Reklama

Domy czekają na ludzi

Tylko w sześciu największych miastach na chętnych czeka aż 30 tysięcy nowych lokali do wzięcia. Czy deweloperzy zaczną obniżać ceny, by przyciągnąć kupujących?

Aktualizacja: 28.02.2008 13:20 Publikacja: 28.02.2008 03:48

Domy czekają na ludzi

Foto: Fotorzepa, Dariusz Majgier DM Dariusz Majgier

Mieszkań wystawionych na sprzedaż jest więcej niż rok temu, a niesprzedane są jeszcze te oferowane w 2007 roku.

W Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu, Łodzi oraz w Trójmieście deweloperzy szukają dziś nabywców na 25 – 30 tys. nowych mieszkań znajdujących się na różnych etapach budowy, od całkiem gotowych po takie, które są jeszcze we wstępnej fazie prac – wynika z informacji „Rz” oraz firm doradczych Reas i redNet.

Co więcej, zdaniem deweloperów w tym roku w sześciu metropoliach zostanie oddanych do użytku ponad 42 tys. mieszkań. Tak duża podaż wraz z rosnącymi kosztami kredytów hipotecznych może wpłynąć na spadek cen przynajmniej w kilku miastach.

Wczoraj Rada Polityki Pieniężnej podniosła stopy procentowe i banki już za kilka dni mogą zacząć zwiększać oprocentowanie kredytów złotowych. W tym roku koszty te mogą jeszcze wzrosnąć, bo do kolejnych podwyżek skłonna jest jeszcze RPP, a także szwajcarski bank centralny, którego decyzje wpłyną na poziom oprocentowania kredytów we frankach.

Według Macieja Dymkowskiego, doradcy ds. nieruchomości w firmie redNet, rynek mieszkań stał się na kilkanaście najbliższych miesięcy rynkiem kupującego, a nie sprzedającego. Malejące tempo wzrostu cen i pojawiające się sygnały o pogorszeniu koniunktury na kluczowych światowych rynkach nieruchomości spowodowały zdecydowane zmniejszenie popytu ze strony nabywców spekulacyjnych.

Reklama
Reklama

– Wiosną w niektórych miastach korekta cen może sięgnąć nawet 10 procent (np. w Poznaniu) – przewiduje Dymkowski.

Aleksander Skirmuntt, prezes zarządu agencji nieruchomości Emmerson, nie wierzy jednak, by czołowi deweloperzy działający w największych miastach i w dobrych lokalizacjach zdecydowali się na wojnę cenową. – To prawda, że okres kupowania dziury w ziemi już mija, ale deweloperzy cen nie obniżą. Dlaczego? Bo nie wpłynie to wcale na wzrost sprzedaży. Ludzie wstrzymają się po prostu z zakupami w oczekiwaniu na dalszą redukcję cen. Jestem za to przekonany, że deweloperzy zaczną dawać kilkuprocentowe rabaty na zakup części nieruchomości, jeśli klient kupi teraz mieszkanie, lub jakieś dodatkowe promocje zawierające niższe ceny garaży czy balkonów – mówi Skirmuntt.

Na taką politykę deweloperów mają wpływ rosnące koszty budów i przede wszystkim silna presja płacowa w budownictwie. Przedstawiciele tej branży nadal przekonują, że w zawodach budowlanych brakuje teraz w Polsce co najmniej 100 tys. osób.

Polski rynek nieruchomości jest także powiązany z panującymi trendami na świecie.

– W nasyconych pod tym względem krajach, na przykład w Hiszpanii, wiele dokończonych osiedli czeka na klienta, ale mimo to deweloperzy nie obniżają znacząco cen – twierdzi Aleksander Skirmuntt.

Gorszą pozycję negocjacyjną powinni wykorzystać ci, którzy chcą w tym roku kupić mieszkanie. Zwłaszcza że średni czas sprzedaży mieszkań na rynku pierwotnym wydłuża się.

Reklama
Reklama

– Znajdują się wprawdzie nabywcy, ale trwa to dłużej. Np. w Warszawie na początku 2007 roku mieszkanie czekało na nabywcę średnio ok. 69 dni. Na koniec 2007 roku – już 107 dni – dodaje Maciej Dymkowski.

Biznes
"Tego przemysłu będzie w Europie coraz mniej". Ważnej branży grozi zapaść
Biznes
Europa stawia na niezależność, Polacy znikają z sieci, podatki dochodowe w UE
Biznes
Od edukacji do transformacji – forum NFOŚiGW
Biznes
Czyste Powietrze martwe? Prefinansowanie, nadużycia i miliardy bez wypłat
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama