– W ubiegłym roku całkowita sprzedaż piwa w Polsce zmalała o niemal 3 proc. Zakładamy, że część tych strat uda się odrobić w tym roku, a sprzedaż piwa zwiększy się o 1–2 proc. – mówi „Rz" Wojciech Mrugalski, rzecznik prasowy Kompanii Piwowarskiej, lidera polskiego rynku piwa.
Zdaniem Małgorzaty Lubelskiej, członka zarządu Grupy Żywiec, wicelidera branży, na decyzje zakupowe Polaków, w tym na popyt na piwo, wpływ mają wciąż niepewna sytuacja makroekonomiczna i spore bezrobocie. Browary liczą jednak, że w tym roku optymizm konsumentów wróci.
Oryginalność w cenie
– Do polepszenia nastrojów powinno przyczynić się tegoroczne święto kibiców piłki nożnej, czyli mundial w Brazylii – uważa Wojciech Mrugalski.
Dodaje jednak, że tradycyjnie dużo będzie zależeć od pogody. Jednym z powodów ubiegłorocznego spadku sprzedaży piwa była długa i mroźna zima.
Chcąc jak najlepiej przygotować się do sezonu, największe browary już teraz zaczynają atakować rynek nowościami. Tak jak w ubiegłym roku, stawiają głównie na oryginalne smaki i receptury.
– Z badań wynika, że już 40 proc. Polaków pijących piwo szuka nowych gatunków i smaków i jest gotowe zapłacić za nie więcej niż za zwykłego lagera. To oznacza, że segment piwnych specjalności nie jest już niszą – wyjaśnia Małgorzata Lubelska.
Maciej Chołdrych, ekspert piwny i właściciel firmy piwoznawcy.pl, zwraca uwagę, że dziś każdy browar chce uczestniczyć w rozwoju kultury piwnej i zdobywać niszowych konsumentów.
– To pewne, że będą pojawiać się nowe gatunki, a być może także wariacje na temat znanych stylów piwa. Zanosi się również na powrót do piw o większej zawartości ekstraktu i intensywniej chmielonych – mówi Maciej Chołdrych.
Grupa Żywiec zaczęła już sprzedaż trzech nowych wariantów marki Żywiec. Są to bock, marcowe i białe, czyli pszeniczne. O tym, które trafi na stałe do oferty, zdecydują konsumenci w głosowaniu, które ruszy w kwietniu. W najbliższym czasie firma zacznie sprzedawać belgijskie piwo Affligem Blonde.
Ubiegły rok byłby dla branży piwnej jeszcze mniej udany, gdyby nie sukces radlerów, czyli mieszanek piwa i lemoniady. W szczycie sezonu – na te do niedawna niemal nieznane u nas napoje – przypadło 7–8 proc. łącznej sprzedaży piwa. Tomasz Bławat, prezes Carlsberg Polska, trzeciego producenta piwa w Polsce, oraz szef Związku Browary Polskie, szacuje, że w tym roku te udziały mogą zwiększyć się do 10 proc.
Kobiety lubią radlery
Carlsberg zaczął już sprzedaż kolejnego wariantu smakowego radlera pod marką Okocim. W sklepach pojawiło się także cytrynowe piwo Carlsberg, a do jabłkowego napoju piwnego Somersby dołączyła wersja jeżynowa. Od stycznia 2014 roku firma sprzedaje niepasteryzowane piwo Okocim.
– Wszystkie nasze nowości to produkty premium, dzięki czemu budujemy wartość naszej oferty – zaznaczał Tomasz Bławat podczas ostatniego spotkania z dziennikarzami.
Trzeciego już radlera pod marką Warka wprowadzi Grupa Żywiec. Tym razem będzie to mieszanka lemoniady i piwa bezalkoholowego.
Nowości zapowiada także Kompania Piwowarska, jednak nie zdradza, czym chce zaskoczyć konkurencję. O tym, że intensywnie przygotowuje się do sezonu, świadczy decyzja o zwiększeniu powierzchni magazynowej w Centrum Logistyczno-Inwestycyjnym Poznań w Swarzędzu. Wynosi ona teraz 20 tys. metrów kwadratowych, większy magazyn firma ma tylko w Tychach.
Kompania szacuje, że sprzedaż ze swarzędzkiego centrum wyniesie w sezonie 0,9 mln hl, czyli blisko trzy razy więcej niż w 2013 roku. Pracować tam będzie wówczas ok. 100 osób, dwa razy więcej niż do tej pory.
Wyhamowanie tempa, w jakim rosła sprzedaż piwa, nie oznacza, że w Polsce ubywa piwoszy. Co roku ich liczba zwiększa się o ok. 0,5 mln.
– Nowi konsumenci to głównie kobiety, które sięgają po piwa smakowe czy radlery. Ubywa osób, które piją piwo bardzo często – mówi Małgorzata Lubelska.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki, b.drewnowska@rp.pl