Reklama

Lotnisko w Moskwie zabiera nam pasażerów

Tracimy w starciu z lotniskami rosyjskimi i niemieckimi. Z tych ostatnich korzysta rocznie około miliona Polaków

Publikacja: 19.08.2009 17:12

Moskiewskie lotnisko Sheremietiewo (autor zdjęcia: zozo2k3)

Moskiewskie lotnisko Sheremietiewo (autor zdjęcia: zozo2k3)

Foto: Flickr

Tymczasem wciąż nie udało się rozstrzygnąć ogłoszonego rok temu przetargu na opracowanie dotyczące budowy Centralnego Portu Lotniczego. Po raz drugi zajmuje się nim Krajowa Izba Odwoławcza.

Korzystamy z moskiewskiego lotniska Sheremietiewo by dostać się na daleki wschód m.in. do Chabarowska w azjatyckiej części Rosji czy do Seulu. Te kierunki wybiera rocznie nawet ok. 30 tys. Polaków — wynika z raportu PricewaterhouseCoopers. Korzysta na tym głównie rosyjski Aeroflot.

— Lecąc do Stanów korzystamy z portów niemieckich. Ta tendencja wzrośnie po zakończeniu rozbudowy Berlina i uruchomieniu przez Lufthansę tam swojego hubu — mówi Sebastian Gościniarek, ekspert PricewaterhouseCoopers. Sporą część podróżnych przejmuje także lotnisko w Kopenhadze.

Dodatkowo porty w Poznaniu, Szczecinie, Bydgoszczy i Wrocławiu tracą pasażerów na rzecz lotnisk miemieckich. Około 1 mln osób rocznie, ta liczba również może wzrosnąć wraz z zakończeniem rozbudowy Berlina. Huby w poszczególnych portach budują linie lotnicze ustalając siatkę połączeń. LOT jest na to obecnie za słaby.

— Niemieckie porty korzystają ze słabości naszej infrastruktury a my od roku nie potrafimy rozstrzygnąć przetargu na opracowanie dotyczące zasadności budowy nowego lotniska w Polsce, które miałoby pełnić rolę lotniska przesiadkowego. Nie ma finalnej decyzji choć przetarg został już dwukrotnie rozstrzygnięty - mówi Sebastian Gościniarek. Pieniądze na analizę mają pochodzi z dotacji unijnych na lata 2007 — 2013.

Reklama
Reklama

Przetarg został rozpisany w październiku 2008 roku. Wygrało go konsorcjum w skład którego wchodzi m.in. MKmetric i PricewaterhouseCoopers. Ich oferta była najdroższa — opiewała na 11 mln zł. Konkurencyjne oferty była znacznie tańsze — kosztowały od 4,1 do 7,7 mln zł. Zostały jednak odrzucone przez komisję przetargową ze względów formalnych. Przegrani odwołali się od wyniku przetargu. Krajowa Izba Odwoławcza nakazała w kwietniu tego roku ministerstwu infrastruktury ponowne rozpatrzenie ofert. To w zeszłym miesiącu znowu wybrało konsorcjum z PwC. Tym razem odwoływał się tylko Ernst&Young — jego oferta opiewała na 5,5 mln zł. Ministerstwo zadania nie zmieniło, więc sprawa ponownie trafiło do KIO.

Oferta Ernst&Young została odrzucona z powodów formalnych — ważność oferty nie została przez firmę przedłużana. — Przetarg został rozpisany na podstawie starego prawa zamówień publicznych, zgodnie z nim ważność oferty można przedłużać tylko raz — mówi Marcin Borek z Ernst&Young.

— Z kolei PwC nie przedłużyło ważności wadium — dodaje. W ciągu najbliższych tygodnie należy się spodziewać kolejnej decyzji KIO.

Biznes
Nowe cła Trumpa, Lex Huawei i groźby Orbana
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Biznes
Orbán znów grozi Ukrainie. Kijów odpowie skargą do Brukseli
Biznes
Do Rosji wraca czarna Wołga. Będzie „made in China”
Biznes
Rada Pracodawców RP powiększona o nowych przedstawicieli biznesu
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama