Pełna mobilizacja w polskiej fabryce broni. Wojna zmieniła ją nie do poznania

Hutę Stalowa Wola, producenta m.in. haubic krab, odwiedziłem po kilku latach przerwy. Od wybuchu wojny w Ukrainie zmieniła się nie do poznania. Na własne oczy zobaczyłem maszyny za miliony złotych, które pracują przez całą dobę. Dziś w niczym nie ustępuje fabrykom broni na Zachodzie.

Aktualizacja: 01.03.2024 06:07 Publikacja: 01.03.2024 03:00

Armatohaubice Krab w Hucie Stalowa Wola

Armatohaubice Krab w Hucie Stalowa Wola

Foto: PAP/Darek Delmanowicz

Jestem w Hucie Stalowa Wola po kilkuletniej przerwie i nie poznaję zakładu, który wystartował przed 1939 r. w COP, a dziś słynie z produkcji haubic Krab. Sterylne podłogi, klimatyzowane wnętrza, pełne przemysłowych robotów gniazda obróbcze. I niespotykany przed wojną w Ukrainie wszechogarniający, produkcyjny impet.

Pełną mobilizację w podkarpackiej hucie widać na każdym kroku: gigantyczne obrabiarki sterowane komputerowo frezują pancerne wieże krabów, wielotonowe kadłuby bojowych pojazdów unoszone są niczym piórko w uchwytach zautomatyzowanych obrotnic: spawanie twardej stali to zadanie precyzyjnych robotów.

Czytaj więcej

Plan, który ma uczynić potęgę z podkarpackiej huty zbrojeniowej

Jan Szwedo, prezes HSW, który pokazuje firmę dziennikarzom, tłumaczy, że wszystkie cyfrowo sterowane maszyny, ustawione w gruntownie zmodernizowanych halach, ciężko pracują. Te najcenniejsze kosztowały dziesiątki milionów złotych. Dlatego nie tracą czasu i robią swoje z dokładnością do ułamków milimetra. 24 godziny na dobę, przez siedem dni w tygodniu.

Prawdziwą sensacją jest w hucie uruchomiona w ostatnich latach lufownia – tu powstają lufy m.in. do krabów, samobieżnych moździerzy kal. 120 mm Rak, ale też czołgów Leopard. W skomplikowanym procesie wymagającym kosmicznej precyzji kilkunastometrowe odkuwki ze specjalnej stali przekształcane są w lśniące, ponadośmiometrowe cygara wydrążone i utwardzane pod wysokim ciśnieniem 7– 8 tys. barów metodą autofretażu.

Czytaj więcej

Koreańska broń zderzyła się z polskimi krabami

Huta Stalowa Wola przyspiesza przez wojnę w Ukrainie

Ukraińcy twierdzą, że polskie haubice krab to broń „nie do zajechania”, która na głowę bije zachodnie konstrukcje. Imponuje celnością i legendarną już odpornością na surowe, frontowe warunki. Nic dziwnego, że chcą jej więcej. Teraz kolejne superdziała AHS ze Stalowej Woli – niemal bezpośrednio z linii produkcyjnej dostarczane są obrońcom Ukrainy w ramach wartego 2,7 mld zł kontraktu eksportowego na 56 haubic, jednego z największych w zbrojeniówce. W tym roku podkarpacki producent sfinalizuje resztę zamówienia.

Czytaj więcej

Pancerny „Borsuk” daje ognia. Rusza seryjna produkcja nowego BWP?

Jeszcze trzy lata temu powstawało w HSW kilkanaście krabów rocznie. Dziś zwiększone zamówienia własnej armii i oczywiście eksport broni dla Kijowa pozwoliły pokazać prawdziwe możliwości konsekwentnie odnawianej w ostatnich latach firmy. Prezes Szwedo mówi, że podwojenie produkcji już nastąpiło, a są jeszcze w hucie rezerwy mocy. Jeśli więc władze zatwierdzą dalszą ekspresową rozbudowę firmy o kolejne hale uzupełniające obecny ciąg technologiczny, to możliwości wytwórcze HSW zostaną zwielokrotnione. – Zyskamy potencjał, który pozwoli robić nawet 100 krabów rocznie – ocenia Szwedo.

Huta Stalowa Wola, producent dalekonośnych haubic i zautomatyzowanych moździerzy Rak, ale też licznych wyspecjalizowanych wozów artyleryjskiego wsparcia, a wkrótce dostawca najnowszych bojowych wozów piechoty „Borsuk”, tuż przed wojną w Ukrainie zakończyła wartą kilkadziesiąt milionów złotych technologiczną modernizację przedsiębiorstwa. Dziś te inwestycje okazują się niewystarczające. Huta musi znów ostro ruszyć do przodu z rozbudową.

Czytaj więcej

Setki milionów na rozbudowę fabryk broni

Szczegóły rozwoju firmy, która buduje swoje militarne kompetencje od czasów ministra Kwiatkowskiego i Centralnego Okręgu Przemysłowego, a dziś odbiera pochwały od użytkowników znad Dniepru za „broń nie do zdarcia”, na razie muszą pozostać w cieniu. Wiadomo m.in., że jeszcze przed pandemią przebudowano choćby halę „Wisła” i inne obiekty, w których powstawały w minionych latach m.in. wyrzutnie systemu antyrakietowego „Patriot”, a teraz ich produkcja znów pod ścisłym nadzorem zbrojeniowego amerykańskiego giganta RTX (Raytheon) będzie kontynuowana.

