Reklama
Rozwiń
Reklama

Dreamlinery uziemione

Boeing wstrzymał testowe loty B787 Dreamliner, bo dzień wcześniej dym w głównej kabinie zmusił do awaryjnego lądowania w Teksasie

Publikacja: 11.11.2010 13:01

Dreamlinery uziemione

Foto: Bloomberg

– Postanowiliśmy nie latać innymi samolotami do czasu, gdy będziemy więcej wiedzieć, co się stało — stwierdziła rzeczniczka koncernu Loretta Gunter. — Czy to potrwa cały dzień, czy krócej, czy dłużej, to się dopiero okaże. Tymczasem ekipy zajmą się testami naziemnymi.

Do incydentu doszło we wtorek podczas zbliżania się do lądowania na lotnisku w Laredo (Teksas) po rutynowym testowym locie z Yumy w Arizonie. Był to pierwszy taki test dla tego samolotu. Wszystkie 42 osoby znajdujące się na pokładzie opuściły bezpiecznie samolot trapami.

Boeing stwierdził, że w czasie podchodzenia do lądowania samolot stracił główne źródło zasilania na skutek pożaru instalacji elektrycznej. Systemy wsparcia, w tym turbina wiatrowa RAT działały zgodnie z oczekiwaniem, pozwalając załodze na bezpieczne lądowanie. Wstępna inspekcja wydaje się wskazywać, że trzeba będzie wymienić panel kontroli zasilania w tylnym przedziale wyposażenia elektronicznego. Trwa sprawdzanie panelu i jego okolic dla sutalenia, czy będzie wymagana inna naprawa. Dane z tego lotu trafiły do Seattle do przeanalizowania. Potrzebny będzie czas na ustalenie przyczyn pojawienia się dymu - wyjaśnia Boeing. Dym może pojawić się z różnych powodów, z okablowania, oświetlenia, z różnych systemów elektronicznych - powiedziała wcześniej rzeczniczka koncernu.

Producent nie jest w stanie stwierdzić do czasu zapoznania się z danymi lotu, czy ten incydent wpłynie na realizację programu. Pierwszą maszynę ma dostać japońska ANA w I kwartale 2011 r. Testowany samolot ZA002, jeden z sześciu, był pomalowany w jej barwach.

Szef EarlyBird Capital, Alex Hamilton uważa, że to ostatnie wydarzenie może wymusić kolejną zwłokę. Producent musi wszystko sprawdzić, wyodrębnić problem i spróbować ustalić przyczynę. Zdaniem Hamiltona, kolejne opóźnienie nie będzie szokiem dla rynku. Inwestorzy byli innego zdania; akcje Boeinga straciły na początku sesji 3,4 proc.

Reklama
Reklama

Federalny urząd lotnictwa FAA zajął się tym incydentem, w którym członek załogi odniósł lekkie obrażenia. Sytuację monitoruje także inny urząd centralny, Krajowa Rada Bezpieczeństwa Transportu NTSB, ale nie wysłała na miejsce swych ekspertów.

Gunter wyjaśniła, że samolot miał na pokładzie sprzęt używany w lotach testowych. Tego dnia załoga sprawdzała system podawania azotu do zbiorników paliwa, co redukuje możliwość samozapłonu oparów paliwa. NTSB uważa, że to właśnie było przyczyną katastrofy w 1996 r. jumbo jeta Boeinga linii TWA.

Rzeczniczka zaprzeczyła pewnym doniesieniom, że samolot stracił zasilanie w elektryczność podczas awaryjnego lądowania. „Seattle Times” podał, że samolot stracił główne źródło zasilania w elektryczność i system wsparcia. Pilot wypuścił turbinę powietrzną, która produkuje prąd wykorzystując pęd powietrza. — Gdyby do tego doszło na wysokości 25 tys. stóp, to można by było mówić o czymś poważniejszym — powiedziała dziennikowi osoba znająca sytuację.

Boeing stwierdził, że nie ma powodów do podejrzewania, iż silniki produkcji Rolls-Royce miały cokolwiek wspólnego z tym incydentem. Koncern testuje też dwa samoloty B787 z silnikami General Electric.

Biznes
Czyste Powietrze martwe? Prefinansowanie, nadużycia i miliardy bez wypłat
Biznes
Pies lub kot tylko dla bogatych. Ile wydajemy na domowe zwierzęta?
Biznes
Afera w koncernie Kałasznikow. Rosyjskie automaty z chińskimi częściami
Biznes
Piece gasną w hutach Rosji. Tysiące hutników traci pracę
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama