Europejczycy będą przesiadać się do mikrosamochodów. Według firmy doradczej Frost & Sullivan, w ciągu najbliższych trzech lat na europejskim rynku pojawi się co najmniej 60 nowych modeli najmniejszych aut, przeznaczonych głównie do jazdy po mieście i na stosunkowo niedługich dystansach. Większość z nich – blisko trzy czwarte – będą to samochody elektryczne.
- Na rozwój mikrosamochodów będzie wpływać coraz większe zatłoczenie miejskich aglomeracji oraz rosnące kłopoty z parkowaniem, ponadto popularyzacja ekologii oraz państwowe dotacje dla pojazdów elektrycznych – twierdzą analitycy Frost & Sullivan. Zachętą dla popularyzacji mikroaut może być także – zależy to jednak od parametrów silnika i osiągów samochodu – brak wymogu posiadania prawa jazdy.
W rezultacie sprzedaż mikrosamochodów może wzrosnąć nawet siedmiokrotnie. Tylko podczas dwóch ostatnich międzynarodowych wystaw – Paris Motor Show 2010 oraz Geneva Motor Show 2011 – producenci zaprezentowali przeszło 30 modeli takich aut.
Mikroauta najbardziej popularne są dziś we Francji, Włoszech, w Niemczech, a także w Holandii. W budowie tych pojazdów specjalizuje się kilku europejskich producentów: np. Ligier, Microcar, Aixam, Secma, czy Casalini. Ale w Europie wejście na rynek mikrosamochodów zapowiedziało już szereg wielkich producentów aut, takich jak koncern PSA Peugeot Citroen, Renault czy Tata. Mają wprowadzić do sprzedaży modele w tzw. segmencie sub-A, czyli jeszcze niższym od małych aut miejskich w rodzaju Citroena C1, Toyoty Aygo czy Fiata Pandy.
- Ten rodzaj samochodów będzie w przyszłości mocno się rozwijać. Można przypuszczać, że w swojej ofercie będą je chcieli mieć wszyscy liczący się producenci aut – potwierdza Andrzej Halarewicz z międzynarodowej firmy analitycznej Jato Dynamics.
Barierą – w przypadku mikroaut elektrycznych - będzie jednak poziom kosztów baterii. Ale jeśli produkcja ogniw stanie się masowa, mikrosamochody będą tańsze.
Na polskim rynku mikroauta jednak szybko się nie przyjmą. Co prawda, Mercedes z dużym powodzeniem sprzedaje w Polsce Smarta, który zdobył nawet pierwsze miejsce w konkursie na najlepsze auto flotowe w kategorii mini. Ale Polacy wolą przesiadać się do samochodów coraz większych. Widać to po prywatnym imporcie aut używanych, gdzie bardzo duża część samochodów to klasa średnia.
W ostatnich miesiącach bardzo kiepsko sprzedają się także nowe małe samochody. Według Instytutu Samar, w pierwszych pięciu miesiącach bieżącego roku sprzedaż w segmencie mini spadła w porównaniu z ubiegłym rokiem aż o dwie trzecie. Jeszcze bardziej zmalało zainteresowanie tymi samochodami w grupie klientów indywidualnych: porównując do okresu styczeń-maj 2010 roku - o 75 proc.