Radcowie

Łatwiejszy wpis na listę, surowsze sankcje dyscyplinarne

Niedopuszczalne jest, aby w postępowaniach dyscyplinarnych oskarżającym był prokurator. To na co dzień nasi przeciwnicy procesowi - dowodzili Joanna Agacka-Indecka (od lewej) i Stanisław Rymar
Nieznane, Darek Golik
Na listę adwokatów bądź radców prawnych będą mogły wpisać się osoby, który zdały egzamin sędziowski lub prokuratorski po 1991 albo 1992 roku i mają rok praktyki w kancelarii prawnej.
To jedna z kompromisowych propozycji uzgodnionych przez przedstawicieli samorządów prawniczych i Ministerstwa Sprawiedliwości. W ministerstwie odbyło się wczoraj drugie spotkanie w sprawie konsultacji projektu zmian w ustawach regulujących wykonywanie zawodów adwokata i radcy prawnego. Projekt ma poprawić przepisy po ubiegłorocznych orzeczeniach Trybunału Konstytucyjnego, który zakwestionował pokaźną część regulacji dotyczących dostępu do tych profesji.
Zarówno przedstawiciele korporacji, jak i ministerstwa przyznawali po zakończeniu spotkania, że doszło do znaczącego zbliżenia stanowisk w wielu kwestiach. - Najważniejsze, że rozmowy trwają i obie strony są gotowe do ustępstw -mówiła wiceprezes Naczelnej Rady Adwokackiej Joanna Agacka-Indecka. - Istotne jest to, że doszliśmy do porozumienia z Ministerstwem Sprawiedliwości w najważniejszej sprawie: wszyscy chętni do zawodu adwokata muszą dawać rękojmię należytego jego wykonywania. Uzgodniono m.in. dopuszczenie do wykonywania zawodu radcy lub adwokata osób, które zdały egzamin sędziowski lub prokuratorski po 1991 r. (Krajowa Rada Radców Prawnych proponuje alternatywnie 1992 r.) i legitymują się roczną praktyką w kancelarii radcowskiej lub adwokackiej albo półtorarocznym stażem na etacie referendarza sądowego lub asystenta sędziego. Rysuje się także kompromis w sprawie liczby punktów wymaganych do zdania egzaminu na aplikację. Dziś limit wynosi 75 proc., ministerstwo zaproponowało obniżenie go do ok. 53 proc., korporacje zaś skłonne są zaakceptować próg 66 proc. - Jesteśmy gotowi na podwyższenie pierwotnie zaprojektowanego limitu - deklaruje Iwona Kujawa, dyrektor Departamentu Nadzoru nad Aplikacjami Prawniczymi w MS. Rozbieżności nadal dotyczą kwestii dopuszczenia do zdawania egzaminu radcowskigo lub adwokackiego osób bez aplikacji, za to z sześcioletnią praktyką w kancelarii prawniczej. -Chcemy, żeby takie praktyki były wcześniej zgłaszane w okręgowej izbie radcowskiej, aby możliwe było zweryfikowanie ich odbycia -mówi Zenon Klatka, prezes Krajowej Rady Radców Prawnych. Sporna jest też kwestia ustawy - Prawo o notariacie. - Ministerstwo uznało, że nie będzie ustawy zmieniać, skoro nie zakwestionował jej Trybunał Konstytucyjny - wyjaśnia wiceprezes Krajowej Rady Notarialnej Andrzej Urbanik. Notariusze tego nie akceptują, ponieważ skarga, którą złożyli do Trybunału, dotyczy przepisów identycznie brzmiących jak te, które TK uchylił w ustawie adwokackiej i radcowskiej. W sprawach zasadniczych rozbieżności samorządy prawnicze mają przekazać ministerstwu swoje ostateczne propozycje do połowy przyszłego tygodnia. W Naczelnej Radzie Adwokackiej oceniono wczoraj także jakość i skuteczność korporacyjnych postępowań dyscyplinarnych. - Nasze sądy nie są łagodne -zapewniał prezes NRA Stanisław Rymar. Na potwierdzenie przytaczał wyniki badań sprzed roku, którymi objęto 32 kraje, w tym 18 członków Unii Europejskiej. Polska zajęła w nich 16. miejsce, jeśli chodzi o liczbę wszczynanych postępowań, i 21. miejsce w liczbie stosowanych sankcji dyscyplinarnych. W tym samym 2005 r. orzeczono u nas do 8 prawomocnych wydaleń z adwokatury, w sądach dyscyplinarnych złożono 197 spraw, średni czas trwania postępowania wyniósł 4,5 miesiąca. Adwokaci popierają przygotowaną w Ministerstwie Sprawiedliwości tzw. małą reformę postępowań dyscyplinarnych (ustawa czeka teraz na rozpatrzenie przez Senat). Wprowadza ona m.in. jawność dyscyplinarek i wzmacnia uprawnienia ministra w takich sprawach. Stanowcze "nie" mówią jednak adwokaci innej ustawie, która czeka na rozpoczęcie prac legislacyjnych. Nie godzą się na odebranie korporacjom sądownictwa dyscyplinarnego na rzecz powszechnego. Przekonują, że we wszystkich państwach I instancja należy do korporacji. Są też przeciwni powołaniu rzecznika dyscyplinarnego (byłby nim prokurator) i wykonywaniu orzeczeń sądów dyscyplinarnych przez samorządy i ministra sprawiedliwości. -Zobaczmy najpierw, jak się sprawdzą nowe i surowsze zasady postępowań dyscyplinarnych prowadzonych przez korporacje. Może kolejne zmiany okażą się zbędne - namawiał Rymar. -Jeśli samorząd straci dyscyplinarki, przestanie być samorządem -dodała Agacka-Indecka.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL