LSD czyli dietyloamid kwasu lizergowego powstał w laboratoriach szwajcarskiego koncernu Sandoz.
Hofmann opisywał pierwsze doznania z LSD jako "cudowne, żywe i uszczęśliwiające". Trwało około 3-4 godzin. Kilka dni później świadomie przyjął kolejną dawkę nowego specyfiku, który wyekstrahował z grzyba buławinka czerwonego, by sprawdzić jego działanie. Dawka okazała się jednak tak duża, że Hofmann przeżył "przerażające odurzenie" i myślał, że jest bliski śmierci.
Wkrótce Sandoz opracował nowy lek, którego głównym składnikiem był dietyloamid kwasu lizergowego. Specyfik używany był podczas psychoterapii i pozwalał otworzyć pacjentów, którzy dotychczas nie chcieli współpracować z lekarzami. Lekarze używali LSD do leczenia alkoholików, podawali jako środek poprawiający nastrój schizofreników oraz dawano go osobom, które przeżyły ciężka traumę.
W latach 60. zeszłego wieku LSD stało się popularnym środkiem odurzającym w środowisku hipisów.
Jednak szybko okazało się, ze przedawkowanie LSD może mieć bardzo nieprzyjemne skutki. Osoby je zażywające popełniały przestępstwa, albo popełniały samobójstwa pod wpływem LSD. Pod koniec lat 60 w USA i Europe LSD zostało wpisane na listy zakazanych substancji.
Dopiero w tym stuleciu lekarze znów zaczęli badać pozytywne aspekty zażywania leku.
Szwajcarski psychiatra Peter Gasser w 2007 roku dostał pozwolenie na badanie wpływu LSD na pacjentów z nowotworami oraz innymi śmiertelnymi chorobami.
Hofmann, który napisał książkę "LSD: Moje trudne dziecko", do śmierci w 2008 roku, ubolewał, ze jego odkrycie stało się narkotykiem i do końca był przekonany, że substancja zażywana pod kontrolą lekarza może przynieść korzyści pacjentom.