fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Desperacki skok Sandry

12-letnia Sandra spod Oświęcimia skoczyła z okna szkoły. Prawdopodobnie nie wytrzymała drwin szkolnych kolegów
Dziewczynka w poważnym stanie trafiła do szpitala. Szczupła brunetka Sandra chodzi do szóstej klasy szkoły podstawowej w Przeciszowie koło Oświęcimia. Na przerwie razem z dwiema koleżankami poszła do toalety na drugim piętrze.
– W pewnym momencie otworzyła okno i stanęła na parapecie. Koleżanki próbowały ją zatrzymać. Nie udało się. Sandra skoczyła z wysokości ponad dziesięciu metrów – relacjonuje podinspektor Robert Chowaniec, zastępca komendanta powiatowego policji w Oświęcimiu. Dziewczynka upadła na betonowe płyty chodnika, prawdopodobnie jedną ręką uderzyła w stojący obok samochód. Natychmiast wezwano pogotowie, które zabrało ją do szpitala. Przez cały czas była przytomna.
– Jak ustalili lekarze, upadek spowodował złamanie kości udowych obu nóg, miednicy oraz wstrząśnienie mózgu – mówi podinsp. Robert Chowaniec. Sandra w poważnym stanie trafiła na oddział chirurgii dziecięcej szpitala powiatowego w Oświęcimiu. Późnym popołudniem była operowana. Pracownicy szpitala, na prośbę rodziny, nie udzialają informacji o stanie zdrowia dziewczyny. Co było powodem jej desperackiego kroku? Wstępne ustalenia policji wskazują, że dziewczynka mogła się załamać, kiedy wśród uczniów zaczęły krążyć MMS z jej zdjęciem. Ktoś sfotografował, jak całuje się z jednym z chłopaków. Z opowieści jednej z koleżanek wynika, że zdjęcie ktoś powiesił na szkolnej gazetce ściennej. Było zamazane. Ale nie na tyle, by nie rozpoznać, że chłopak całuje ją w policzek. Koledzy docinali Sandrze. To miało ją bardzo zdenerwować. – Jak było dokładnie, dopiero ustalamy pod nadzorem prokuratury. Nikt dotychczas nie został zatrzymany. Nie wiemy, czy był ktoś konkretny, kto skłonił dziewczynkę do takiego zachowania – tłumaczy „Rz” podinsp. Robert Chowaniec. Policjanci do nocy przesłuchiwali uczniów, nauczycieli i dyrektorkę szkoły. – Nie udzielamy w tej sprawie żadnych informacji – stwierdziła jedynie sekretarka szkoły. Mieszkańcy Przeciszowa byli wstrząśnięci zdarzeniem. Nie chcieli rozmawiać z dziennikarzami. Powiedzieli nam tylko, że znają Sandrę jako miłą, spokojną dziewczynkę. Dobrze się uczyła, widziano ją często, jak chodziła razem ze swoim rówieśnikiem z tej samej wsi. Profesor Brunon Hołyst, prezes Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego, które zajmuje się m.in. badaniem przyczyn samobójstw, podkreśla, że ostatnio mamy do czynienia ze straszną kumulacją samobójstw uczniów, którzy czuli się poniżani przez rówieśników. – Często dzieci wykorzystują do tego telefony komórkowe. Rodzice powinni bardziej kontrolować, jakie zdjęcia, filmy dzieci mają na nich nagrane. Tak jak kontrolują oglądanie przez nie telewizji – zaznacza profesor. Jego zdaniem problem odbierania sobie życia przez uczniów jest bagatelizowany. Dorośli nie potrafią odczytywać od dzieci sygnałów o planowaniu popełnienia samobójstwa. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w latach 2000 – 2005 odnotowywano od 30 do 46 samobójstw rocznie wśród dzieci od dziesięciu do 14 lat. Dzieci coraz częściej odbierają sobie życie Psychologowie alarmują – samobójstwa uczniów to już epidemia. Szacuje się, że rocznie dochodzi do 4 – 5 tys. prób samobójczych wśród młodzieży w Polsce. Po samobójczej śmierci Ani z Gdańska, którą dręczyli koledzy z klasy, cała Polska zastanawiała się, co zrobić, by przeciwdziałać podobnym przypadkom. Tragedia Ani stała się dla byłego ministra edukacji Romana Giertycha powodem wprowadzenia programu „Zero tolerancji dla przemocy w szkole”. Gimnazjalistka odebrała sobie życie ponad rok temu. Powiesiła się w swoim pokoju na skakance dzień po tym, jak na oczach klasy poniżyli ją szkolni koledzy. Molestowali ją i wykonywali obsceniczne gesty. Gdy ich ofiara schowała się pod ławkę, wywlekli ją spod niej. Zdarzenie nagrywali na telefon komórkowy. Wszystko działo się na lekcji pod nieobecność nauczycielki. Z późniejszych przesłuchań uczniów tego gimnazjum wynikało, że wulgarne zachowanie chłopców w stosunku do dziewcząt było normą. Na początku tego roku w Bytomiu próbował sobie odebrać życie 15-letni uczeń szkoły baletowej. Powiesił się na pasku w szkolnej toalecie. Życie uratował mu kolega. We wrześniu tego roku do tragedii doszło w Białymstoku. 16-letni licealista powiesił się po powrocie ze szkoły. Z pamiętnika, który znaleziono w jego komputerze, wynikało, że Przemek był regularnie bity i poniżany przez kolegów. Nie wytrzymał strachu przed nimi. rc
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA