Rz: Czy sytuacja na rynku kosmetyczno-chemicznym zaczęła się poprawiać? Marek Maruszak:

Od wielu miesięcy dynamika oscyluje wokół zera – czasami zdarza się delikatny wzrost, czasami spadek. Trudno oczekiwać gwałtownych zmian w najbliższym czasie, bo konsumpcja na wszelkie zmiany w gospodarce reaguje z opóźnieniem. Gdy rozpoczynał się kryzys, długo nie spadała, z kolei teraz, gdy niby od dawna najgorsze w gospodarce jest już za nami, po wynikach sprzedaży detalicznej tego nie widać.

Struktura rynku się zmienia?

My sprzedaż nadal zwiększamy – w maju i czerwcu dwucyfrowo. Z naszego punktu widzenia ważna jest utrata dynamiki sprzedaży dyskontów. W hipermarketach spadki są normą już od dawna, a więc obraz rynku wcale nie jest taki pozytywny.

Rossmann rośnie głównie dzięki szybkiemu otwieraniu nowych sklepów – rocznie uruchamiamy ich około 150. Nie uwzględniając rozwoju, wyniki tych samych sklepów są lepsze niż przed rokiem, ale dynamika jest stosunkowo niewielka.

Czy liczba drogerii wciąż spada?

Tak, ten trend nadal się utrzymuje w przypadku placówek niezależnych. Coraz więcej decyduje się na wejście do sieci franczyzowych, które stają się poważnymi graczami. Wiele drogerii niezależnych utrzymuje się na rynku, ponieważ działają w lokalu należącym do przedsiębiorcy, który – gdyby miał także płacić czynsz – dawno zostałby zmuszony do zamknięcia firmy. Rossmann inwestuje w całej Polsce, zarówno w dużych aglomeracjach, np. w samej Warszawie liczba naszych sklepów zbliża się powoli do 100, jak i w małych i średnich miastach.

Polacy kupują coraz mniej kosmetyków?

Kupujemy coraz więcej kosmetyków, ale wybieramy produkty tańsze, ekonomiczne. W rezultacie wartość koszyka nie wzrasta. Poza tym dyskonty sprzedają artykuły znanych międzynarodowych marek w bardzo niskich cenach, co zmusza np. Rossmanna do głębokich obniżek cen. Niestety, prowadzi to do deprecjacji tych brandów, spadku wartości sprzedaży i utraty marży detalisty.

W Rossmannie notujemy coraz większą popularność produktów pod markami własnymi – w ujęciu ilościowym to już 27 proc. obrotów, a ich udział wciąż rośnie.

Promocje nadal są magnesem?

Zdecydowanie najbardziej skutecznym i nawet jeśli konsumenci mogą deklarować coś innego, to właśnie dzięki nim najczęściej podejmują decyzje zakupowe. Dlatego tak ważny jest dla nas magazyn „Skarb" kierowany przez Agatę Młynarską – jest bezpłatny, dystrybuujemy go już nie tylko przez swoje sklepy, ale również przez Ruch i Kolportera.

Dzięki niemu docieramy z promocjami i nowościami do tysięcy klientów – czytelnictwo magazynu jest na poziomie liderów z segmentu prasy kobiecej. Jeśli chodzi o nakład, drukujemy 1,6 mln egzemplarzy miesięcznie.

Może zmiany na rynku powoduje też rosnąca popularność zakupów przez internet?

Nie traktuję e-sklepów jako alternatywy dla tradycyjnych drogerii – co najwyżej może to być uzupełnienie ich oferty, oprócz tego także źródło wiedzy o cenach, produktach, nowościach, promocjach. Przecież jeśli komukolwiek skończy się w domu jakiś kosmetyk, to raczej zastanowi się, gdzie szybko go kupić, zamiast kupować w sieci – dostawa przecież trochę potrwa.

Długo analizowaliśmy potencjał tego segmentu rynku i ostatecznie zdecydowaliśmy się na uruchomienie sklepu internetowego. Na początek ruszy w Łodzi, następnie w kolejnych dużych miastach.

Wciąż się zastanawiamy, czy wybrać model dostaw ze sklepów czy z magazynu – wszystko będzie zależało od skali zainteresowania taką usługą.

Chcemy, aby czas od złożenia zamówienia do dostawy wyniósł maksymalnie dobę. Klienci oczywiście będą mogli odebrać swoje zakupy w naszych sklepach, ale również na stacjach benzynowych oraz w paczkomatach.

Skoro rozwijacie się tak szybko, to może ?w grę wchodzą jakieś przejęcia?

Zdecydowanie nie, od początku rozwijamy się tylko organicznie i nie widzę powodu, aby to zmieniać. Przejmowanie jakiejkolwiek firmy oznacza kupowanie pakietu – są w nim sklepy dobre, ale także zazwyczaj dużo słabych. Nie ma to najmniejszego sensu finansowego. I tak teraz pozwalamy sobie na coraz większe ryzyko podczas uruchamiania nowych placówek, a mimo to tylko bardzo niewielka ich liczba okazuje się nietrafionym pomysłem.

Przykładem takiego eksperymentu jest choćby podłódzki Stryków, gdzie stałych mieszkańców jest ledwie ok. 4 tys. – trudno uznać to za wystarczającą liczbę. Jednak sklep ostatecznie tam uruchomiliśmy i notuje dobre wyniki.

Od dłuższego czasu eksperymentujecie, wprowadzając do oferty dodatkowe kategorie, np. produkty bio czy wina. Będą kolejne nowości?

Oczywiście, wciąż zastanawiamy się nad następnymi, ale dopóki się to nie stanie, z oczywistych powodów nie mogę ujawniać takich informacji. Jednak nie zapominajmy, że wciąż są to kategorie dodatkowe i jedynie uzupełniające ofertę. Jeśli wielkość sklepu na to pozwala, trafiają one tam na półki, dlatego nie są dostępne we wszystkich naszych placówkach.

rozmawiał Piotr Mazurkiewicz

Marek Maruszak prezesem drogerii Rossmann w Polsce jest od 1999 r. Absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Pracował w przedsiębiorstwie handlu zagranicznego Coopexim, w latach 1991–1997 był dyrektorem zarządzającym ?i handlowym General Biscuits Polska z grupy Danone.