Należąca do braci Wilusz spółka produkująca i dystrybuująca m.in. aparaty komórkowe - MaxCom z Tych - szykuje się do debiutu na alternatywnym rynku NewConnect. Chce sprzedać inwestorom w ofercie prywatnej mniejszościowy pakiet akcji, z którego pozyska 7-8 mln zł na inwestycje.
- Chcielibyśmy zadebiutować na NewConnect na przełomie I i II półrocza – mówi Arkadiusz Wilusz, prezes MaxComu. – Pozyskane środki chcemy zainwestować w około 90 proc. na zwiększenie kapitału obrotowego, a 10 proc. na badania i rozwoju – mówi. Według niego w ciągu 2 lat MaxCom chciałby przenieść się na główny rynek GPW.
Przedsiębiorca w latach 90.tych prowadził spółkę MaxTel: wyrósł więc na sprzedaży produktów telekomunikacyjnych firm zagranicznych, takich jak Siemens, czy Philips. Gdy firmy te wyeliminowały pośredników na polskim rynku, zaczął działalność na własną rękę. MaxCom powstał w 2001 i specjalizuje się w produkcji aparatów telefonicznych dla osób starszych (senior-phones): prostych w obsłudze, z dużymi klawiszami i wyświetlaczami. W ciągu 11 lat sprzedał 3 mln urządzeń pod własną marką.
Od 2008 r. ma w ofercie telefony komórkowe, które sprzedaje operatorom mobilnym, marketom (ten typ odbiorcy dominuje w jego sprzedaży z 60-proc. udziałem) oraz dilerom sprzętu elektronicznego. – Udział operatorów będzie stopniowo rósł – przekonuje prezes Wilusz. - Na podstawie dostępnych danych można szacować, że w Polsce w grupie wiekowej 60+, jeszcze 4 mln osób nie ma telefonu komórkowego – mówił. – W ubiegłym roku sprzedaliśmy 100 tys. aparatów komórkowych dla seniorów. W I kwartale br. sprzedaż tego asortymentu jest o 40 proc. wyższa niż rok temu – dodawał.
W Polsce konkurentami MaxComu są spółka zależna TelForceOne – MyPhone oraz Emporia, oddział austriackiej firmy, która sprzedaje swoje telefony tylko za pośrednictwem Polskiej Telefonii Cyfrowej (T-Mobile). Według przedstawionych danych, MaxCom ma 34,8 proc. polskiego rynku, a Emporia i myPhone po 32 proc.
Z Emporią MaxCom konkuruje też za granicą, gdzie inną firmą produkująca podobne aparaty jest szwedzkie Doro.
Za pieniądze z emisji spółka chce sfinansować inwestycje w nowe rozwiązania z zakresu tzw. telemedycyny. Dystrybuuje już tzw. ratunkową opaskę SOS, która pozwala noszącemu ją właścicielowi wezwać pomoc za pomocą przycisku wysyłającego sygnał drogą radiową.
- W III kwartale tego roku chcemy komercyjnie uruchomić platformę elektroniczną gromadzącą i przetwarzającą dane korzystających z naszego rozwiązania osób oraz współpracujących z nią aparatów komórkowych dostosowanych do przesyłu wyników pomiaru np. poziomu glukozy, ciśnienia krwi, EKG. Kończymy testy kliniczne – mówi Andrzej Wilusz, wiceprezes MaxCom.
Andrzej Wilusz zapewnia przy tym, że spółka ma już pierwsze listy intencyjne z chętnymi do współpracy kontrahentami placówkami medycznymi. Liczy na zainteresowanie operatorów komórkowych oraz firmy ubezpieczeniowe. Według Arkadiusza Wilusza, MaxCom rozmawia o współpracy m.in. z Polkomtelem, operatorem sieci Plus.
Słabą stroną rozwiązania MaxComu wydaje się fakt, że aparat komórkowy będzie mógł odczytywać pomiary wykonane przy użyciu konkretnych urządzeń produkcji MaxComu, a spółka ma w tym rynku niewielki udział.
W 2011 r. przychody MaxComu wyniosły 17 mln zł, EBITDA 1,9 mln zł, a zysk netto 0,8 mln zł. Zarząd podkreśla przy tym że na poziom czystego zarobku wpłynęły niekorzystne zmiany kursów walut, które już w I kwartale się odwracają. Prognoza na ten rok zakłada osiągnięcie 30 mln zł przychodów, 3,1 mln zł EBITDA i 2,2 mln zł zysku netto.