Przewoźnicy zalegają PKP PLK, spółce zarządzającej polskimi torami ponad 400 mln zł za korzystanie z linii kolejowych. Największymi dłużnikami są Przewozy Pasażerskie i PKP Intercity. Jak pisaliśmy w „Rz” 24 kwietnia, jeżeli nie uregulują zobowiązań PKP Polskie Linie Kolejowe zażąda likwidacji części uruchamianych przez nich pociągów. — Nigdzie w prawie nie jest napisane, że PKP PLK powinna być bankiem, który kredytuje działalność przewoźników — powiedział Zbigniew Szafrański, prezes spółki PKP Polskie Linie Kolejowe.
Już od 4 mają z rozkładów jazdy może zniknąć ponad 150 pociągów Przewozów Regionalnych i część połączeń obsługiwanych przez PKP Intercity. W przypadku samorządowej spółki Przewozy Regionalne przestać jeździć mają wszystkie pociągi Interregio, konkurujące z połączeniami PKP InterCity. Jak wyjaśnia PKP PLK do tych pociągów nie dopłacają marszałkowie, nie dowożą oni ludzi do pracy ani do szkół, tak więc można je bezboleśnie zlikwidować w pierwszej kolejności. Będzie to jednak cios finansowy dla przewoźnika. Większość pociągów Innterregio jest połączeniami dochodowymi.
Jak podają władze PKP PLK spółka jest na granicy wypłacalności. Pieniądze pobierane od przewoźników za korzystanie z torów wydawane są na utrzymanie linii i na bieżące funkcjonowanie spółki — w tym na pensje dla pracowników. Na te ostatnie może ich lada dzień zabraknąć. Zaległości płatnicze nie zagrażają inwestycjom polegającym na modernizacji linii kolejowych. Na te prace przeznaczona jest odrębna pula — są to pieniądze unijne i wkład własne zapewniany przez budżet państwa.