Do końca września ma zostać zawarta umowa w sprawie ustalenia warunków kupna Raiffeisen Polbanku (bez kredytów frankowych). Z informacji „Rzeczpospolitej" wynika, że ofertę na ten dziewiąty co do wielkości bank w Polsce złożył tylko PKO BP, ale później Reuters podawał, że zrobił to również Alior. Problem w tym, że są sprzeczne doniesienia w sprawie jego intencji.

Niejasne intencje

Wprawdzie prezes Wojciech Sobieraj w tym roku mówił, że Alior już w III kwartale może usiąść do rozmów w sprawie kolejnego po BPH przejęcia, ale później retoryka zarządu złagodniała i wskazywano, że prowadzenie dwóch dużych przejęć może być zbyt wymagające operacyjnie i kapitałowo. Z naszych źródeł wynika, że inwestorzy na ostatniej konferencji powynikowej usłyszeli, iż Alior jednak jest zainteresowany przejęciem już teraz.

– Ale na razie bank nie ma pieniędzy na przejęcie Raiffeisena. Gdyby chciał go kupić po cenie księgowej w okolicach 4,6 mld zł, to po emisji wartej 2,2 mld zł finansującej kupno BPH oraz rozwój akcji kredytowej musiałby wyjść na rynek z jeszcze większą emisją akcji, wartą właśnie około 4,6 mld zł. To obawa o kolejną emisję jest moim zdaniem powodem mocnej przeceny walorów Aliora, które przez miesiąc potaniały o ponad 15 proc. – ocenia Michał Konarski, analityk DM mBanku.

Jego zdaniem istnieje też możliwość, że PZU wykorzysta podwyższenie kapitału Aliora do tego, aby objąć większościowy udział w tym banku poprzez skup praw poboru albo poprzez przegłosowanie emisji z wyłączeniem praw poboru. – Alior nie powinien kupować teraz Raiffeisena, bo nie ma na to pieniędzy i musiałby zwrócić się o kapitał do akcjonariuszy, którzy najpierw woleliby zobaczyć efekty fuzji z BPH – mówi Konarski.

Jeden z naszych rozmówców wskazuje, że Alior już po I kwartale 2017 r. może pokazać efekty fuzji z BPH i gdyby Komisja Nadzoru Finansowego wydłużyła terminy, Alior byłby w grze o Raiffeisena. Wszystko powinno się rozstrzygnąć w najbliższych kilkunastu dniach, bo na 30 września ustalony jest dzień prawa do 1 zł dywidendy PKO BP na akcję, a ta będzie uzależniona od tego, czy dokona przejęć.

Co zrobi UniCredit

Kluczowe dla bankowego rynku będą losy Pekao, drugiego co do wielkości banku w naszym kraju. Przeważa opinia, że PZU, które jest nim zainteresowane, mimo swoich wysokich kapitałów nadwyżkowych raczej nie poradziłoby sobie z dwiema transakcjami naraz: kosztującym co najmniej 11 mld zł przejęciem 33 proc. akcji Pekao i ponad 1,2 mld zł kupnem Raiffeisena (przy założeniu, że PZU wziąłby udział w emisji Aliora proporcjonalnie do obecnego 25-proc. udziału). Nie wiadomo jednak, czy do transakcji dojdzie, bo UniCredit podobno rozważa emisję akcji na 10 mld euro, co mogłoby pozwolić na uniknięcie sprzedaży Pekao.

Pekao przynosi spore dywidendy

Autopromocja
#NowaRp.pl

Znacznie więcej niż wiedza

ZAPRENUMERUJ

Analitycy zwracają uwagę, że dla PZU i jego akcjonariuszy przejęcie Pekao mogłoby być korzystne, choć wszystko zależy od ceny transakcji i dalszych losów banku. PZU mogłoby osiągnąć dobry wynik na tej inwestycji dzięki wysokiej stopie dywidendy Pekao, którą prognozują na około 5–6 proc. w kolejnych latach. To znacznie więcej niż rentowność obligacji skarbowych. Oczywiście inwestycja w akcje jest obarczona większym ryzykiem niż kupowanie obligacji skarbowych, ale Pekao jest ostrożnie zarządzanym i dobrze skapitalizowanym bankiem.