Z końcem roku wygasa wynegocjowany z Brukselą kilkuletni okres przejściowy, w którym mogliśmy stosować niższe stawki VAT – zerową na książki i czasopisma specjalistyczne i 3-proc. na artykuły spożywcze, np. mięso, ryby, tłuszcze, owoce, warzywa. Nie będzie też można już naliczać dla usług budowlano-montażowych oraz sprzedaży domów i mieszkań tylko 7-proc. podatku. Polska musi wrócić do stawek podstawowych, czyli w pierwszym przypadku 7 proc., w drugim – 22 proc.
O tym, że po tej podwyżce wydatki przeciętnej czteroosobowej rodziny na żywność i inne artykuły objęte dotąd niższymi stawkami mogą wzrosnąć o nawet 10 proc., „Rz” napisała wczoraj.
W reakcji Ministerstwo Finansów ogłosiło wczoraj, że zamierza wprowadzić nową, pośrednią stawkę. – Aby ograniczyć skutek ewentualnego wygaśnięcia przepisów dotyczących preferencyjnych stawek VAT, Ministerstwo Finansów przedstawi projekt nowelizacji ustawy o VAT – podała wczoraj rzeczniczka resortu Magdalena Kobos. Projekt przewiduje wprowadzenie nowej, obniżonej – 5-proc. – stawki na nisko przetworzone artykuły spożywcze oraz książki i czasopisma specjalistyczne.
Budżet ma zyskać dodatkowo 0,6 – 0,8 mld zł, a – jak wylicza resort finansów – statystyczny Polak wzrostu podatku nie odczuje. – Według danych GUS statystyczny Polak wydaje na nisko przetworzone artykuły spożywcze ok. 120 zł miesięcznie. Zatem podwyżka o 2 pkt proc. (z 3 proc. do 5 proc.) oznacza wydatek wyższy o 2,5 zł w skali miesiąca – przekonuje Kobos.
Podatek wzrośnie natomiast na usługi związane z budową, remontem i przebudową budynków mieszkalnych. – Tak naprawdę tylko teoretycznie – uspokaja Kobos. – Już wcześniej przyjęliśmy szeroką definicję budownictwa społecznego, którego podwyżka nie dotyczy. Tak więc w przypadku mieszkań do 150 mkw. i domów do 300 mkw. VAT od 2011 roku w praktyce pozostanie na niezmienionym poziomie 7 proc. To samo tyczy się usług restauracyjnych – dodaje.
Resort zapewnia jednak, że zwróci się do Komisji Europejskiej z prośbą o działania zmierzające do zmiany dyrektywy regulującej wysokość VAT na niektóre artykuły, by utrzymać możliwość ich preferencyjnego opodatkowania. – To KE ma wyłączną inicjatywę prawodawczą w tej dziedzinie – mówi Kobos. – Odpowiada za sporządzanie wniosków w sprawie nowych aktów ustawodawczych i przedkłada je Parlamentowi Europejskiemu i Radzie UE. Zmiana dyrektywy wymaga jednak zgody wszystkich krajów UE.
Mirosław Gronicki, były minister finansów, uważa, że powrót do stawek podstawowych byłby sposobem na zasypanie ogromnego deficytu budżetu. – Jeśli chcemy doprowadzić do równowagi finansów publicznych, powinniśmy zrezygnować ze stawek preferencyjnych. Niby dlaczego za hotele czy przeloty mamy płacić tylko 7 proc. VAT? – pyta. – Gdybyśmy wrócili do stawek podstawowych, szacuję, że budżet zyskałby dodatkowo 25 – 35 mld zł. A 0,6 – 0,8 mld zł, które wprowadzeniem stawki 5-proc. chce uzyskać resort finansów, sytuacji budżetu nie poprawi.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: [mail=e.glapiak@rp.pl]e.glapiak@rp.pl[/mail]