fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Przekroczenia obrony koniecznej: pozorna zmiana

Fotorzepa, Paweł Gałka
„Nie podlegać karze” to nie to samo co „nie popełniać przestępstwa”
Informacja prasowa ministra sprawiedliwości ([link=http://ms.gov.pl/]www.ms.gov.pl[/link]) o rzekomo rewolucyjnych zmianach w traktowaniu przez prawo zjawiska przekroczenia granic obrony koniecznej wprowadza w błąd. Ciągle bowiem obywatel broniący swego życia przed napastnikiem nie może liczyć na zupełną pomoc wymiaru sprawiedliwości. Sędziowie mają bowiem związane ręce niefortunną nową redakcją art. 25 § 3 [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=B90658B2AB74A3FDC7601E84554716B0?id=74999]k.k.[/link]
[srodtytul]Nie podlega karze[/srodtytul]
Zgodnie z tym [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=333894]przepisem, obowiązującym od 9 czerwca 2010 r. (DzU z 2009 r. nr 206. poz. 1589)[/link], „nie podlega karze‚ kto przekracza granice obrony koniecznej pod wpływem strachu lub wzburzenia usprawiedliwionych okolicznościami zamachu”.
Zamiast słów „nie podlega karze”, ustawodawca powinien był zapisać „nie popełnia przestępstwa”. Gdyby tak uczyniono, obietnice ministra i jego poprzedników zostałyby spełnione. Tymczasem czynów o znamionach przekroczenia granic obrony koniecznej nie pozbawiono dotychczasowego przestępnego charakteru.
Kosmetyczne w zasadzie zmiany wpływają jedynie na czynności organów ścigania i sądów. Do niedawna w takich wypadkach sąd musiał odstąpić od wymierzenia kary. Obecnie zaś sąd (lub prokurator w postępowaniu przygotowawczym) najpierw stwierdza zaistnienie przekroczenia granic obrony, a następnie postępowanie umarza.
W niczym nie poprawia to sytuacji obywateli podejmujących obronę swego życia i zdrowia. Nowelizacja kodeksu karnego dokonała więc jedynie pozornej zmiany ich sytuacji prawnej. „Nie podlegać karze” to przecież nie to samo co „nie popełniać przestępstwa”.
Art. 1 § 3 k.k. jasno sprecyzował, że nie popełnia przestępstwa sprawca czynu zabronionego‚ jeżeli nie można mu przypisać winy w czasie czynu. Natomiast czyn polegający na przekroczeniu granic obrony koniecznej w kształcie z nowego art. 25 § 3 k.k. wyłącza tylko wymiar kary i może zostać uznany przez sąd za przestępstwo‚ a to z tej racji‚ że sprawcy można tu przypisać winę polegającą właśnie na owym przekroczeniu ram dopuszczalnych czynu.
[srodtytul]Zamiar się nie powiódł[/srodtytul]
Ponadto ministerialnej informacji prasowej wytknąć należy‚ że „niepodleganie karze” nie stanowi wcale negatywnej przesłanki procesowej. Ewidentnie pomylono tu pojęcia: „niepodlegania karze” i „niepopełniania przestępstwa”. Wiadomo‚ że nie każdy czyn wyczerpujący znamiona czynu zabronionego jest przestępstwem. Może być tzw. kontratypem‚ czyli wyczerpywać znamiona czynu zabronionego‚ ale wykluczać winę.
Klasycznym przykładem jest działanie w obronie koniecznej‚ kiedy to sprawca odpiera bezpośredni‚ bezprawny zamach na jakieś dobro chronione prawem (art. 25 § 1 k.k.). Obrona konieczna jest prawem dozwolona‚ lecz przekroczenie jej granic jest już przestępstwem. Przyjmuje ono w art. 25 k.k. dwojaką postać: przekroczenia nieusprawiedliwionego‚ w szczególności gdy sprawca zastosował sposób obrony niewspółmierny do niebezpieczeństwa zamachu (wtedy sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary‚ a nawet odstąpić od jej wymierzenia) oraz przekroczenia usprawiedliwionego‚ tj. będącego wynikiem strachu lub wzburzenia – usprawiedliwionych okolicznościami zamachu.
Niewątpliwie zamiar przekształcenia przekroczenia granic obrony koniecznej w kontratyp nie powiódł się ustawodawcy. Aby przepis art. 25 § 3 k.k. mógł w stosunku do osoby‚ która przekroczyła granice obrony koniecznej uzasadniać odmowę wszczęcia postępowania albo jego umorzenie‚ a nadto wykluczać sporządzenie aktu oskarżenia i prowadzenie postępowania sądowego oraz nie powodować wszelkich łączących się z tym kosztów i stygmatyzacji społecznej‚ polegającej na uznawaniu osoby broniącej się za karaną i wpisaną do Krajowego Rejestru Karnego‚ musiałby brzmieć: „Nie popełnia przestępstwa‚ kto przekracza granice obrony koniecznej pod wpływem strachu lub wzburzenia usprawiedliwionych okolicznościami zamachu”.
