Pismo szanowane w sektorze motoryzacji podało, że hybryda Fusion spalała na autostradzie i w jeździe po mieście 6 litrów paliwa (39 mil na galon) , a C-Max 6,4 l (37 m/g), podczas gdy oba miały osiągać w obu warunkach po 5 l (47 m/g) – zgodnie z informacjami producenta i urzędu ochrony środowiska EPA.
- Oba modele wykazały największe rozbieżności między rzeczywiście osiągniętym spalaniem i zasięgiem a oszacowaniami EPA, z jakimi mieliśmy do czynienia przy badaniu wszystkich obecnych modeli – stwierdziło pismo.
- Prosimy tylko nie wyciągać błędnych wniosków: oba pojazdy Fusion Hybrid i C-Max Hybrid zapewniają w dalszym ciągu doskonałą oszczędność paliwa. Ale nasze testy wykazują, że kupujący je nie powinni spodziewać się spalania 5 litrów, czym chwiali się Ford – dodało „Consumer Reports".
Poprawa sprawności paliwowej całej gamy pojazdów jest od ostatnich 6 lat filarem strategii Forda. Drugi w USA producent liczy, że w tym roku przejmie 11 proc. rynku aut o napędzie elektrycznym. Koncern musi ponadto osiągnąć docelowo średnie spalanie 4,3 l na 100km (54,5 m/g) do 2025 r., ustalił rząd. W praktyce oznacza to, że w rzeczywistej jeździe musi to być obecnie 6,5 l lub mniej (36 m/g lub więcej).
Wielkość spalania zależy oczywiście od stylu jazdy i od innych czynników. Sam Ford oświadczył, że jego kierowcy podczas testów przekraczali nawet zasięg 47 mila na galonie, czyli spalali mniej niż 5 l na 100 km. – To tylko potwierdza, że styl jazdy, warunki drogowe i inne czynniki mogą wpływać na różnice w spalaniu – stwierdził rzecznik koncernu Wes Sherwood.
„Consumer Reports" wyjaśnił, że ponad 80 proc. pojazdów testowanych różniło się zasięgiem 2 mil na galonie wobec norm fabrycznych. W przypadku Fusion ta różnica wyniosła 8 mil, a C-Maxa 10 mil.
Hybryda Fusion jest nadal najoszczędniejszym samochodem rodzinnym, a C-Max - drugim za Priusem V Toyoty. Fusion zdobył ponadto tytuł Zielonego Auta Roku na salonie w Los Angeles.
Problem jest w tym, że wyniki testów pisma pojawiły się w ponad miesiąc po postępowaniu wyjaśniającym EPA, które wykazało, że Hyundai i Kia zaniżyły normy spalania swych samochodów, przyczyniając się do ich doskonałej sprzedaży. Obie firmy koreańskie obiecały zmienić normy fabryczne, aby nie wprowadzać w błąd klientów. Specjaliści od motoryzacji obawiali się wtedy, że nie będzie to odosobniony przypadek.