Na koniec czerwca OFE zredukowały udziały w zdecydowanej większości banków z GPW w porównaniu ze stanem na koniec 2015 r. i 2014 r. – wynika z danych zebranych przez Trigon DM.

– To efekt odwrotu od dużych spółek. OFE zaczęły szukać płynności za granicą, zaś inne duże podmioty były coraz mniej interesujące dla funduszy emerytalnych z powodu zwiększenia w nich roli Skarbu Państwa. Przyczyną były też przewidywania spadku wyników banków będące skutkiem obniżki stóp procentowych – mówi Marcin Materna, szef działu analiz w Millennium DM.

Łukasz Rozbicki, zarządzający w MM Prime TFI, wskazuje, że redukcja zaangażowania OFE w banki wynika też z konieczności stopniowego transferowania pieniędzy do ZUS. – A w sektorze bankowym na GPW jest dużo płynnych papierów. Później zmaterializowało się jeszcze ryzyko podatku bankowego, a wciąż unosi się ryzyko przewalutowania kredytów frankowych, co znacznie obciążyłoby bilanse banków – mówi Rozbicki.

W największym stopniu zmalał udział funduszy emerytalnych w akcjonariacie Getin Noble Banku – do zera z 24,5 proc. jeszcze sześć miesięcy temu. Widać to po jego notowaniach, które od początku roku spadły o ponad 30 proc., do historycznych minimów w okolicach 0,40 zł. Dla porównania WIG-Banki stopniał w tym samym czasie o 7,4 proc. Do zera spadł od końca 2015 r. udział OFE również w BOŚ (z 19,3 proc. na koniec roku) i Banku BPH, przejmowanym przez Aliora (z 10,5 proc. na koniec roku). W tym czasie ich kursy zmalały odpowiednio o 33 proc. i 0,2 proc. – GNB i BOŚ to przykłady słabych ogniw w sektorze bankowym, więc decyzje zarządzających w OFE o wyjściu z tych inwestycji mogły być podyktowane przede wszystkim czynnikami ekonomicznymi – mówi Rozbicki.

W małym stopniu spadły udziały funduszy emerytalnych w takich bankach, jak Pekao (0,6 pkt proc.), mBank (0,7), w większym w Millennium (5,0) i Handlowym (7,3).

Z kolei w ING BSK i PKO BP udziały OFE nawet wzrosły wobec końca 2015 r. odpowiednio o 0,5 i 0,3 pkt. W porównaniu ze stanem z końca 2014 r. przyrost jest już większy i wyniósł odpowiednio 1,5 i 3,9 pkt. Ma to o tyle duże znaczenie, że już niespełna pięć miesięcy później, w maju 2015 r., pojawiły się zapowiedzi obłożenia banków podatkiem od aktywów i przewalutowania kredytów frankowych, co rozpoczęło bankową bessę na GPW (od tego czasu WIG-Banki spadł o 34 proc.). – ING nie ma ekspozycji na kredyty frankowe. Wprawdzie PKO BP ją ma, ale z dużych banków nie jest najbardziej narażony na ryzyko przewalutowania, zaś dodatkowo można się spodziewać przychylności politycznej dla działań PKO BP – uważa Rozbicki.

Co ciekawe, w Aliorze, niemającym kredytów frankowych i typowanym jako bank mogący najsprawniej zneutralizować podatek od aktywów, OFE zredukowały udział o 14,4 pkt proc. wobec końca 2014 r. i o 17,5 pkt proc. z 2015 r. Zdaniem ekspertów OFE nie zaczną dokupywać akcji banków, bo sektor nie ma perspektyw poprawy wyników, a czynnikiem ryzyka pozostaje przewalutowanie kredytów frankowych.