Świat nagle pokochał Indie. Z tej miłości mogą być duże pieniądze

Prezesi największych światowych firm przyjeżdżają do Delhi, Mumbaju i Banglore jeden za drugim. Tak było w Chinach 25 lat temu. Teraz Indie ogłoszono najbardziej zaludnionym krajem na świecie.

Publikacja: 30.04.2023 14:24

Prezes Apple Tim Cook na otwarciu nowego sklepu Apple Saket w New Delhi

Prezes Apple Tim Cook na otwarciu nowego sklepu Apple Saket w New Delhi

Foto: Bloomberg

Na język biznesu można to przetłumaczyć jako obietnicę przyszłego boomu konsumenckiego. Nawet, jeśli nawet połowę z liczących 1,4 mld obywateli tego kraju nie będzie stać na kupno iPhone (namawiał ich do tego sam Tim Cook), czy aut Stellantisa - Carlos Tavares, to obydwaj uważają, że to teraz najważniejsze miejsce do inwestowania, bo sparzyli się na Chinach.

Demograficzna dywidenda

- Wszyscy nauczyli się na błędach, kiedy 20 lat temu włożyli wszystkie jajka do jednego koszyka. Poszli do Chin nie oglądając się na Indie. Teraz, kiedy stosunki między zachodem a Pekinem bardzo się zaostrzyły, wszyscy kupują bilety do Indii - mówił w BBC Partha Sen, profesor ekonomii w Delhi School of Economics. Bo ten kraj, oprócz tego, że jest najbardziej zaludniony na świecie, posiada jeszcze tzw. demograficzną dywidendę - szybko rosnącą klasę średnią i ogromną, solidnie wykształconą siłę roboczą. Teraz kluczem jest więc przedstawienie przez rząd planu wchłonięcia nadwyżki siły roboczej poprzez tworzenie miejsc pracy w przemyśle.

Czytaj więcej

Adani ciągnie w dół reputację indyjskiego rynku

Indie i Chiny zawsze ze sobą konkurowały. Kiedy na początku tego wieku światowe firmy jednak postawiły na Chiny, Indie nie stały w miejscu i rozwijały się w cieniu sąsiada z północnego wschodu. Spokojnie negocjowały umowy handlowe z Australią i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Teraz rozmawiają z Wielką Brytanią, Kanadą i Unią Europejską.

- Problematyczne natomiast może okazać się zbliżenie Delhi i Moskwy, ale rząd powinien dać sobie z tym radę nie drażniąc Brukseli i Waszyngtonu - uważa Shilan Shah, wiceszef działu rynków rozwijających się w londyńskim Capital Economics. Amerykanom bardzo na tym zależy. To dlatego podpisali z Indiami umowy o zacieśnieniu współpracy w przemyśle obronnym i rozwiniętych technologiach. Dotyczy ono również półprzewodników, oraz AI. Amerykanie mówili potem, że wzmocniło ono wartości i instytucje demokratyczne. I przyszedł szybko efekt tego wzmocnienia. Air India kupiły 200 Boeingów, co można przetłumaczyć na gwarancje zatrudnienia dla miliona Amerykanów. Dla samego Boeinga był to 3. największy kontrakt historii.

Czytaj więcej

Indie też chcą mieć montownie Airbusa i Boeinga

Miesiąc później minister handlu USA, Gina Raimondo przywiozła do Delhi ponad 100 prezesów amerykańskich firm. A podczas wizyty podpisała z indyjskim odpowiednikiem umowę o koordynowaniu inwestycji w produkcję półprzewodników. W ubiegłym tygodniu, podczas kolacji w ambasadzie Indii w Waszyngtonie powiedziała otwarcie: W przyszłości będą tylko dwa ekosystemy w technologiach. Jeden, w którym przestrzega się wartości demokratycznych i drugi, gdzie nie są one honorowane - mówiła Gina Raimondo. Czyli jasno wskazała, jak dzisiaj został podzielony świat. Indie oczywiście widzą się w demokratycznym ekosystemie, ale to nie przeszkadza im w kupowaniu taniej rosyjskiej ropy, na którą sankcjami zachód sam obniżył cenę.

Czytaj więcej

Indie i Chiny dają Rosji zarobić. Płacą za ropę ponad pułap cenowy

Być częścią cudu

Międzynarodowy Fundusz Walutowy prognozuje, że w tym roku gospodarka indyjska będzie miała znacznie lepsze wyniki, niż np. amerykańska, czy brytyjska. Wzrost PKB jest prognozowany na poziomie 5,9 proc., podczas gdy w USA ma to być tylko 1,6 proc. A jeśli wszystko pójdzie zgodnie z oczekiwaniami, to w rankingu największych gospodarek na świecie Indie wyprzedzą Niemcy w 2026 roku, a po 6. latach zajmą 3. pozycję , która teraz należy do Japonii. Według statystyk OECD w Indiach jest w tej chwili 900 mln osób czynnych zawodowo, a w ciągu kilku następnych lat liczba pracowników w tym kraju będzie większa, niż w Chinach. To dlatego właśnie Donald Lu, wiceszef amerykańskiego Departamentu Stanu odpowiedziały za Środkową i Południową Azję powiedział indyjskie agencji prasowej PTI: „Chcemy być częścią waszego cudu gospodarczego”.

Czytaj więcej

Indie szykują podatek od kryptowalut

Ekonomiści jednak wskazują, że nie wszystko w indyjskiej gospodarce wygląda tak różowo. - Rzeczywiście PKB, per capita i generalnie średnia indyjska wyglądają zadowalająco. Ale niestety jest tak, ze najbiedniejsi w tym kraju nie bardzo dają sobie rady. Podstawowym powodem takiej sytuacji jest bezrobocie - uważa Kaushik Basu, profesor ekonomii z Cornell University.

Stopa bezrobocia w Indiach wynosi 7,1 proc. i nadal jest wyższa, niż przed pandemią. Zdaniem brytyjskiego ekonomisty jest to bomba z opóźnionym zapłonem i w sytuacji, kiedy liczba ludności rośnie, ta „bomba” wcześniej, czy później, wybuchnie.

Odpowiedź jest gotowa

Ekonomiści twierdzą, że jedyną odpowiedzią na problem zatrudnienia jest budowanie większej liczby fabryk. - Potencjał demograficzny i klucz do jego odblokowania jest jeden. To rozwój globalnie konkurencyjnego i pracochłonnego sektora produkcyjnego - uważa Thamashi De Silva z Capital Economics. - Do 2021 r. branża przemysłowa miała udział w PKB nie sięgający nawet 15 proc. I tyle samo dawała zatrudnienia. To stosunkowo niewiele jak na światowe standardy - przypomina Shilan Shah.

Potem sytuacja się zmieniła, bo światowi potentaci szukają miejsc do niedrogiej produkcji, a Indie nie są krajem budzącym kontrowersje.

Czytaj więcej

Rosja do Indii po prośbie: potrzebujemy wszystkiego

Apple już znacznie zwiększyła produkcję w Indiach po problemach z łańcuchem dostaw w Chinach. A Tim Cook zobowiązał się do dalszych inwestycji w całych Indiach. Kilka tygodni przed nim szef Foxconn spotkał się z premierem Narendrą Modim. Tajwański producent elektroniki, dostawca komponentów dla Apple, jest jednym z najszybciej rozwijających się producentów w Indiach i chce się dalej inwestować. Ale Apple otworzył swoje pierwsze sklepy w Indiach dopiero w kwietniu 2023. Indie odniosą korzyści, ponieważ firmy będą dywersyfikować swoje łańcuchy dostaw z dala od Chin, ale „kilka przeszkód” utrudni tę zmianę - ostrzega Alexandra Hermann, główny ekonomista w Oxford Economics.

Chodzi jej o surowe przepisy prawa pracy, wysokie cła importowe i wyzwania logistyczne. Prawdą jest, że indyjski eksport technologii stale rósł w ostatnich latach, ale miejsca takie jak Tajwan i Wietnam jak dotąd bardziej skorzystały na poszukiwaniu alternatywnych źródeł importu - mówiła Alexandra Hermann w CNN. Według Banku Światowego, pomimo poprawy infrastruktury, koszty logistyki w Indiach są nadal wyższe niż w Chinach, Korei Południowej, Japonii, Malezji i Tajlandii. A korki uliczne w Delhi i Mumbaju z powodzeniem mogą konkurować długością i intensywnością z tych w Pekinie i Szanghaju.

Na język biznesu można to przetłumaczyć jako obietnicę przyszłego boomu konsumenckiego. Nawet, jeśli nawet połowę z liczących 1,4 mld obywateli tego kraju nie będzie stać na kupno iPhone (namawiał ich do tego sam Tim Cook), czy aut Stellantisa - Carlos Tavares, to obydwaj uważają, że to teraz najważniejsze miejsce do inwestowania, bo sparzyli się na Chinach.

Demograficzna dywidenda

Pozostało 95% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Biznes
Sztuczna inteligencja puka do drzwi polskiego biznesu i finansów. Ile wydają firmy?
Biznes
Michał Stępniewski: Nowe technologie szansą, pod warunkiem, że wiemy co chcemy osiągnąć
Biznes
Cyfrowa rewolucja w Europie. Musimy się do niej przygotować
Biznes
Najdroższe miasta do życia. Jeden kraj zdominował pierwszą 10
Akcje Specjalne
Naszym celem jest osiągnięcie 9 GW mocy OZE do 2030 roku
Materiał partnera
Rynek mocy do przeglądu, a elastyczność pilnie poszukiwana
Biznes
"Przerażające" wyniki badań uczciwości w firmach