fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sieci opinii

Tomasz Sakiewicz o błędach kampanii wyborczej PiS

W Sieci Opinii
Zbigniew Ziobro mówił o kampanijnych błędach PiS w tygodniku "Uważam Rze". Tomasz Sakiewicz, naczelny "Gazety Polskiej" do tej listy dopisuje kolejne punkty
W salonie24.pl Sakiewicz pisze:
  Błąd pierwszy zły pomiar: PiS miał powody, by nie ufać oficjalnym sondażom. Jednak własne badania absolutnie zawiodły, prowadząc sztab do błędnych decyzji. We wszystkich oficjalnie dostępnych sondażach PiS miał sporą stratę do PO – od trzech do kilkunastu procent. Strata zwiększała się lub zmniejszała w zależności od konkretnych wydarzeń. Mając złe sondaże, nie można było właściwie analizować przyczyn porażek i sukcesów kampanii. Mało tego, wiele wskazuje na to, że przez chwilę największą porażkę (sprawa Angeli Merkel) uznawano co najmniej za właściwe posunięcie. Pewnym sposobem zabezpieczenia się przed takim błędem jest równoległe korzystanie z wielu ośrodków badawczych. Wyniki często się różnią, ale tendencje rzadziej.

Błąd drugi, brak pomysłu na wycofanie się ze złego posunięcia: Na tle spokojnie i konsekwentnie realizowanej kampanii widać było wyraźnie dwie poważne wpadki, które musiały obniżyć notowania partii. Pierwsza to wypowiedź na temat rolników. Druga – o Angeli Merkel. W kampanii wyborczej niewłaściwe słowa mogą trafić się zawsze, a ich prawdopodobieństwo przy nieprzychylnych mediach bardzo rośnie. Należy mieć zatem przygotowaną strategię awaryjną, by móc natychmiast wycofać się z błędu i zadośćuczynić „pokrzywdzonym”. W sztabie powinny znajdować się osoby, które spełniają rolę adwokata diabła i wskazują, komu dana wypowiedź szkodzi. Szybkie przyznanie się do błędu i przeprosiny niwelują straty, a czasem pomagają w budowaniu pozytywnego wizerunku. Sakiewicz kontynuuje: Błąd trzeci, słuchać tylko najbardziej zaufanych: Prawica, i osobiście Jarosław Kaczyński, ma powody, by nie ufać różnym ludziom. To jednak nie zmienia faktu, że w sztabie powinny znajdować się osoby mające pewien dystans do pomysłów pozostałych. Jeżeli wszyscy mają podobne idee i podobne emocje, nie widzą zagrożeń w kampanii. Zróżnicowany sztab łatwiej też przyjmuje życzliwą krytykę z zewnątrz i nie traktuje jej jako ataku na całą kampanię albo partię. Oczywiście, warunkiem zaproszenia osób lekko krytycznych jest ich zdolność do współpracy. Błąd czwarty, otwieranie nowych frontów: (...) Wybory wygrywa się jednak przede wszystkim dzięki temu, że samemu ma się wyborców coraz więcej, a nie przez to, że przeciwnik ma ich coraz mniej. Dzieje się tak choćby dlatego, że zwykle przeciwników jest kilku. Jak jeden traci, to inny zyskuje. W czasie kampanii nie należy więc otwierać nowych frontów. Jeżeli wszyscy wiedzą, że są nim stosunki polsko-rosyjskie, to nie można otwierać frontu niemieckiego, nawet jeżeli istnieją potencjalne zyski. (...) Błąd piąty, przespanie sukcesów: Należy pilnie śledzić nie tylko porażki, ale i przyczyny sukcesów. Jeżeli wierzyć oficjalnym sondażom, tylko dwukrotnie PiS zbliżył się do PO. Pierwszy raz pomiędzy 10 a 15 września i na przełomie września i października. Nie do końca wiadomo, co było przyczyną skoku w sondażach miesiąc przed wyborami. Miało miejsce wtedy kilka wydarzeń, które mogły wpłynąć na ich wynik. Były to: mocno zauważone przez media obchody kolejnej miesięcznicy tragedii smoleńskiej, start „Codziennej” z bogatą kampanią w telewizji, problemy rządu Tuska. (...) Błędy taktyczne: Oczywiście politycy w czasie kampanii powinni pojawiać się w znanych programach. Należy za każdym razem liczyć zyski i straty. Przed samymi wyborami nie wolno pojawiać się w audycjach, w których nie ma gwarancji neutralnego zachowania prowadzącego i publiczności. Im dalej do wyborów, tym więcej możemy ryzykować. Negatywny efekt będzie słabszy. Jeżeli w programie szykuje się ostre starcie z dziennikarzem, należy wizyty w studiu unikać. A co Państwa zdaniem zadecydowało o porażce PiS? I czy obecny konflikt w partii doprowadzi do rozłamu?
Źródło: ROL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA