Na polskich drogach w tym roku może zginąć nawet 4,5 tys. osób. Szwedzi liczą, że u nich liczba ofiar śmiertelnych nie przekroczy 300 osób. To w obu przypadkach liczba najniższa od lat. My wydajemy na poprawę bezpieczeństwa na drogach ok. 1 — 1,5 mld zł rocznie. Kolejny ok. 1 mld co roku idzie na utrzymanie dróg. — W ramach tych prac wymieniamy znaki drogowe czy malujemy drogi, by były lepiej oznakowane a co za tym idzie — bezpieczniejsze — mówi Andrzej Maciejewski, zastępca Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad.
Jak wyliczyła Komisja Europejska śmierć jednej osoby to dla państwa przeciętnie koszt ok. 1 mln euro. Składają się na to koszty leczenia pozostałych rannych w wypadku, pomocy po wypadku i podatków, których nie zapłaci osoba w wieku produkcyjnym.
— Koszty materialne i społeczne wypadków, które miały miejsce na Polskich drogach krajowych w latach 2007 — 2009 to ok. 10 mld zł — dodaje Maciejewski. To i tak o ok. 5 proc. mniej niż w latach 2005 — 2007.
— W zeszłym roku po raz pierwszy od dawna liczba ofiar śmiertelnych spadła poniżej 5 tys., do 4,8 tys. — podkreśla wiceszef GDDKiA.
W 2008 r. w wypadkach samochodowych w Szwecji zginęło 397 osób. — Kosztowało nas to ok. 23 mln koron szwedzkich (ok. 10 mln zł) — mówi Roger Johansson z Trafikverket, Szwedzkiej Administracji Transportowej, odpowiedzialnej za zarządzanie i budowę dróg. Szwedzi na poprawę bezpieczeństwa na drogach wydają rocznie ok. 400 mln zł (ok. 1 mld SEK).