynacji w skali Unii. Eksperci od lotnictwa zbierają się w czwartek w Brukseli dla wyciągnięcia wniosków ze świątecznej próby zamachu; będzie to też okazja wysłuchania uwag ludzi z branży, przedstawienia krajowych strategii i przeanalizowania działań podjętych w USA.
Źródło związane z komisarzem ds. transportu uważa jednak, że za wcześnie jeszcze na skoordynowane stanowisko w sprawie skanerów ciała. W otoczeniu komisarza ds. sprawiedliwości podkreśla się z kolei, że w takiej kwestii potrzebna jest jasna umowa partnerstwa przez Atlantyk. We wtorek w Brukseli trwały konsultacje z wysokimi przedstawicielami władz USA ds. bezpieczeństwa transportu lotniczego.