Największe korporacje z branży security: Konsalnet, Impel, Securitas, Solid szykują się do konkursów. - Przejęcie kontroli bezpieczeństwa od państwowej służby mundurowej, czyli straży granicznej, w portach lotniczych i morskich to historyczny moment. Oprócz prestiżu ma także wymiar biznesowy. Już w tym roku otwiera się dla prywatnych firm ochrony nowy kawałek rynku security wart 120 – 150 mln zł - mówi Adam Pawłowicz prezes Konsalnetu.
To, wbrew pozorom, atrakcyjna outsourcingowa oferta, na wartym 7 mld zł rocznie rynku usług związanych z bezpieczeństwem. Od lat panuje na nim mordercza rywalizacja. W grze jest wciąż 4 tysiące spółek ochrony, zatrudniających w różnej formie ok. 300 tys. pracowników.
Kto popilnuje Okęcia
Uwagę największych spółek security ogniskuje teraz najbardziej prestiżowy przetarg na stołecznym Okęciu. Ruszy we wrześniu. Szacuje się, że sam tzw. screening , czyli kontrola bezpieczeństwa, wyceniony został na ok. 42 mln w potencjalnym dwuletnim kontrakcie.
Prezes Konsalnetu, największej obecnie spółki w branży security, podkreśla że jego firma poważnie szykuje się do wyścigu o zamówienia, który zapewne ostro przyspieszy zaraz po piłkarskich mistrzostwach. - Uruchomiliśmy specjalny pion zajmujący się organizacją kontroli , ruszyły szkolenia dla pracowników , którzy muszą zdobyć nowe umiejętności potwierdzone odpowiednimi uprawnieniami i certyfikatami. W treningu pomagaja nam eksperci pozyskani ze straży granicznej i policji – mówi Jacek Klaudziński dyrektor ds. ochrony portów lotniczych i morskich w Konsalnecie .
Impel w grze
Wojciech Rembikowski, wiceprezes Impelu, wrocławskiego potentata usługowego przyznaje, że koszty które spółka poniosła przygotowując się do zorganizowania kontroli bezpieczeństwa we wszystkich centrach prasowych na piłkarskich mistrzostwach Euro 2012, to w rzeczywistości również inwestycja w nowe umiejętności przydatne na lotniskach i statkach. Impel, który nie miał wcześniej takich doświadczeń, teraz szykuje kadry i organizację aby sprostać wyzwaniom.- Dokładnie analizujemy rynek specjalistycznych usług i na pewno będziemy liczyć się w grze –zapowiada Rembikowski.
Śrubowanie ceny
Już pierwsze przetargi organizowane przez zarządy portów lotniczych m.in. w Modlinie dowodzą, że procedury wyboru ochrony są dalekie od doskonałości. Beniamin Krasicki, szef City Security dużej, warszawskiej spółki działającej w centralnej Polsce, przegrał w modlińskim konkursie bo skalkulował stawki na wyższym poziomie od konkurentów – m. in. zwycięzcy przetargu - lokalnej firmy Kowalczyk. - Wymagania były wysokie: port lotniczy oczekiwał, że obsługę zapewni na miejscu 180 pracowników ze specjalnymi certyfikatami. Za najmniejsze uchybienia w wykonywaniu procedur bezpieczeństwa , przewidziano surowe kary. – Okazało się, że trudno pogodzić spełnienie najwyższych wymagań, sporego wysiłku organizacyjnego z oczekiwaniem nadzwyczajnego obniżenia kosztów - przyznaje prezes Krasicki.
Ostra rywalizacja
W starciu o zamówienia na ochronę portów znów dojdzie do ostrej rywalizacji branżowych liderów. – Na rynku usług security już trwa bezpardonowa walka o kontrakty okrojone pod wpływem kryzysu. Nie wszystkie spółki branży uporają się z wzrostem kosztów pracy wywołanym podniesieniem płacy minimalnej, cięciem dopłat do zatrudniania niepełnosprawnych, nowymi regulacjami emerytalnymi i pozostaną konkurencyjne. To oznacza sezon na przejęcia. Wielcy gracze, korzystają z okazji i już wyruszyli na łowy. Dla części osłabionych średniaków konsolidacja z nimi to szansa na przetrwanie trudnych czasów – podsumowuje Sławomir Wagner szef Polskiej Izby Ochrony Osób i Mienia.