Na kwestie finansowe związane ze zwielokrotnianiem mocy HSW i firm całego artyleryjsko-pancernego centrum Polskiej Grupy Zbrojeniowej nieco światła rzucił w przededniu zeszłorocznej kampanii wyborczej zabiegający o głosy w HSW ówczesny szef rządu. Mateusz Morawiecki zapowiedział w Stalowej Woli dokapitalizowanie huty i innych zbrojeniowych spółek zależnych. Pierwsza transza państwowych pieniędzy na wzmocnienie huty wyniosła 600 mln zł. W ślad za tym miałoby pójść kolejne wsparcie w wysokości 1 mld 200 mln zł.

Czytaj więcej

Wojna postawiła polską zbrojeniówkę na baczność. Oddaliśmy sprzęt za 3,5 mld euro

AHS Krab jedzie na front ukraińsko-rosyjski

Eksperci nie mają wątpliwości – potrzeby inwestycyjne huty są ogromne. To dlatego HSW w ostatnich latach dokupiła tereny pod przyszłe hale i specjalistyczne montownie. W październiku zeszłego roku spółka dzięki rządowemu wsparciu przejęła też w Stalowej Woli aktywa zakładu maszyn budowlanych od chińskiego właściciela Liugong Dressta Machinery. W krótkim komunikacie ujawniono, że transakcja została sfinansowana ze środków z dokapitalizowania otrzymanych z Funduszu Inwestycji Kapitałowych. – 551 pracowników z dużym doświadczeniem w produkcji ciężkich maszyn szykuje się, by zasilić specjalnie utworzony nowy oddział pod nazwą: Huta Stalowa Wola SA. Oddział I w Stalowej Woli – komunikował po transakcji zarząd huty.

Czytaj więcej

Jelcz dowiezie na pozycje rakietowe Homary

W błyszczącej dziś jasnym blaskiem, imponującej energią HSW oczkiem w głowie pozostaną haubice. Już teraz zresztą coraz trudniej nadążyć z ich produkcją. Jak twierdzi Tomasz Dmitruk, ekspert od wydatków MON z fachowego pisma „Nowa Technika Wojskowa”, od 2022 roku ani jedna z nowo produkowanych w Stalowej Woli haubic nie trafiła do naszej armii. Wszystkie bez wyjątku przekierowano na naddnieprzański front. Dlatego już co najmniej kilkadziesiąt superhaubic kal. 155 mm z doskonałym systemem kierowania ogniem Topaz (komputer artyleryjski stworzyła ożarowska Grupa WB) walczy w Ukrainie.

Haubice Krab to duma Huty Stalowa Wola

Armatohaubice Krab to bez wątpienia dzieło inżynierów HSW , choć – jak w przypadku każdej wyjątkowo złożonej konstrukcji – technologie podkarpacka zbrojownia pozyskiwała z różnych źródeł. Pierwsze decyzje rozpoczynające tworzenie systemu samobieżnych haubic zapadały w końcówce lat 90. XX wieku: licencję na wieżę bojową kupiliśmy w 1999 r. od brytyjskiego koncernu GEC Marconi (obecnie BAE Systems). Ówczesny system Braveheart przemianowano wówczas na Chrobry.

Czytaj więcej

Polskie fabryki idą na wojnę. Produkcja idzie pełną parą

Eksperci są pełni uznania dla możliwości bojowych dalekosiężnych krabów chwalonych dziś przez obrońców Ukrainy jako broń bijąca na głową sprzęt zachodniej konkurencji gromiący agresorów Kremla nad Dnieprem.

Mariusz Cielma, redaktor naczelny „Nowej Techniki Wojskowej”, od lat obserwuje, jak towarzysząca realizacji programu „Regina” współpraca w międzynarodowym układzie, rodzące się w bólach relacje z prywatnym sektorem, a także nowy styl zarządzania projektami, budżetowania skomplikowanych przedsięwzięć czy choćby ostatnich inwestycji w HSW pozytywnie zmienia tradycyjną mentalność menedżerów i urzędników w MON i zbrojeniówce. – Chyba nikt nie przypuszczał, że tworzenie, a dziś produkcja krabów, wywoła tak znaczące przemiany korporacyjne w firmie, której tradycje sięgają COP – ocenia redaktor.

Biznes
Są unijne kary za łamanie sankcji wobec Rosji. Więzienie i ogromne grzywny
Biznes
Zwrot akcji w sprawie ratowania Poczty Polskiej. Andrzej Duda zablokuje wypłatę?
Materiał partnera
Promocja działań dla wspólnej przyszłości
Biznes
Anna Pruska, prezeska Comarchu: Ekspansja zagraniczna jest dla nas w tym roku kluczowa
Biznes
Niemcy: Europa jest otwarta na chińskie samochody, ale nie za wszelką cenę