Dzisiaj na konto PKP PLK, spółki zarządzającej polskimi torami wpłynęły od Przewozów Regionalnych pieniądze za korzystanie z torów w grudniu 2009 r. Tylko dlatego zarząd PLK nie wypowiedział umowy z samorządowym przewoźnikiem. Co miesiąc na konto spółki powinno trafiać od największego polskiego przewoźnika kolejowego kilkadziesiąt mln złotych.
Dzisiaj PKP PLK zażądała od Przewozów Regionalnych by ograniczyła korzystanie z torów o ok. 20 proc. — Nie dojdzie do tego, jeżeli do 24 kwietnia zdołamy uregulować zaległe należności — mówi Piotr Olszewski, rzecznik Przewozów Regionalnych. — Na razie nie typujemy pociągów z których zrezygnujemy. Jeżeli jednak zajdzie taka konieczności w pierwszej kolejności będziemy rezygnować z pociągów przygranicznych, których nie dotuje ministerstwo — dodaje.
To nie pierwsze problemy Przewozów Regionalnych z pociągami. Urząd Transportu Kolejowego, po przeprowadzonej z inicjatywy PKP Intercity kontroli, nakazał spółce ponowne złożenie wniosków o wpuszczenie pociągów Interregio na tory. — Została zmieniona ich kategoria z regionalnych na międzywojewódzkie i wszystkie dalej kursują — mówi Krzysztof Łańcucki, rzecznik PKP PLK.
Samorządowy Przewoźnik zalega również PKP SA za wynajem kas i powierzchni administracyjnych na dworcach. Długi z tego tytułu wynoszą około 60 mln zł. PKP wypowiedziała z końcem marca umowę na najem tych pomieszczeń i zażądał by Przewozy Regionalne opuściły te na największych polskich dworcach z dniem 1 kwietnia. Te tego nie zrobiły, gdyż uważają, że zaległości nie mają. Władze przewoźnika zapowiadają, że wyprowadzą się dopiero gdy zostanie wydany sądowy nakaz eksmisji.