Co do zasady wszelkie wsparcie finansowe udzielane przedsiębiorcom przez organy publiczne jest w UE zakazane. To jedna z najważniejszych reguł jednolitego rynku, choć i od niej są odstępstwa. Zapisano je w rozporządzeniu KE z 2006 r. – zgodnie z nim podmioty publiczne mogą bez zgody Brukseli udzielać pomocy o wartości do 200 tys. euro w ciągu trzech lat podatkowych. Teraz Komisja proponuje poluzować te regulacje – w przypadku usług świadczonych w ogólnym interesie gospodarczym (SGEI) próg ma wzrosnąć do 500 tys. euro.
Według KE nie naruszy to reguł wolnego rynku ani zasady swobody przepływu usług. Wsparcie będzie miało bowiem najczęściej zasięg lokalny, a jego znaczenie – mimo podwyższenia progu – pozostanie niewielkie.
Zgodnie z projektem, firmy świadczące SGEI będą mogły łączyć pomoc uzyskaną na wykonywanie tych usług z pomocą otrzymywaną na zasadach ogólnych. Warunek – łączne wsparcie nie będzie mogło przekroczyć 500 tys. euro. O tym, którą usługę można zakwalifikować jako świadczoną w ogólnym interesie ekonomicznym, decydować będą kraje członkowskie. Bruksela zastrzegła sobie jednak prawo do kontroli tych decyzji. Do SGEI zaliczano do tej pory m. in. dostawy wody, gospodarowanie odpadami, oczyszczanie ścieków czy transport publiczny.
Obniżenie limitu pomocy podoba się ekspertom. Niemiecki ośrodek Centrum für Europäische Politik, monitorujący projekty prawa gospodarczego UE, nie ma wątpliwości, że kierunek zmian jest słuszny. Wątpliwości budzą tylko przepisy dotyczące rejestrowania przypadków pomocy – KE chce, by państwa same zdecydowały, czy chcą prowadzić centralny rejestr, czy też każdorazowo żądać informacji od firm. W obu przypadkach nowy obowiązek będzie oznaczał koszty, ale innego wyjścia nie ma.
Opinia dla „Rz"
Komentarz Mikołaja Barczentewicza, eksperta FOR
Pomoc publiczna co do zasady stanowi zagrożenie dla funkcjonowania otwartych rynków, gdyż z definicji oznacza ona korzyści dla pewnych przedsiębiorców, których przyczyną jest pomoc państwa a nie bezpośrednie zabieganie o względy klientów. Niestety, odróżnienie pomocy publicznej, która zakłóca funkcjonowanie rynku od takiej, która takiego ryzyka nie rodzi, jest bardzo trudne.
Przygotowywane przez Komisję Europejską rozporządzenie stanowi potrzebny element racjonalizacji systemu regulacji pomocy publicznej. W praktyce niełatwe okazuje się rozróżnienie legalnej i nielegalnej pomocy publicznej, a wątpliwości budzi sam zakres pojęcia „pomoc publiczna". Stąd też znaczne koszty administracyjne związane z planowaniem i zgłaszaniem małych projektów pomocowych, szczególnie na poziomie samorządów. Komisja Europejska wychodzi naprzeciw tym problemom i słusznie rozszerza zakres wyłączenia dla tego rodzaju pomocy.