Po dwóch kryzysowych, słabszych latach AMW liczy, że w najbliższych miesiącach nastąpi przyspieszenie, bo na rynku nieruchomości pojawiły się symptomy ożywienia. — Ale też zaostrzyła się konkurencja — mówi Zbigniew Prokopczyk szef zespołu gospodarki nieruchomościami. Swoje banki ziemi korygują deweloperzy, także lokalne samorządy próbują sprzedażą komunalnych nieruchomości ratować budżety gmin. — Intensyfikujemy wysiłki, by ten rok zakończyć lepszym wynikiem: do Sylwestra w całym kraju chcemy rozstrzygnąć 190 przetargów, w których zaoferujemy grunty wyceniane na 320 mln zł — tłumaczy Magorzata Golińska rzecznik AMW.
[b]Wojsko oddaje miasta[/b]
Agencja nie może dłużej czekać na lepszą koniunkturę, bo minister obrony narodowej już zapowiedział radykalne odchudzenie zasobów zbędnych armii koszar, lotnisk, placów ćwiczeń, baz magazynowych, nawet portowych nabrzeży. Armia planuje redukcję obecnych terenów o jedną czwartą. — To oznacza iż wkrótce do AMW trafi kolejnych 2 tys. hektarów. Aby je przygotować do sprzedaży od strony formalnej musi upłynąć kilkanaście miesięcy żmudnej papierkowej roboty — mówi dyr. Prokopczyk.
Zapowiada jednak znaczący powrót Agencji na rynek nieruchomości zwłaszcza w dużych miastach. AMW już oferuje w stolicy 5, 6 hektarową parcelę z zabytkowymi budynkami Praskiej Stalowni, które wartość oszacowano na 44 mln zł. Mimo kilkakrotnych prób na nabywcę czeka wciąż Twierdza Modlin: 55 hektarów z długim na 2, 5 kilometra budynkiem koszarowym, wycenione na 70 mln zł. Na sprzedaż są grunty przy ul Rydla w krakowskich Bronowicach i działki po koszarach przy ul Rakowickiej. Setki milionów złotych agencja spodziewa się dostać za 12 hektarów (26 działek) Kępy Mieszczańskiej w centrum Wrocławia i kompleks magazynowy w podwrocławskim Ołtaszynie. Pod młotek idzie po Poznaniem przylotniskowy teren przy Bukowskiej, i ciekawy, położony nad jeziorem, grunt w olsztyńskim Kortowie.
Działki w atrakcyjnych, największych miastach to zawsze były lokomotywy ciągnące agencyjny biznes. Za nimi w przetargach, idą dopiero mniej atrakcyjne, peryferyjne parcele — mówi dyr. Prokopczyk. Ale i one znajdują amatorów. Ostatnio na przykład udało się sprzedać zapomniany przez Boga i ludzi kawałek powojskowego kompleksu Nurzec Stacja w puszczańskich ostępach na Podlasiu.