Ekonomia

Pieniądze leżą, inwestycje stoją

Całoroczny plan deficytu zakładał kwotę 30 mld zł, według harmonogramu po wrześniu dziura w kasie państwa miała sięgać 18,55 mld zł. Tymczasem jest 160 mln zł nadwyżki, która jest zasługą dobrej koniunktury gospodarczej, ale i niższych wydatków.
Budżet pilnuje pieniędzy
Wicepremier i minister finansów Zyta Gilowska tłumaczyła "Rz", że barierą, jeśli chodzi o wydawanie publicznych pieniędzy, są przepisy ustawy o zamówieniach publicznych. – Być może są one zbyt drastyczne – stwierdziła wicepremier. Dodała jednak, że niższe wydatki są także wynikiem wzmocnienia przez resort finansów dyscypliny finansów publicznych. – Po niektóre pieniądze trudniej jest sięgać, jeśli nie spełnia się reguł ustawowych – wyjaśniła Gilowska. O tym, że trudno z kasy państwa wyciągnąć pieniądze, przekonał się niejednokrotnie wiceprezydent Poznania Maciej Frankiewicz.
– O dotacje staramy się oczywiście, ale najczęściej z miernym skutkiem – wyjaśnia wiceprezydent. – Mam wrażenie, że w Warszawie panuje przekonanie, iż Poznań sam sobie poradzi. Teraz np. zabiegamy o dofinansowanie inwestycji związanych z organizacją Euro 2012. Mamy zapewnienie, że je dostaniemy, ale decyzji cały czas nie ma. Już jest łatwiej Ministerstwa nie zgadzają się z opinią Zyty Gilowskiej, że nie radzą sobie z przepisami ustawy o zamówieniach publicznych. – Są przesunięcia w przetargach, ale nie wynikają one z aktualnie obowiązujących przepisów – wyjaśnia Paweł Trzciński z Ministerstwa Zdrowia. – Mamy własny Departament Zamówień Publicznych, który świetnie się orientuje w ustawie. Dodaje jednak, że łatwiej stało się dopiero po znowelizowaniu ustawy. Wcześniej niepotrzebna biurokracja hamowała przebieg przetargów. – Ofiarą tego padł na przykład największy w Europie przetarg na śmigłowce dla pogotowia lotniczego wart 0,5 mld zł – mówi Trzciński. – Rozpoczęliśmy go jeszcze za poprzedniej ustawy, stąd np. konieczność przygotowania specyfikacji, która pochłonęła sporo czasu. Jego zdaniem teraz łatwiej kupić to, co się chce, a nie to, do czego zmuszają przepisy. Mogłoby być jednak jeszcze łatwiej, gdyby nie fakt, że przebieg przetargu niejednokrotnie blokują odwołania strony przegranej. Trzciński dodaje, że trudności z wydawaniem publicznych pieniędzy wynikają również z tego, że niektórzy biorą jak najwięcej, bo później kran może zostać zakręcony. – To się odbywa na zasadzie: wezmę teraz, a jak wydam, będę się martwił potem – wyjaśnia Paweł Trzciński. Coraz więcej zostaje w kasie państwa Skutek jest taki, że kwota niewydanych środków jest coraz większa. Wicepremier Gilowska zapewnia, że nie ma w tej kwocie środków unijnych, jednak jak szacuje Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, zamiast planowanych 16 mld zł wydane zostanie 12 – 13 mld zł. Resort finansów zakłada jeszcze niższą kwotę. Z drugiej strony jednak, jak zapewnia wiceminister finansów, dysponenci podtrzymują swoje wcześniejsze deklaracje, dlatego oficjalny plan wykonania budżetu jest obowiązujący. Po zweryfikowaniu planów budżetowych w połowie roku całoroczny deficyt ma wynieść 23 mld zł wobec 30 mld zł zapisanych w ustawie budżetowej.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL