fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Teatr

Pomysły ratusza na Dramatyczny

Grzegorzowi Jarzynie władze Warszawy obiecały nową scenę w Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Placówka jednak przez wiele lat nie powstanie
Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Grzegorz Jarzyna nie chce być szefem Teatru Dramatycznego. A teatr może być skomercjalizowany - pisze Jacek Cieślak
Zespół Te­atru Dra­ma­tycz­ne­go spo­tkał się wczoraj z sze­fem miej­skie­go Biu­ra Kultu­ry Mar­kiem Kra­szew­skim. I na­brał po­waż­nych obaw co do przy­szło­ści tej sce­ny.
Urzęd­ni­cy nie wy­klu­cza­ją bo­wiem ko­mer­cja­li­za­cji te­atru w PKiN, w któ­rym  pra­cu­je re­ży­ser­ska czo­łów­ka kra­ju – Kry­stian Lu­pa, Pa­weł Miś­kie­wicz czy Mo­ni­ka Strzęp­ka.
Ra­tusz od kil­ku ty­go­dni po­szu­ku­je no­we­go sze­fa TD. Pro­po­no­wał sta­no­wi­sko m.in. Grze­go­rzo­wi Ja­rzy­nie, ale ten – jak wy­ni­ka z na­szych in­for­ma­cji – od­mó­wił. Cze­ka na sie­dzi­bę dla swo­je­go te­atru w przy­szłym Mu­zeum Sztu­ki No­wo­cze­snej – rów­nież przy pl. De­fi­lad. In­ny po­mysł urzęd­ni­ków na tę sce­nę to ko­mer­cja­li­za­cja. Co ozna­cza, że z afi­sza znik­ną uty­tu­ło­wa­ne spek­ta­kle, a mogą pojawić się mniej ambitne, które po prostu na siebie zarobią.
Zda­niem Kry­stia­na Lu­py, któ­ry zre­ali­zo­wał w Dra­ma­tycz­nym dwa wy­bit­ne spek­ta­kle – „Ma­ry­lin" i „Si­mo­ne", po­mysł zmia­ny pro­fi­lu te­atru jest wy­ni­kiem kło­po­tów fi­nan­so­wych w in­nych sfe­rach bu­dże­tu War­sza­wy.
– Na kul­tu­rze jak zwy­kle się skru­pi­ło i jest to alar­mu­ją­ca za­po­wiedź, któ­ra ob­na­ża brak po­li­ty­ki kul­tu­ral­nej sto­li­cy – po­wie­dział „Rz" Kry­stian Lu­pa.
– Wła­dze mia­sta nie ma­ją żad­ne­go po­my­słu na te­atr. Cho­dzi tyl­ko o to, że­by ro­bić szmal. Na te­mat pro­fi­lu sce­ny moż­na dys­ku­to­wać, na­to­miast kon­cep­cja, któ­rą przed­sta­wił dy­rek­tor Ma­rek Kra­szew­ski, jest do­wo­dem lek­ce­wa­że­nia do­rob­ku jed­ne­go z naj­waż­niej­szych w kra­ju. Po raz ko­lej­ny urzęd­ni­cy po­ka­zu­ją, że nie ma­ją po­ję­cia o te­atrze: że two­rze­nie go to dłu­go­trwa­ły pro­ces ar­ty­stycz­ny i mię­dzy­ludz­ki. Je­dy­nym wy­tłu­ma­cze­niem ta­kiej aro­gan­cji jest chy­ba tyl­ko głu­po­ta – ata­ku­je re­ży­ser. – Wo­bec ta­kiej wi­zji zmia­ny te­atru po­zo­sta­je jed­no wyj­ście: wy­pro­wa­dzić się – mó­wi Lu­pa.
Po­pro­si­li­śmy też o ko­men­tarz Paw­ła De­mir­skie­go, naj­waż­niej­sze­go dra­ma­tur­ga ostat­nich lat, któ­ry na­pi­sał dla Dra­ma­tycz­ne­go „W imie­niu Ja­ku­ba S.", sztu­kę wy­re­ży­se­ro­wa­ną przez Mo­ni­kę Strzęp­kę.
– Je­że­li wła­dze War­sza­wy nie chcą do­to­wać te­atrów pu­blicz­nych, to niech po­wie­dzą o tym wprost i prze­ka­żą wszyst­kie sce­ny w Pa­ła­cu Kul­tu­ry Mi­cha­ło­wi Że­brow­skie­mu, upodob­nia­jąc je do 6. pię­tra – mó­wi dra­ma­turg. – Nie ma nic prost­sze­go niż zro­bie­nie te­atru ko­mer­cyj­ne­go, zwłasz­cza z pań­stwo­wą do­ta­cją, ale je­śli tyl­ko ta­kie prze­trwa­ją, trze­ba bę­dzie za­cząć się że­gnać z ja­ką­kol­wiek kom­pe­ten­cją kul­tu­ro­wą Po­la­ków. To, że Plat­for­ma Oby­wa­tel­ska nie po­trze­bu­je te­atrów ar­ty­stycz­nych, nie zna­czy, że nie po­trze­bu­ją ich Po­la­cy.
– Nie za­pa­dły żad­ne de­cy­zje – mó­wi Bar­tosz Mil­czar­czyk, rzecz­nik ra­tu­sza. – Mia­sto roz­wa­ża róż­ne sce­na­riu­sze, jed­nak nie mo­gę jesz­cze po­wie­dzieć, jak bę­dzie wy­glą­da­ła przy­szłość sce­ny. 26 mar­ca ko­lej­ne spo­tka­nie w tej sprawie.
Źródło: Życie Warszawy
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA