W Sejmie trwają prace nad ustawami frankowymi, ale rynek złotowych kredytów hipotecznych też czekają zmiany, chociaż są duże kontrowersje.
Kontrowersyjne dziesięć lat
Bankowcy boją się, żeby z kredytami złotowymi nie powtórzył się problem na skalę frankowych i chcą upowszechnienia stałego oprocentowania pożyczek na mieszkanie.
Podobny cel ma Komisji Nadzoru Finansowego, jednak jej propozycje są według kredytodawców trudne do wprowadzenia i mogą wręcz zahamować rozwój tych produktów. Założenia wytycznych, które mają się znaleźć w znowelizowanej rekomendacji S komisja opublikowała w ubiegłym tygodniu. Bankowcy mają przesłać uwagi do 10 listopada.
Dziś kredyty na 20–30 lat mają zmienne oprocentowanie, co w sytuacji wzrostu stóp będzie oznaczało gwałtowny skok wysokości rat.
– Upowszechnienie kredytów o stałej stopie to krok w dobrym kierunku, ale część propozycji zawartych w rekomendacji może przynieść przeciwny skutek – ostrzegają przedstawiciele branży.
Bezpieczniejsze, ale droższe
Najwięcej zastrzeżeń wzbudza wyznaczenie minimalnego okresu, w którym stała stopa miałaby obowiązywać, na co najmniej dziesięć lat. Konstrukcja kredytów o stałej stopie zakłada, że obowiązuje ona przez kilka lat, a potem można przejść na nową stałą lub na zmienną.
– Propozycja, żeby było to minimum dziesięć lat to jest nieporozumienie. Wszyscy jesteśmy zaskoczeni. Do tej pory w dyskusjach pojawiał się okres maksymalnie pięciu–siedmiu lat. Nie wiemy, co spowodowało, że nagle taki horyzont czasu znalazł się w tych propozycjach – mówi przedstawiciel jednego z banków. Jak tłumaczy, nie ma instrumentów zabezpieczających ryzyko stopy procentowej na tak długi okres.
– To jest wręcz sprzeczne z celem, jaki chce osiągnąć KNF, bo takie kredyty przy dziesięcioletnim okresie stałego oprocentowania byłyby po prostu bardzo drogie – dodaje nasz drugi rozmówca.
– Dziś klienci nie chcą zaciągać kredytów ze stałą stopą nawet na dwa czy pięć lat, bo są minimalnie droższe niż te o zmiennej stopie. Jak przekonać klientów, żeby zdecydowali się na jeszcze droższe – dodaje. Jak tłumaczy, tego banki nie przeskoczą, bo nie zdobędą relatywnie taniego finansowania na tak długi okres.
– Nawet w krajach Europy Zachodniej, gdzie te kredyty są rozpowszechnione, najczęściej stała stopa obowiązuje przez pięć–siedem lat – dodaje inny bankowiec. Dłuższe okresy są ewenementem.
Nawet banki hipoteczne, które mogą wyemitować listy zastawne, mogą mieć z tym problem, bo te papiery mają zazwyczaj okres zapadalności do pięciu lat.
W tym tygodniu PKO Bank Hipoteczny wyemitował listy zastawne o stałym oprocentowaniu, na kwotę 500 mln euro. Ich okres zapadalności został ustalony na pięć lat i osiem miesięcy.
Potrzebny UOKiK
Bankowcy narzekają też, że wspomniana rekomendacja nie została skonsultowana i skonfrontowana z projektem ustawy o kredycie hipotecznym, w którym też są zapisy o kredytach na stałą stopę.
Chcą też jasnej interpretacji i wytycznych nie tylko KNF, ale także Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Chodzi o to, co powinny zawierać zapisy w umowach z klientami dotyczące tego, co dzieje się po zakończeniu pierwszego okresu stałej stopy procentowej.
Przy braku takich interpretacji mogą się narazić na pozwy klientów, gdy ci dostaną oprocentowanie na nowych warunkach.