Rynek jednośladów w lutym niespodziewanie odżył. Po fatalnym początku roku, w ubiegłym miesiącu liczba zarejestrowanych nowych motocykli zwiększyła się w porównaniu z ubiegłym rokiem o przeszło 10 proc.
Według analityków Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego poprawiło to skumulowany wynik liczony od początku roku: łączna liczba nowych maszyn, jakie wyjechały z salonów sprzedaży, przekroczyła już pół tysiąca i jest lepsza od wyniku z pierwszych dwóch miesięcy ubiegłego roku o 0,6 proc. To niewiele, ale jednak może dawać szanse na zwiększenie popytu w kolejnych miesiącach.
Znacznie lepiej wygląda jednak suma rejestracji motocykli nowych oraz używanych. Tu wzrost sprzedaży przekroczył w lutym jedną piątą, a od początku roku zwiększył się o przeszło 7 proc.
Liczy się cena
Co kupujemy? Przede wszystkim motocykle Romet Motors. Ich głównym atutem jest cena, stąd w kryzysie ich szczególnie duża popularność.
Ale rodzimej marki nie ustrzegło to od dużych spadków. Od początku roku popularność Rometu (70 rejestracji motocykli) zmalała o ponad jedną czwartą (26,3 proc.).
To rezultat fatalnego startu w nowy rok: w styczniu producent odnotował potężny, prawie 35-procentowy spadek sprzedaży w porównaniu z pierwszym miesiącem rok wcześniej.
Na drugim miejscu znalazła się japońska Honda ze sprzedażą za dwa miesiące słabszą od tej z 2012 roku o zaledwie 6 proc. Inny japoński znany producent – firma Kawasaki – wyszedł w porównaniu z ubiegłym rokiem na przyzwoity plus. Udało się poprawić ubiegłoroczny wynik o niemal 44 proc.
Podobnie z Yamahą: w ubiegłym roku nie wiodło się jej dobrze, ale wynik za styczeń–luty jest lepszy od ubiegłorocznego o 41 proc. W sumie Yamaha sprzedała w tym czasie 55 maszyn, podczas gdy przed rokiem zaledwie 39.
Większą sprzedaż miały także kolejne marki w rankingu – Suzuki z rejestracjami 38 motocykli znalazło 38 nowych klientów (wzrost o 26,7 proc.), tyle samo zarejestrował KTM ( wzrost o 58,3 proc.).
Polacy wolą największe maszyny
Nie najlepiej wiedzie się BMW, które okres stycznia i lutego zamyka 26-procentowym spadkiem. Za to powody do zadowolenia może mieć Harley Davidson, bo sprzedaż tej legendarnej marki wzrosła o 84,2 proc. W rezultacie importer znacznie poprawił swój udział w polskim rynku motocyklowym: z 3,6 proc. do 6,5 proc.
W sumie segment dużych motocykli sprzedawał się lepiej niż tych o małych pojemnościach, rzecz jasna w porównaniu rocznym: maszyny o silnikach od 500 do 750 cm sześciennych odnotowały przeszło 60-proc. wzrost rejestracji, motocykle powyżej 750 cm – wzrost prawie 17-proc.
Tymczasem sprzedaż motocykli do 125 cm sześc. okazała się słabsza o prawie 27 proc., a tych w przedziale 125 a 250 cm sześc. spadła aż o przeszło 45,2 proc.
Opinia dla „Rz"
Piotr Surowiec szef branżowego miesięcznika „Motormania"
Po dwóch miesiącach trudno jeszcze przewidywać, jak będzie wyglądał tegoroczny rynek. Może okazać się nieprzewidywalny. Dobre wyniki w klasie motocykli o dużych pojemnościach nie muszą świadczyć o rosnącej popularności tych maszyn, bo wielkość sprzedaży nie jest zbyt duża. Trzeba też pamiętać o wyprzedażach, jakie były na przełomie roku – spora część tych motocykli właśnie teraz jest rejestrowana. Sądzę, że najbardziej zacięta walka o klienta będzie miała miejsce w przypadku motocykli sportowo-turystycznych. Prawdopodobnie ten rok będzie należał do Hondy, która dzięki poszerzeniu oferty tańszych modeli dobrze dopasowała się do potrzeb rynku.