To proste – mimo zarazy sprawność bojową swych podstawowych transportowych maszyn musiały utrzymać Siły Powietrzne RP, ale też czeskie i Kazachstanu.

Transportowce C 295 to najbardziej zapracowane samoloty w polskim lotnictwie bojowym, angażowane także we wszystkie zagraniczne misje, ale też operacje humanitarne i medyczne, takie jak akcja „Serce", czyli przewóz na terenie kraju organów do przeszczepu.

Od dekady z naprawami i obsługą 16 maszyn Casa Polskich Sił Powietrznych musi nadążać Centrum Serwisowe Airbus Defence and Space z warszawskiego Okęcia.

Johannes von Thadden, prezes Airbus Polska, który rządzi firmą na Okęciu, twierdzi, że obecna pandemia Covid-19 nie przerwała ani na moment przeglądów i remontów turbośmigłowych C 295 w PZL Warszawa choć zdarzały się w okresach pandemii spóźnione dostawy części.

Na szczęście kryzys covidowy zostawał raczej przed bramą warszawskiego Airbusa i udało się dotąd dotrzymywać terminów, a także najwyższego poziomu sprawności serwisowanych maszyn, od czego zależy bezpieczeństwo lotów wytrzymałych, dwusilnikowych transportowców.

Poważniejszego uszczerbku nie poniosły też na razie linie technologiczne do wytwarzania wiązek elektrycznych, a także powstających w Polsce struktur i komponentów lotniczych niezbędnych do produkcji nowych cas. Także eksportu samolotów, które mogą zabrać na pokład ponad 70 żołnierzy z ekwipunkiem, udaje się wciąż bronić. Ostatni kontrakt na 56 maszyn dla Indii (z czego 40 powstanie po uruchomieniu produkcji na miejscu) był ważnym impulsem, który w tym roku podtrzymał koniunkturę na Okęciu.

W ciągu dziesięciu lat istnienia warszawskie centrum obsługi zrealizowało 85 zleceń serwisowych, w tym 57 remontów kapitalnych nie tylko polskich transportowych cas. Centrum może jednocześnie wykonywać prace na czterech–pięciu samolotach, a każdy z nich spędza w hangarze na Okęciu od czterech do dziewięciu miesięcy.

Airbus Polska jest szczególnie kojarzony z rodziną C 295, jednym z najbardziej rozpowszechnionych dziś samolotów transportowych na świecie. Obecnie 200 maszyn tego typu eksploatowanych jest przez armie w 35 krajach.

Wszystkie zakłady koncernu na kontynencie są wyspecjalizowane, skupione na konkretnym wycinku awiacyjnego biznesu. Tylko spółki w Warszawie i Mielcu pozostały interdyscyplinarne. W polskich zakładach nadal rozwija się projektowanie i badania, produkuje lotnicze komponenty, a nawet kompletne samoloty. Firma z Okęcia jest dziś drugim po hiszpańskiej Sewilli europejskim ośrodkiem serwisującym wojskowe transportowce.

Odkąd Siły Powietrzne RP zdecydowały, że do szkolenia podstawowego pilotów wojskowych wykorzystywane będą projektowane na Okęciu lekkie samoloty PZL 130 Orlik, Airbus włączył do biznesu programy modernizacji tych dwumiejscowych, turbośmigłowych maszyn.

Airbus wylądował w Polsce w 2001 r. dzięki offsetowi za kupowane dla wojska hiszpańskie średnie transportowce casa. Zaplecze serwisowe dla maszyn C 295 M zbudowano na Okęciu, bo kontrakt przewidywał transakcję wiązaną, czyli prywatyzację słabnących zakładów PZL „Warszawa".