– Jestem w kłopotliwej sytuacji, bo BRE w ubiegłym roku podwyższyło kapitały – mówi Cezary Stypułkowski. – Instytucje, którymi do tej pory zarządzałem, wypłacały dywidendę. Chciałbym, żeby BRE wypłaciło w tym roku chociaż symboliczną.
Głównym celem prezesa banku jest poprawa dochodowości spółki. Jego zdaniem koszty w BRE są pod kontrolą, ale poziom dochodów można zwiększyć i sprawić, żeby był on w miarę przewidywalny.
– Wyniki BRE cechowały się dużą zmiennością, a dla inwestorów istotna jest przewidywalność wyników. To jest jeden z czynników, które wpływają na ich decyzje – tłumaczy Cezary Stypułkowski.
Wskaźnik kosztów do dochodów BRE jest na poziomie 51 proc. Według prezesa wskaźnik ten można obniżyć, podwyższając przychody. Ma to być możliwe m.in. dzięki polepszeniu relacji z klientami banku. Stypułkowski chciałby, żeby ci, dla których konto w mBanku (detaliczne ramię BRE) jest drugim czy dopiero trzecim w kolejności rachunkiem, zmienili swoje postrzeganie tego banku i żeby stał się on ich głównym bankiem.
– Jeśli uda nam się poprawić relacje z klientami indywidualnymi, których jest ok. 3 mln, to uda nam się zwiększyć przychody – uważa Stypułkowski. – Nadal musimy być w awangardzie nowoczesności, wyprzedzać oczekiwania klientów.
Jeśli chodzi o pion korporacji, to BRE będzie zwracał większą uwagę na średnie przedsiębiorstwa. – Nie chodzi nam o gwałtowną akcję kredytową skierowaną do tych firm, ale o zrozumienie tego typu klientów i przygotowanie dla nich odpowiedniej oferty – zapowiada szef BRE.
W przyszłości przychody z części detalicznej, które obecnie stanowią ok. 50 proc. przychodów, będą dominujące.
Wysokość przychodów jest tak ważna dla prezesa Stypułkowskiego, że kazał on zainstalować specjalny licznik przychodów z prowizji i odsetek. – Sprawdziliśmy, jakie przychody mają nasi konkurenci, i policzyliśmy – porównując się do nich – jakie przychody powinniśmy mieć. Nie wiem, czy w tym roku uda nam się dobić do tego poziomu, ale w następnym na pewno – powiedział prezes BRE. Nie zdradził, o jaki poziom przychodów chodzi i jaką liczbę dziś pokazuje licznik.
Wyższe przychody są ważniejsze w opinii top menedżera BRE niż skok w górę w rankingu największych banków.
– Jeśli Pekao będzie rozwijał się w takim tempie jak ostatnio, to nie wykluczam, że staniemy się numerem dwa – mówi Cezary Stypułkowski. Dodaje od razu, że nie obstawiałby tego.