fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo autorskie

Prawo autorskie do utworów Korczaka przedmiotem sporu

Pomnik Janusza Korczaka w Warszawie
Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Pi­sarz zgi­nął w 1942 r., ale sąd uznał przed laty, że w 1946 r. Czy pań­stwo ma dłu­żej ko­rzy­stać z praw autorskich?
Dlaczego data śmierci Korczaka budzi emocje? Otóż ochrona majątkowych praw autorskich wygasa po 70 latach od śmierci twórcy. Jeśli przyjmiemy prawdę sądową, nastąpi to z końcem 2016 r., jeśli tylko prawdę – z końcem 2012 r. Poza tym wyrok stwierdzający śmierć Korczaka mówi rzecz niebywałą: miałby przeżyć Treblinkę.
– Chodzi o wyjątkową twórczość, popularną nie tylko w Polsce, ale i na świecie, m.in. ze względu na szczególny przedmiot zainteresowania, np. dzieci żydowskie – mówi Wojciech Lasota, prezes Fundacji Korczakowskiej.
Nic dziwnego, że cieszy się zainteresowaniem wydawnictw. Ponieważ krewni Janusza Korczaka też zginęli w czasie wojny, jego spadkobiercą stał się Skarb Państwa, który przez Ministerstwo Kultury przekazał w 2009 r. prawa do dzieł Instytutowi Książki, a ten udziela (odpłatnie, a czasem nieodpłatnie) licencji i promuje tę twórczość.
Prawa Instytutu mogą zostać wkrótce zakwestionowane. Fundacja Nowoczesna Polska, zajmująca się e-promocją lektur szkolnych (ma ich ok. 1800), wystąpiła do lubelskiego Sądu Rejonowego o sprostowanie daty śmierci pisarza. W postanowieniu z 30 listopada 1954 r. tamtejszy sąd uznał Henryka Goldszmidta (Janusz Korczak to jego literacki pseudonim) za zmarłego 9 maja 1946 r., gdyż taką datę wymuszały przepisy dotyczące osób zmarłych w nieznanych okolicznościach w czasie wojny. Nie ma jednak wątpliwości, że Janusz Korczak został aresztowany w warszawskim getcie 5–6 sierpnia 1942 r. i tego samego dnia wywieziony przez Niemców wraz z dziećmi, których był wychowawcą, transportem kolejowym do obozu zagłady w Treblince, gdzie zapewne został tego samego bądź następnego dnia zamordowany. Nie ma oczywiście świadków śmierci pisarza.
– Takich wyroków jak w sprawie śmierci Janusza Korczaka było po wojnie dużo, nie zakładaliśmy więc, że może być wzruszony po 70 latach. Gdybyśmy wiedzieli, że przejmujemy zarządzanie utworami tylko do końca 2012 r., nie podjęlibyśmy się tego zadania – mówi Grzegorz Gauden, dyrektor Instytutu Książki w Krakowie.
– Instytut chyba wiedział, kiedy zginął Janusz Korczak. Jeśli mimo to udzielał licencji na dalsze lata, to na własne ryzyko – mówi z kolei Jarosław Lipszyc, prezes Fundacji Nowoczesna Polska. – Nie wiem, na czym miałyby polegać ustępstwa na rzecz Instytutu. Mielibyśmy udawać, że Janusz Korczak umarł kiedy indziej? Nie rozumiem też, jaka miałaby być korzyść z tego, że powszechny dostęp do utworów będzie kilka lat dłużej ograniczony.
Co robić z takim sporem, zwłaszcza że podobnych spraw jest więcej?
– Wniosek o zmianę orzeczenia o uznaniu za zmarłego może złożyć każdy zainteresowany. Sąd powinien datę śmierci Korczaka skorygować – wskazuje adwokat Krzysztof Czyżewski.
A co z umowami licencyjnymi? Licencjobiorcy nadal będą mogli z nich korzystać, ale już na zasadzie powszechnego dostępu. Instytut nie będzie już mógł pobierać opłat licencyjnych.
Innego zdania jest adwokat Rafał Sarbiński:
– Umowy licencyjne nadal będą obowiązywać i powinny być wykonywane, nie ma bowiem przepisu, który by je unieważniał czy skracał. Gdyby jednak wydawnictwa odmówiły zapłaty, to w razie pozwu Instytutu mogą wskazywać, że żądanie zapłaty stanowi nadużycie prawa.
– Na razie data śmierci jest ustalona, wiążą więc także umowy, ale po jej obaleniu staną się bezprzedmiotowe, gdyż dorobek Korczaka zacznie być powszechnie dostępny – wskazuje prof. Ewa Nowińska z UJ. – Może należałoby rozważyć, czy wzorem ochrony spuścizny po Chopinie nie uchwalić odrębnej ustawy dla ochrony prac Korczaka, zważywszy na znaczenie jego osoby i utworów.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA