Wszystkie sześć superjumbo australijskich linii Qantas po feralnej awarii silnika w ubiegłym tygodniu wciąż są uziemione. Airbusy Lufthansy i Singapore Airlines latają normalnie. A w LOT nikt się nie obawia, że wadliwe mogą się okazać również silniki Trent zamówione do naszych dreamlinerów z Boeinga.
Lufthansa dodatkowo oczekuje 19 listopada kolejnego airbusa 380. Niemiecki przewoźnik zamówił dotychczas łącznie 15 takich maszyn, uważanych za najnowocześniejsze samoloty na świecie. Na razie brytyjski Rolls-
-Royce nie wydał żadnego oświadczenia dotyczącego awarii, poza krótką informacją, że zalecił użytkownikom silników Trent 900 zamontowanych w A380 dodatkowy przegląd.
[wyimek]2,2 mld dol. - o tyle zmniejszyła się od ubiegłej środy wartość rynkowa Rolls-Royce’a[/wyimek]
Prezes australijskiego Qantasa Alan Joyce uważa, że przyczyną kłopotów może być jakiś defekt, który powstaje w procesie produkcji silników, lub wręcz wada konstrukcyjna. Tym bardziej że wycieki oleju wykryto już w trzech silnikach A380 należących do tego przewoźnika. – Nasze testy dowiodły, że w silnikach są nieprawidłowości – powiedział.