W tym roku zniknie kolejnych 12 niebezpiecznych miejsc z mapy Polski. Szczególnie zyska na tym Śląsk, który pozbędzie się aż... dziewięciu nielegalnych wysypisk odpadów niebezpiecznych, do tego jedna lokalizacja w województwie łódzkim i jedna w Pomorskiem. Chodzi o aż trzy lokalizacje w Sosnowcu, Kutno, Gdańsk, Łąziska, Szczekociny, Koziegłowy, Piekary Śląskie, Sławków i kontynuację w Siemianowicach i Mykanowie.
Kontynuację sprzątania Polski zapowiedziała w czwartek na konferencji Paulina Hennig-Kloska, minister klimatu i środowiska. - W ubiegłym roku zaczęliśmy sprzątać pierwszych 10 nielegalnych składowisk, sprzątnęliśmy łącznie 17 tys. ton niebezpiecznych odpadów, które stanowiły potencjalne największe zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi, środowiska naturalnego, ujęć wody, a więc potencjalnie skażeń na wielką skalę - mówiła minister. Program został rozpoczęty w ubiegłym roku, przygotowania trwały przez cały 2024 r., niezbędna była zmiana ustawy, która pozwalała ministerstwo klimatu na udzielenie dotacji bezpośrednio samorządom, które mają takie składowiska na swoim terenie.
Czytaj więcej
46 zatrzymanych i seria zarzutów dla członków grupy przestępczej, która oszukiwała na odpadach. N...
Sprzątanie odpadów niebezpiecznych kosztuje 200 mln zł co roku
W ubiegłym roku sprzątanie nielegalnych, niebezpiecznych wysypisk kosztowało podatników 200 mln zł, tyle wynosiła dotacja z budżetu państwa. – Rozpoczęliśmy w ub. roku sprzątanie w 10 lokalizacjach, to Kutno, Szczerców, Sosnowiec, Stomporków, Siemianowice Śląskie, Pińczów, Spytkowice, Mykanów, Jastrowie i Stęszew. Siedem z nich uprzątnęliśmy całkowicie, w trzech największych lokalizacjach sprzątanie będzie kontynuowane – mówiła Paulina Hennig-Kloska.
Nie można sprzątać szybciej, ponieważ na takie tempo pozwala potencjał przerobowy spalarni odpadów niebezpiecznych. – Jednym z elementów, które blokują sprzątanie Polski po naszych poprzednikach jest wąskie gardło w spalarniach odpadów niebezpiecznych, które przerabiają odpady na bieżąco – mówi Paulina.