Zmiana ma dotyczyć obsadzania tych punktów, które miały być tworzone przez organizacje pozarządowe, ale z jakichś względów to się nie udało. Wówczas obsadzić muszą go samorządy zawodowe. Zdarza się zaś, że w danej izbie nie ma wystarczającej liczby chętnych radców.
– Skala problemu nie jest ogromna – mówi Ryszard Ostrowski, wiceprezes Krajowej Rady Radców Prawnych i przedstawiciel samorządu w Radzie Nieodpłatnej Pomocy Prawnej (NPP).
Czytaj więcej
Samorząd radców prawnych rozpoczął konsultacje nowelizacji regulaminu wyznaczania radców prawnych do udzielania nieodpłatnej pomocy prawnej. Chodzi...
Dodaje jednak, że na początku roku do Krajowej Izby Radców Prawnych wpłynęło pismo z Ministerstwa Sprawiedliwości, sygnalizujące występowanie problemu z obsadzeniem niektórych punktów. Był to efekt corocznych sprawozdań z działania systemu NPP, które przeprowadza resort.
– Po tym sygnale uznaliśmy, że zmiana będzie korzystna dla obywateli, którzy chcą korzystać z nieodpłatnej pomocy prawnej. Chodziło o rozważenie możliwości oddelegowania radcy do takiego nieobsadzonego punktu przez dziekana innej izby niż ta, do której należy – dodaje Ryszard Ostrowski. – Sytuacje takie zdarzają się zwykle na granicy właściwości izb – kiedy brakuje chętnych do obsadzenia danego punktu, a w sąsiedniej izbie są chętni do tego radcowie. Ta zmiana proceduralna ułatwi wszystkim życie – podsumowuje.
Wskazuje przy tym, że projekt był już przedmiotem obrad KIRP i został skierowany do konsultacji, zgodnie z zasadami sztuki legislacyjnej. Rada ponownie zajmie się nim w październiku.
Czytaj więcej
Doprecyzowanie, kto może skorzystać z nieodpłatnej pomocy prawnej i poprawa organizacji tego systemu – to główne postulaty samorządów prawniczych.
Brak podwyżek, chętnych coraz mniej
– W warszawskiej OIRP zarejestrowanych jest około 15 tys. czynnie działających radców prawnych. Chętnych do świadczenia nieodpłatnej pomocy prawnej na razie nie brakuje i trzeba przeprowadzać losowanie. Podobnie jest w innych dużych Izbach. Nie zmienia to faktu, że w mniejszych aglomeracjach może pojawiać się problem z obsadzaniem punktów – mówi z kolei Filip Czernicki, radca prawny, przedstawiciel organizacji pozarządowych w Radzie NPP. – Czasami dochodzi do paradoksu, że w sąsiadujących ze sobą powiatach mamy z jednej strony braki w obsadzie, a z drugiej – nadwyżkę chętnych do świadczenia pomocy prawnej. Dlatego można byłoby poszukać obsady punktów w niedalekiej izbie. Dziś taka możliwość jest wykluczona – dodaje.
Podkreśla przy tym, że Rada Nieodpłatnej Pomocy Prawnej kilkakrotnie zwracała uwagę na brak podwyżki wynagrodzenia dla radców.
– Gdy ustawa dotycząca nieodpłatnej pomocy wchodziła w życie – tj. w styczniu 2016 roku – płaca minimalna wynosiła 1850 zł. Wówczas wynagrodzenie za świadczenie porad w systemie było na poziomie 5150 zł, czyli było ponaddwukrotnie wyższe od minimalnej płacy, a więc atrakcyjne dla osób, które chciały świadczyć taką pomocy – tłumaczy Filip Czernicki. – Dziś minimalne wynagrodzenie w Polsce to 4300 zł. Radcowie prawni, poświęcając czas na NPP, rezygnują z części zleceń komercyjnych na rzecz pracy za minimalną krajową. Ta forma zarobkowania jest więc zdecydowanie mniej atrakcyjna niż kilka lat temu – dodaje.
Czytaj więcej
Ministerstwo Sprawiedliwości zaproponowało podwyższenie wysokości kwoty bazowej, od której zależy wysokość dotacji przeznaczanych na nieodpłatną po...
W praktyce radcowie prawni coraz częściej muszą podejmować trudne decyzje.
– Biorą pod uwagę stawki rynkowe i obłożenie pracą. Często zdarza się, że trzeba zrezygnować z tego, co jest mniej opłacalne, czyli świadczenia nieodpłatnej pomocy prawnej – mówi radczyni prawna Paulina Grochowska, specjalizująca się m.in. w kwestii NPP. – A radcowie prawni są niestety często bardzo mocno pracą obłożeni. To raczej kwestia misji niesienia pomocy potrzebującym, a wówczas sprawa wynagrodzenia pozostaje bardziej w cieniu – dodaje.
Nie ulega wątpliwości, że pomoc prawną łatwiej świadczyć w sąsiedniej izbie w formie na odległość. Tymczasem, jak pisaliśmy niedawno na łamach „Rz”, resort sprawiedliwości pracuje nad wprowadzeniem teleporad w ramach NPP na stałe (wcześniej było to możliwe w pandemii).
Problem rozwiązany na odległość?
– Teleporada jest jak najbardziej wskazana i ułatwia życie zarówno radcy, jak i beneficjentowi. Pod warunkiem jednak, że podany w rozmowie stan faktyczny jest kompletny. Można się bowiem opierać tylko na słowach, a nie dokumentach. Może się okazać, że zaistnieje konieczność przedstawienia takich dokumentów osobiście lub mailowo. Dlatego teleporady są obarczone pewnym ryzykiem – mówi Ryszard Ostrowski.
Czytaj więcej
Prezydium Naczelnej Rady Adwokackiej zdecydowało o przystąpieniu do postępowania wytoczonego przez adwokata przeciw Skarbowi Państwa. Chodzi o wyna...
Na kwestię tę zwraca uwagę też Filip Czernicki.
– W pandemii wprowadzenie teleporad było koniecznością. Z punktu widzenia radców prawnych jest to bardziej komfortowe rozwiązanie, bo nie muszą jeździć do danego punktu czy na wizytę domową, co zabiera czas. Z punktu widzenia klienta czasem jest to wygodniejsze, ale nie zawsze – tłumaczy ekspert.
– Często osoby potrzebujące pomocy, chcą osobistego kontaktu, empatii, wyjaśnienia treści pisma, które otrzymali itp. Tego zdalna obsługa nie rozwiąże. Ponadto w rozmowie telefonicznej może dochodzić do niedopowiedzeń i co za tym idzie, taka forma kontaktu sprzyja zwiększonemu poziomowi nadużyć, np. nie mamy pewności, czy dany klient jest faktycznie osobą niezamożną – dodaje.
Z kolei Paulina Grochowska wskazuje, że wprowadzenie teleporad wymaga odpowiednich rozwiązań technicznych i infrastrukturalnych.
– Potrzebne będzie doposażenie punktów, być może wprowadzenie aplikacji obsługujących takie porady. Będzie się to wiązało z wydatkami, ale uważam wprowadzenie takich rozwiązań za zasadne. Zwłaszcza że taka możliwość już funkcjonowała, np. w odniesieniu do osób z niepełnosprawnościami – podsumowuje ekspertka.