fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Powietrze z Krynicy sprzedam

Na aukcjach internetowych coraz częściej można znaleźć rzeczy, które w rzeczywistości nie są na sprzedaż
„Przedmiot aukcji jest zadbany, dobrze wygląda publicznie, wymowa względna” – czytamy jedno z ogłoszeń w serwisie Allegro. Dotyczy ono... prezydenta Lecha Kaczyńskiego, którego użytkownik o pseudonimie Anebia chciał sprzedać w pakiecie z premierem.
Chętnych było kilkunastu, największa proponowana kwota to 10 300 zł. Sprzedający dostał około 400 e-maili z poparciem takiego żartu. Jego aukcję w ciągu dwunastu godzin obejrzało 35 tys. osób, gdy np. ofertę sprzedaży telefonu komórkowego w ciągu dwóch tygodni zobaczyło 361 internautów. Podobnych, absurdalnych, ogłoszeń jest więcej. Na Allegro wystawione było na przykład powietrze z okolic Krynicy Górskiej. „Nowe, nigdy niewdychane” – zachwalał Blackhawk56. Inny sprzedawca oferował na aukcji... siebie jako syna, tłumacząc: „potrzebuję podpis pod moją uwagą, którą dzisiaj zarobiłem na j. polskim”. By uwiarygodnić transakcję, zamieścił w sieci zdjęcie zeszytu z uwagą.
– Generalnie takie oferty są usuwane. Jednak każdą sprawę rozpatrujemy indywidualnie. Jeśli ktoś chce sobie kupić rolkę papieru z autografem innej osoby, a taka aukcja była, oczywiście nie możemy mu tego zabronić. Inaczej sprawa wygląda, gdy np. ktoś wystawia na aukcji kolegę bądź koleżankę. Takie oferty są usuwane od razu – tłumaczy rzecznik Allegro Bartosz Szambelan. Podobne sytuacje zdarzają się w innym internetowym serwisie aukcyjnym, eBay. Tam można było nabyć nogi i biodra męskiego manekina, ruchome oczka do maskotek oraz powietrze z lasów zachodniopomorskich. Mimo że niektóre przedmioty wystawiane do licytacji nie są na sprzedaż, wystawiający nie ponoszą poważnych konsekwencji. – Największą karą, z jaką się spotkałem,, było usunięcie aukcji oraz użytkownika. Nigdy nie słyszałem o konsekwencjach prawnych – opowiada rzecznik eBay Karol Świtała. Absurdalne aukcje to polska specjalność. Amerykańscy internauci na aukcjach wystawili skarpetkę reportera, któremu piosenkarka pop Britney Spears przejechała po nodze, pamiętnik skandalistki Moniki Levinsky i prywatną wyspę na Oceanie Atlantyckim. Sprzedana została tylko skarpetka, i to za blisko 600 dolarów. Niektóre licytacje są tak niedorzeczne i zabawne, że zasługują na upamiętnienie. Tak pomyślał Paweł Ciesielski, tworząc serwis AllegroFun. – Nie każdy ma szczęście je zobaczyć i poprawić sobie humor, bo pracownicy serwisów aukcyjnych szybko je usuwają. Dlatego postanowiłem otworzyć serwis, gdzie można archiwizować takie aukcje dla potomnych – tłumaczy. Podkreśla, że są one znakomitą reklamą. – Dużo ludzi po zobaczeniu śmiesznej aukcji patrzy, co innego ma do zaoferowania osoba, która taką aukcję wystawiła i czasami w ten sposób można łatwiej znaleźć kupca.Psycholog Internetu Michał Parzuchowski zaznacza, że pomysł wystawiania na sprzedaż nietypowych przedmiotów, czy nawet ludzi, nie jest nowy. – Ale formuła tego typu żartów pewnie jeszcze długo się nie wyczerpie. Zobacz śmieszne aukcje internetowe www.allegrofun.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA