– Systemowe wsparcie w Polsce mają muzycy, filmowcy, koledzy i koleżanki z teatru. Literatura nie ma nic, a wymaga się od nas najwięcej. Książki w dniu premiery mogą być dostępne za darmo w bibliotekach w całej Polsce – mówi rp.pl Zygmunt Miłoszewski, powieściopisarz i członek zarządu Unii Literackiej.
Polski Fundusz Literatury z VAT-u na książki
Tak odpowiada na pytanie o powody, dla których organizacja pisarzy wystąpiła do minister kultury z inicjatywą powołania Funduszu Literatury Polskiej. Pisarze proponują, aby Fundusz zasiliły wpływy z VAT na książki. Według różnych szacunków to od 200 do 500 mln zł rocznie.
Jak napisano w projekcie, „PFL wspiera cztery filary – środowiska, które razem tworzą różnorodność polskiej książki (biblioróżnorodność) w procesie jej tworzenia i udostępniania”.
Są to:
1. Twórcy literatury (zarówno autorzy i autorki, jak i tłumacze i tłumaczki) – jako ci, bez których nie byłoby książek.
2. Wydawnictwa – te, które inwestują w wartościową literaturę.
3. Księgarnie – jako lokalne miejsca kontaktu z książką i życiem literackim.
4. Biblioteki i inne lokalne ośrodki kultury – jako bezpłatne, ogólnodostępne i demokratyczne miejsca spotkań z książką.
Zygmunt Miłoszewski: Kina miały swój PISF, pisarze nie mają nic
– W teorii wydawcom, księgarniom i bibliotekom w Polsce nie jest potrzebna do funkcjonowania współczesna polska literatura, mogą wydawać klasykę, przekłady i prosić o teksty sztuczną inteligencję. Przesadzam, żeby podkreślić, że dziś literatura polska jest w takim miejscu jak polskie kino w latach 90-tych – szoruje po dnie. Wtedy, aby wesprzeć krajową kinematografię wymyślono PISF i wsparcie dla twórców polskich filmów. Proponujemy podobny mechanizm, ale dla polskich pisarek i pisarzy – dodaje.
Unia Literacka zrzesza znane w Polsce nazwiska autorów książek. W zarządzie zasiadąją m.in. Jacek Dehnel, Grzegorz Piątek i Zygmunt Miłoszewski, ale wśród członkiń jest Olga Tokarczuk czy Sylwia Chutnik.
Obniżenie VAT-u do zera niczego nie zmieni
– Jasne, ani ja, ani tym bardziej Olga, nie narzekamy na nasze wyniki sprzedaży. Działamy po to, aby łatwiej było nowym pokoleniom, debiutantom, utalentowanym osobom próbującym napisać kolejny rozdział polskiej literatury – tłumaczy Zygmunt Miłoszewski.
Fundusz Literatury Polskiej to najważniejsza z inicjatyw Unii Literackiej. Organizacja proponuje go zamiast obniżania VAT na książki, co zaproponował w listopadzie minister finansów podczas branżowej konferencji.
– Nie wierzę, żeby ceny książek spadły o grosz, gdyby VAT został obniżony do zera. Wierzę za to, że w wyniku tego posunięcia zubożałby budżet, a żaden z problemów polskiej książki nie zostałby rozwiązany. Rynek ciągle byłby mętny i opanowany przez oligopole, twórcy i twórczynie ciągle klepaliby biedę, księgarnie by padały – mówi Miłoszewski. – Dlatego proponujemy powołanie Funduszu Literatury Polskiej, z którego Instytut Książki wspierałby nie tylko nas, ale też wydawnictwa, księgarnie, biblioteki.
– Nie możemy doprowadzić do tego, aby rzeka literatury wyschła. Żeby było to zajęcie hobbystyczne dla ludzi z bogatych domów – mówi literat.
– Mamy duże nadzieje na to, że ta inicjatywa spotka się z przychylnością legislatorów. Trudno znaleźć jej przeciwników – uważa Zygmunt Miłoszewski.
Literaci chcą liczb i pieniędzy od bibliotek
Poza funduszem, Unia Literacka walczy także o to, aby rynek wydawniczy stał się przejrzysty. – Nie wiemy, ile książek drukuje się i sprzedaje w Polsce, ta informacja jest idiotycznie wręcz tajna. A biorąc pod uwagę, że od tego zależą nasze honoraria, to nie byłoby źle mieć też inne źródło danych niż wydawcy. Zwłaszcza że znane są przypadki, ujmę to delikatnie, błędów księgowych w rozliczeniach – mówi Miłoszewski.
Unia Literacka chce także uporządkowania systemu rekompensat za wypożyczenia biblioteczne.
– System bibliotek w Polsce jest wspaniały, jako obywatele i czytelnicy naprawdę kochamy biblioteki. Ale nie możemy udawać, że 100 milionów wypożyczeń rocznie tylko w bibliotekach publicznych, nie licząc szkolnych i uczelnianych, nie ma wpływu na nasz biznes. Istniejący system rekompensat dziś nie funkcjonuje, celem powinno być katalogowanie wszystkich wypożyczeń i wynagradzanie autorów za nie. Osobiście uważam, że 50 groszy za wypożyczenie to jest uczciwa stawka – mówi wprost pisarz.
Pytany, czy Unia Literacka zamierza walczyć ze wspomnianymi przezeń oligopolami – zaprzecza. – Skupiamy się na działaniu pozytywnym, mamy fajne konstruktywne pomysły na wspieranie polskiej literatury tak, żeby wszyscy na tym skorzystali, przede wszystkim czytelniczki i czytelnicy. Nie możemy prowadzić wszystkich wojen – mówi Miłoszewski.