Zdaniem dyrektora generalnego IATA (Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych) Giovanniego Bisignaniego straty z konserwatywnie wyliczonych 200 mln dol. dziennie rosną z każdym dniem i mogą sięgać już 300 mln.
Air France szacują dzienne ubytki w swojej kasie na 35 mln euro, British Airways na 17 – 20 mln, SAS uważa, że jest to 29 mln euro w ciągu ubiegłych czterech dni.
– Staramy się robić wszystko, aby zminimalizować poniesione straty – mówi rzecznik Polskich Linii Lotniczych LOT Jacek Balcer. Samoloty zostały odstawione od rękawów, aby lotniska nie kasowały opłat, do Warszawy zostały ściągnięte załogi uziemionych maszyn, zawieszona została praca LOT Catering. – Te posiłki, które zostały już przygotowane, rozdawaliśmy na lotnisku, a także na Krakowskim Przedmieściu wśród osób, które w ubiegłym tygodniu czekały na wejście do Pałacu Prezydenckiego i ostatnie pożegnanie z prezydentem RP i jego żoną – dodaje Balcer. Poza granicami Polski pozostało siedem maszyn polskich linii – dwie w Paryżu, dwie w USA i po jednej w Kanadzie, Monachium i Hamburgu.
[wyimek][b]300 mln dol.[/b] to nowe szacunki dziennych strat branży lotniczej na świecie[/wyimek]
Reakcja inwestorów była łatwa do przewidzenia. Tracą akcje największych europejskich linii lotniczych – Air France/KLM staniały o ponad 5 proc., British Airways – o blisko 3,5 proc., Lufthansy o ok. 5 proc., Iberii zaś o 4 proc.