Chodzi o 1,2 mld euro unijnych dotacji, które Polska chce zamiast na linie kolejowe, wydać na nowe drogi. To pieniądze pochodzące z oszczędności które PKP Polskie Linie Kolejowe wypracowała podczas rozstrzygania przetargów na modernizację torów współfinansowane z unijnych dotacji. O możliwości przesunięcia środków na inny cel zabiega polski rząd. Jak powiedział Siim Kallas, unijny komisarz do spraw transportu, Komisja Europejska najprawdopodobniej się na to nie zgodzi.
Swój sprzeciw wobec takiego posunięcia wyraziła m.in. dyrekcja transportu i Parlament Europejski. - Z punktu widzenia polityki transportu jesteśmy przeciwko takiej zmianie – powiedział Siim Kallas.
— Bardzo trudno jest wierzyć, że decyzja będzie pozytywna – podkreślił komisarz.
— Czekamy na oficjalną i ostateczną decyzję w tej sprawie — powiedział Mikołaj Karpiński, rzecznik resortu infrastruktury poproszony o komentarz.
Cześć z 1,2 mld euro unijnych dotacji kolej jednak będzie w stanie wykorzystać w tej perspektywie. — Jednak nie na gruntowne modernizacje linii, na to nie ma już czas. Samo wydanie decyzji środowiskowej na etapie uzyskiwania pozwolenia na budowę może zająć rok — mówi Zbigniew Szafrański, prezes PKP Polskie Linie Kolejowe. Ostatni projekt jaki został dodany do listy projektów podstawowych współfinansowanych z dotacji unijnych w ramach rządowego Programu Infrastruktura i Środowisko to modernizacja trasy z Poznania do Czempina.
Jak dodaje Zbigniew Szafrański, trwa analiza jakie projekty i o jakiej wartości mogą być jeszcze w tej perspektywie unijne zrealizowane.
— Bruksela przysłała audytora, który bada m.in. sprawność aparatu administracyjnego i potencjał firm wykonawczych - zdradza Szafrański. Jak dodaje przy podejmowaniu decyzji o rozszerzeniu listy inwestycji kolejowych tryba wziąć również pod uwagę przepustowość polskiej sieci kolejowej. W latach 2013 - 2014 nastąpi kulminacja rozpoczynanych obecnie prac.
— Cześć pieniędzy możemy wykorzystać, na pewno nie całe 4,8 mld zł. Możemy przedstawić listę potrzeb i życzeń, ale to nie o to chodzi - podsumowuje Szafrański. W Brukseli zabiegamy m.in. o zgodę na wydawanie środków na rewitalizację, remonty torów i finansowanie programu usuwania tzw. wąskich gardeł. Jak podkreślają eksperci, strata obecnie dostępnych unijnych pieniędzy może nas kosztować znacznie więcej niż 1,2 mld euro. Jak mówi Jakub Majewski, analityk rynku kolejowego, jeżeli teraz nie wykorzystamy dostępnej na tory pul, trudno będzie nam przekonać Komisję by w kolejnej perspektywie dała nam podobną kwotę pieniędzy na ten cel. A zaległości inwestycyjne mamy niewątpliwe.