Głównym zadaniem postępowania wyjaśniającego prowadzonego w Japonii i USA jest rozwiązanie kwestii baterii litowo-jonowej. Specjaliści uznali, że sprawa za wysokiego napięcia ładowania została ustalona, więc nadal szukają ewentualnej przyczyny.
Minionego weekendu amerykański urząd bezpieczeństwa transportu NTSB oświadczył, że ogień na pokładzie B787 JAL w Bostonie nie powstał z powodu nadmiernego napięcia, w środę Japończycy wykluczyli to samo wobec samolotu ANA.
- Sądząc z wyglądu, nie było nadmiernego napięcia ładowania — stwierdził na briefingu dla prasy przewodniczący japońskiego urzędu bezpieczeństwa transportu, Norihiro Goto. — Nie można było oczekiwać, z mojego punktu widzenia, by takie incydenty związane z systemem elektrycznym pojawiały się jeden za drugim. Trudno nam wyobrazić sobie, w jakim kierunku powinno pójść postępowanie wyjaśniające — oddal.
Postępowanie to wzbudziło zwiększone zainteresowanie decyzją urzędu lotnictwa FAA z 2007 r. o zezwoleniu na zastosowanie przez Boeinga łatwopalnych baterii w B787. Jedna z senackich komisji zorganizuje w najbliższych tygodniach przesłuchanie dla dokonania oceny nadzoru bezpieczeństwa w lotnictwie USA i decyzji FAA.
EADS spokojny
Kłopoty Boeinga z powodu uziemienia wszystkich samolotów B787 od połowy stycznia nie będą mieć wpływu na programy EADS, firmy matki Airbusa, który pracuje nad samolotem A350 — oświadczył dyrektor ds. strategii w EADS, Marwan Lahoud.
Zapytany w Radio Classique o ewentualne konsekwencje na program A350 zapewnił, że nie będzie wpływu na programy grupy europejskiej i potwierdził, że pierwsze dostawy nowego samolotu dalekiego zasięgu nastąpią zgodnie z planem pod koniec 2014 r.
Zdaniem Lahouda problemy Boeinga nie powinny spowodować opóźnień w procedurze certyfikacji A350. — Nie wiem, skąd wziął się taki pomysł. To są niezależne procedury. Certyfikowanie samolotu dotyczy danego samolotu. Nie ma żadnego związku w działaniach certyfikacyjnych jednego samolotu i drugiego — stwierdził z naciskiem.
- Problemy z Dreamlinerem nie są dobrą wiadomością dla nas, nie są także złą. Bardzo uważnie obserwujemy tę sprawę, spełniamy zalecenia władz odpowiedzialnych za certyfikację. Jeśli pojawią się ważne rzeczy w sprawie Dreamlinera, z których można skorzystać, to skorzystamy. Zrobimy wszystko co należy, aby nie mieć tych samych problemów z A350 — dodał.
Jeden z członków kierownictwa EADS powiedział anonimowo agencji AFP, że Europejczycy obawiają się, by amerykański FAA i jego europejski odpowiednik EASA nie zaostrzyły procedur testowania i certyfikacji nowych samolotów, a więc dotyczących A350.