Ankietowani przez nas analitycy szacują, że w całym roku sektor bankowy w Polsce może wypracować 14–15 mld zł zysku netto. Byłby to spory sukces, biorąc pod uwagę, że w całym roku zapłacą ok. 3,75 mld zł podatku od aktywów, i fakt, że w 2016 r. sektor zarobił 13,9 mld zł (ale wtedy jednorazowa transakcja z Visą podbiła wynik o ponad 1,6 mld zł).

Jest szansa, że będzie to rok bez znacznych dodatkowych kosztów – o ile banki nie zaczną księgować rezerw na przewalutowanie hipotek frankowych, na co jednak się nie zanosi. Po siedmiu miesiącach sektor ma 8,1 mld zł zysku, 13 proc. mniej niż rok temu, ale druga część roku powinna być lepsza, bo składki na Bankowy Fundusz Gwarancyjny będą wtedy mniejsze niż rok temu. Zmaleje wpływ transakcji z Visą.

– Motorem napędowym sektora nadal będzie rosnący w dwucyfrowym tempie wynik odsetkowy i prawie dwucyfrowy wzrost wyniku z prowizji – mówi Łukasz Jańczak, analityk Ipopemy Securities. Koszty działania powinny być pod kontrolą, maleć mogą koszty ryzyka.

Według szacunków analityków dziewięć największych giełdowych banków poprawi w tym roku o 17 proc. wyniki (oczyszczone o zdarzenia jednorazowe). Trudno znaleźć czynniki mogące jeszcze podnieść rynkowe wyceny.

– Biorąc pod uwagę ograniczoną przestrzeń bilansową do zwiększania akcji kredytowej, z wyjątkiem ING Banku Śląskiego, i forsowania marż na kredytach, to prawdopodobieństwo dalszej progresji wynikowej wydaje się niewielkie – mówi Dariusz Świniarski, zarządzający TMS Brokers. – Dodając do tego potencjalne koszty związane z przewalutowaniem hipotecznych kredytów walutowych, brakiem wypłaty dywidend i odległą perspektywą podwyżek stóp procentowych, potencjał wzrostu notowań jest niewielki.

Pozytywny wpływ na wyniki i notowania banków mogłoby mieć przyśpieszenie akcji kredytowej w segmencie korporacyjnym.

Więcej w dzisiejszym „Parkiecie"