Polski nadzór przyznaje, że obrót takimi instrumentami nie narusza prawa krajowego ani unijnego. Wiąże się to jednak z wieloma rodzajami ryzyka dla użytkowników.
KNF i NBP przypominają, że środki ulokowane w wirtualnych walutach mogą przepaść w wyniku kradzieży bądź nagłego zamknięcia platformy obrotu takimi instrumentami. Do takich incydentów już w Polsce dochodziło.
Tymczasem, przypomina nadzór, „środki utrzymywane w „walutach” wirtualnych nie są gwarantowane przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny”.
Polskie agencje nadzoru finansowego zwracają też uwagę na dużą zmienność notowań wirtualnych walut oraz na to, że nie są one prawnym środkiem płatniczym. To znaczy, że podmioty gospodarcze nie mają obowiązku akceptowania płatności w takich jednostkach. Nawet jeśli to robią, mogą w każdej chwili zmienić zdanie.
„Niektóre oferowane formy inwestowania w „waluty” wirtualne mogą mieć charakter piramidy finansowej – alarmują KNF i NBP.
Bitcoin, najpopularniejsza z wirtualnych walut, powstał w 2009 r. Nie stoi za nim żaden rząd, bank centralny ani inna organizacja. Jego obieg nadzoruje jedynie sieć użytkowników. W procesie weryfikacji transakcji powstają (są wydobywane, jak mówią użytkownicy) nowe bitcoiny. Ich liczba rośnie jednak coraz wolniej, docelowo ma się ustabilizować na poziomie 21 mln. Jesienią 2015 r. Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł, że bitcoin jest walutą.
Kurs bitcoina oscyluje obecnie wokół 2600 USD. Rok temu wynosił niespełna 600 USD.