Ekonomia

Litwa chce rozdzielić sprawy mostu i Ignalina

Litwa sprzeda Polsce 1200 megawatów z elektrowni atomowej w Ignalinie, pod warunkiem że ekolodzy pozwolą, aby moc elektrowni wyniosła 3200 megawatów – zapowiedział wczoraj premier litewskiego rządu Gediminas Kirkilas.
1200 megawatów to polski warunek, od którego spełnienia uzależniamy budowę mostu energetycznego pomiędzy obydwoma krajami. Litwinom bardzo zależy na tym połączeniu, przez które chcieliby reeksportować rosyjski prąd do Europy Zachodniej.
– Do końca roku my utworzymy swego narodowego inwestora, a podstawowe założenia projektu będziemy mieli na wiosnę przyszłego roku. Wówczas dokona się badań ekologicznych, które dadzą odpowiedź na pytanie, jakiej mocy elektrownie będziemy budowali. Jeżeli będzie taka, jaką planujemy – 3200 megawatów, to oznacza, że zapotrzebowanie Polski zostanie zaspokojone – powiedział wczoraj w radiu premier Kirkilas. Ekolodzy mają zbadać, jaki wpływ będzie miała nowa elektrownia na jezioro Druksziaj, na brzegach którego zbudowano zamykaną obecnie elektrownię.
Dotychczas Litwa kategorycznie nie zgadzała się na Polskie żądania. Wczorajsze oświadczenie premiera Kirkilasa może być związane z zamiarami Litwy, aby rozdzielić kwestie budowy mostu energetycznego i elektrowni atomowej.Jak powiedział „Rz” litewski premier ds. ekonomiki Saulius Sp?čius, umowę o powołaniu spółki, która zajmie się budową mostu, możemy podpisać, nie czekając na wyniki ekologicznej ekspertyzy. – Sprawy pójdą znacznie szybciej, jeżeli rozdzielimy kwestie budowy mostu i elektrowni. Nie trzeba się bać reeksportu rosyjskiej energii. To właśnie spółka, która ma się zająć budową mostu, będzie decydowała, czyją energię reeksportować do Europy. Obydwa kraje będą miały po 50 proc. Co więcej, zgadzamy się, aby dyrektorem spółki był Polak. Wszystko jest do uzgodnienia – powiedział. Doradca litewskiego premiera, mówiąc o ekonomicznym uzasadnieniu polskiego udziału w budowie mostu, uważa, że to szansa dla Polski na wykorzystanie europejskich funduszy i zmodernizowanie sieci energetycznej na wschodzie kraju. Litwa zobowiązała się w traktacie akcesyjnym, że zamknie w 2009 roku tzw. drugi blok elektrowni z reaktorem typu czernobylskiego w Ignalinie. Litwini obawiają się, że zamknięcie siłowni spowoduje wzrost cen energii o 40 proc. Jak powiedział Sp?čius, nawet po zamknięciu starej elektrowni w Ignalinie Litwa jest w stanie zagwarantować sobie wystarczającą ilość energii. Przyznał jednak, że to jeszcze bardziej zwiększy uzależnienie sektora energetycznego od rosyjskiego gazu i mazutu. Nowa ignalińska siłownia ma być zbudowana w 2015 r. Ma to być wspólny projekt Litwy, Łotwy, Estonii i Polski.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL