Najnowsze dane Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE) nie pozostawiają złudzeń – jeszcze w 2021 r. w naszym kraju działało 7626 placówek Poczty Polskiej (PP), w ub.r. zaś, mimo deklaracji o rozwoju sieci, ich liczba skurczyła się do 7620. A wcześniej spółka zapewniała, że – w odróżnieniu od wcześniejszych zarządów (za poprzedniej władzy) – chce zapewniać dostęp do usług pocztowych na terenach wiejskich. Jednak te deklaracje nie korespondują ze statystykami UKE. Te pokazują, że liczba placówek na wsiach w ciągu roku zmniejszyła się od 2019 r. o prawie 4 proc. Z sieci ubyła w tym czasie setka placówek pocztowych.
W PP zapewniają, że spółka, jako operator wyznaczony, spełnia „wszystkie wymogi prawne w zakresie sposobu rozmieszczenia placówek pocztowych na obszarze kraju, przy jednoczesnym dostosowywaniu ich funkcjonowania do aktualnego zapotrzebowania społeczeństwa na usługi pocztowe w poszczególnych jego obszarach”. Nie ukrywa przy tym, że kształtuje sieć, decydując się względami biznesowymi. W wielu lokalizacjach obiekty te są bowiem nierentowne. Na obronę przywołuje też przykłady z zagranicy. – W Austrii zmniejsza się liczba placówek zarówno własnych, jak i agencyjnych. Występuje również zauważalny trend corocznego zmniejszania liczby placówek pocztowych Deutsche Post. W latach 2018–2019 operator zamknął 4 proc. placówek, a od 2019 do 2022 r. utrzymywał się ciągły spadek na poziomie 2 proc. Poczta Czeska planuje zmniejszyć liczbę placówek pocztowych od 1 lipca br. o 300 placówek – wyliczają w biurze prasowym PP.
Czytaj więcej
Poczcie Polskiej ostro kurczą się kluczowe rynki, a konkurencja szybko ucieka.
Ale u rodzimego operatora ubywa nie tylko placówek, ale też pracowników. Miniony rok zamknął on z blisko 66,6 tys. etatów, a to o ponad 5 proc. mniej niż 12 miesięcy wcześniej. I na tym nie koniec, bo struktura zatrudnienia poczty wciąż się zmniejsza. W br. w spółce zniknie kolejne ok. 1,9 tys. etatów. Choć PP zapewnia, że nie planuje zwolnień, to do owej redukcji dojdzie na skutek naturalnej fluktuacji (nie będą przedłużane kończące się umowy). W tej sprawie związkowcy próbowali interweniować u premiera. Ale bez efektu. I tym razem PP tłumaczy się, podając zagraniczne przykłady. W biurze prasowym spółki wskazują, że np. we francuskim La Poste liczba pracowników z roku na rok maleje, a w stosunku do 2020 r. ów spadek sięgnął 16 proc. w segmencie Services-Mail-Post oraz o 11 proc. w całej grupie. Podobnie zatrudnienie spada w Deutsche Post.
Czytaj więcej
Nawet ok. 1,9 tys. pracowników odejdzie z Poczty Polskiej. Nie będą to zwolnienia, ale redukcja będąca efektem naturalnych odejść i nieprzedłużania...
– Dynamicznie reagujemy na różne sytuacje – w zależności od wielkości i rodzaju obsługiwanych wolumenów przesyłek dostosowujemy bieżące zatrudnienie i zaangażowanie podwykonawców. Zasadniczo staramy się chronić miejsca pracy, prowadząc aktywny dialog z partnerami społecznymi – podkreślają w PP. I zaznaczają, iż porównywanie stanu zatrudnienia i trendów w spółce pocztowej, świadczącej usługi powszechne i podlegającej prawu pocztowemu, z prywatnymi firmami kurierskimi nie jest miarodajne. – Punktem odniesienia powinni być inni narodowi operatorzy w Europie, u których widać stale spadający wolumen przesyłek listowych, co w wielu przypadkach przekłada się na optymalizację zatrudnienia – argumentują w centrali PP.
Czytaj więcej
Państwowa spółka liczyła, że jako tzw. operator wyznaczony z łatwością zdominuje raczkujący nad Wisłą rynek e-listów. Tymczasem wyzwanie rzucił jej...
Problem w tym, że o ile państwowy operator wyraźnie zwija się w swoim kluczowym biznesie pocztowym, o tyle nie rozwija się w dochodowym segmencie paczek. W branży KEP spółka jest daleko w tyle za innymi firmami kurierskimi, jak InPost, DPD czy UPS. Co więcej, zdecydowała się zlikwidować całodobowe strefy samoobsługowe (umożliwiały nadawanie i odbieranie paczek w specjalnych urządzeniach), których otwieraniem jeszcze parę lat temu się szczyciła. W PP zapewniają jednak, że liczba paczek nadawanych za pośrednictwem spółki „w ostatnich miesiącach wzrasta”, choć nie podają żadnych szczegółów. Faktem jest, że operator inwestuje w swoje sortownie we Wrocławiu, Lublinie oraz Lisim Ogonie pod Bydgoszczą, gdzie wartość realizowanych projektów sięga 220 mln zł. – To największa jednorazowa inwestycja w automatyzację procesów logistycznych od początku historii spółki – dodają w biurze prasowym PP.