Korespondencja z Genewy
Prezesi koncernów samochodowych, którzy przyjechali na tegoroczny salon w Genewie, nie ukrywali że szukają poziomu rynku, o którym można będzie wreszcie powiedzieć, że sięgnął dna.
Stephen Odell, prezes Ford Motor Europe nie wierzy, że do jego osiągnięcia mogłoby dojść już w przyszłym roku. I podjął dramatyczną decyzję o zamknięciu trzech europejskich fabryk. Po jednej zlikwidowali bądź zlikwidują w przyszłości Fiat, Opel i PSA Peugeot/Citroen. Renault zwolni ponad 5 tysięcy osób – to tak, jakby wyeliminował jeden duży zakład.
Bez oznak poprawy
Opel, żeby ratować fabryki, po decyzji o wygaszaniu produkcji w niemieckim Bochum, szykuje się do wytwarzania w Europie chevroleta cruze i traxa, oraz opla mokki, kiedy tylko sprzedaż tych aut przekroczy po 110 tysięcy sztuk. Jak na razie bardzo blisko tej granicy jest mokka, którego sprzedaż w Europie sięga 90 tysięcy. – To auto jest całkowicie wyprzedane – zapewnia „Rz" Steve Girsky, przewodniczący rady nadzorczej General Motors Europe. Mokka i trax, który zostanie wprowadzony na rynek jeszcze w tym roku, teraz są importowane z Korei.
Kryzys sięga już także producentów komponentów. Dwaj producenci opon, Goodyear i Bridgestone, zamknęli już po jednej europejskiej fabryce, odpowiednio we Francji i Włoszech.
11,5 miliona aut zostanie wprzedanych w Europie w 2013 roku, według prognozy Fitch
Prezes Renaulta/Nissana, Carlos Ghosn uważa, że byłoby najlepiej, gdyby na złom przeznaczyć wszystkie stare diesle, które jego zdaniem stanowią zagrożenie dla środowiska. We Francji natychmiast zyskał wsparcie, bo minister ekologii Delphine Batho i odpowiadająca za budownictwo mieszkaniowe Cecile Duflot szybko wyliczyły, że stare auta tak zatruwają środowisko, że powodują rokrocznie śmierć 40 tysięcy osób.
– To dlatego właśnie trzeba stare diesle zastąpić nowymi – skwapliwie przyklasnął im Ghosn. Jego zdaniem całkowite odejście od silników wysokoprężnych byłoby wylewaniem dziecka z kąpielą i przestrzega jednocześnie przed podnoszeniem podatków na olej napędowy. Jednak nie ma takiej możliwości, żeby napięte europejskie budżety były w stanie udźwignąć dopłaty do złomowanych aut tylko po to, żeby pomóc producentom.
Zobacz jakie auta zaprezentowano na 83. Salonie Samochodowym w Genewie
Konsolidacja rynku
Tylko niektórzy producenci wierzą, że już w drugiej połowie roku w sprzedaży nastąpi jakaś poprawa. Nawet zwykle pełen optymizmu europejski szef Hyundaia, Alan Rushforth nie ukrywa, że dla niego tegorocznym celem jest tylko utrzymanie 3,5-proc. udziału w nadal kurczącym się rynku. Ostrożnie mówi o „konsolidacji rynku" i przyznaje, że w sytuacji, kiedy w ofercie nie będzie już wyłącznie całkiem nowych modeli, ceny aut koreańskiej marki mogą nieco spaść. „Konsolidacja" dzisiaj wciąż brzmi bardzo optymistycznie w stytuacji, kiedy w styczniu we Francji nastąpił spadek sprzedaży aut o 12,1 proc, w Hiszpanii o 9,8 proc., a w Niemczech nawet o 10,5 proc.
W Polsce po minimalnym wzroście w styczniu, luty znów był spadkowy. Największa zapaść jest jednak we Włoszech – o 17,4 proc w styczniu. A producenci nie ukrywają obaw, że sytuacja pogorszy się jeszcze bardziej z powodu skomplikowanej sytuacji politycznej w tym kraju po wyborach. – Wierzę w mądrość i siłę autorytetu prezydenta Napolitano i że sytuacja szybko się wyjaśni – mówił w Genewie szef grupy Fiata, Sergio Marchionne. Inni producenci jednak nie podzielają jego optymizmu. Carlos Ghosn mówi otwarcie: dwa pierwsze miesiące przyniosą spadek przynajmniej 9-procentowy w całej Europie.
Co będzie potem? Prezes Daimlera, Dieter Zetsche wierzy w poprawę już w drugim półroczu. – Idziemy do przodu, pomimo tego że rynek się kurczy – powiedział „Rz". Ale jemu łatwo jest mówić o poprawie, bo sprzedaje auta luksusowe i to na całym świecie. W przypadku BMW, kłopoty – jeśli można w ogóle o nich mówić – są ograniczone tylko do Europy.
– To prawda, w Europie mamy dzisiaj bardzo skomplikowaną sytuację – przyznaje odpowiedzialny za sprzedaż w Grupie Volkswagena, Christian Klingler, który nie ukrywał w Genewie satysfakcji z przyznania golfowi 7 tytułu Auta Roku 2013.
– Ja nie mam złudzeń co do tego, że sytuacja w Europie poprawi się już w tym roku – uważa nowy szef Opla, Karl-Thomas Neumann. A jego odpowiednik z Mitsubishi, Osamu Masako ma nadzieję, że jego marce wreszcie pomoże słabnący jen, który przez wiele ostatnich miesięcy był ciężarem dla eksporterów.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki d.walewska@rp.pl