[wyimek]Obywatel broniący swego życia przed napastnikiem nadal nie może liczyć na zupełną pomoc wymiaru sprawiedliwości[/wyimek]
Aktualne brzmienie art. 25 § 3 k.k. znosi wyłącznie karalność przekroczenia granic obrony koniecznej dokonanej pod wpływem strachu lub wzburzenia usprawiedliwionych okolicznościami zamachu‚ ale wcale nie wyklucza przestępnego charakteru czynu podjętego przez broniącego się. Wyłączenie karalności – tak jak w dotychczasowej postaci obrony koniecznej – nie oznacza automatycznego ex lege stwierdzenia braku winy podejmującego obronę. A to przecież wina wyznacza, czy czyn jest zachowaniem przestępnym, czy nim nie jest.
[srodtytul]Odnotowani w rejestrze[/srodtytul]
Z kolei stwierdzenie winy‚ nawet przy jednoczesnej dopuszczalności wykluczenia karalności‚ de facto oznacza jednak popełnienie przestępstwa. Taki zaś stan rzeczy skutkuje wpisaniem do KRK.
Tak więc obywatel podejmujący obronę i działający pod wpływem strachu lub wzburzenia usprawiedliwionych okolicznościami, który przekroczył granice obrony koniecznej, nie zostanie ukarany‚ ale z formalnego punktu widzenia będzie uważany za skazanego. Oprócz wpisu do KRK czekać go będzie jeszcze proces cywilny.
Praktyka sądowa wskazuje‚ że dla podejmujących obronę konieczną właśnie procesy cywilne często bywają bardziej uciążliwe niż sprawy karne. Gdyby ustawodawca uznał przekroczenie granic obrony koniecznej dokonane w opisanych warunkach za czyn wyłączający winę (a nie karalność!)‚ procesy cywilne nie miałyby racji bytu. Broniącemu się napadniętemu obywatelowi na nic zdają się nowe uregulowania zapewniające umorzenie postępowania karnego. Jako winny będzie on w późniejszym procesie cywilnym z zasady stał na pozycji przegranej. Jak bowiem orzekł Sąd Najwyższy, „uznaniu winy nie stoi na przeszkodzie umorzenie postępowania w sprawie karnej dotyczącej nieumyślnego spowodowania obrażeń‚ gdyż zgodnie z art. 11[link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=D50F6CD7BF861E39E2A16437AACF00F6?id=70930] k. p. c.[/link] ustalenia prawomocnego wyroku skazującego wydanego w postępowaniu karnym wiążą sąd cywilny co do popełnienia przestępstwa” [b](wyrok z 26 marca 2003 r.‚ II CKN 1370/00)[/b]. Odstąpienie od wymiaru kary z racji uznania sądu (jak to było dotąd) czy też z mocy samego prawa nie zwalnia ze stygmatu winy. Tak więc przepis art. 25 § 3 k.k. nie został zredagowany w sposób pozwalający obywatelom na podejmowanie ochrony ich życia np. w miejscu zamieszkania.
[srodtytul]Odszkodowanie dla... napastnika[/srodtytul]
Aktualnie przed polskimi sądami toczy się wiele procesów cywilnych‚ w których pozwany to osoba niegdyś odpierająca bezprawny bezpośredni zamach na życie i zdrowie, a powód to były napastnik‚ który w majestacie prawa pozywa tego‚ co ośmielił się przeszkodzić w dokonywanej napaści‚ dopuszczając się feralnego w skutkach przekroczenia granic obrony koniecznej.
Paradoksalnie w najgorszej sytuacji są ci‚ którzy ratując życie własne i osób najbliższych‚ już po skutecznym unieszkodliwieniu napastnika przystąpili do ratowania jego życia. Napastnik taki wychodzi ze zdarzenia najczęściej bardzo okaleczony. W takich sytuacjach sądy cywilne, związane tu przepisem art. 11 k. p.c. („ustalenia wydanego w postępowaniu karnym prawomocnego wyroku skazującego co do popełnienia przestępstwa wiążą sąd w postępowaniu cywilnym”) zasądzają na rzecz powodów-napastników niekiedy bardzo wysokie renty. Związanie obowiązującym prawem nakazuje sędziom stosować regułę‚ że odstąpienie od wymierzenia kary‚ bez względu na to, czy dokonane autorytatywnie przez sąd czy też z mocy ustawy jest przecież skazaniem.
Zadośćuczynienia‚ odszkodowania i renty orzekane przez sądy cywilne przyjmują rozmaite wysokości. Tytułem przykładu podam‚ że jeden z sądów okręgowych w południowej Polsce‚ rozpoznając taką sprawę roszczeń wywiedzionych przez napastnika (byłego żołnierza wyszkolonego do walki i wiele lat przebywającego na zagranicznych misjach wojskowych, a w chwili napaści uzbrojonego w widły rolnicze) przeciw pozwanemu – nieumiejącemu walczyć rolnikowi (odpierającemu zamach na jego ciężarną wówczas małżonkę) zasądził od pozwanego na rzecz napastnika-powoda zadośćuczynienie w kwocie 80 000zł oraz rentę comiesięczną w wysokości 850 zł.
Nietrudno się zorientować‚ że związanie sądów absurdalnymi regulacjami prawnymi o domniemanej winie osób broniących życia prowadzi do stanu‚ kiedy pojęcie prawa przestaje się pokrywać ze sprawiedliwością społeczną. Dopóki więc nie zostanie uchwalona zasada‚ że „nie popełnia przestępstwa‚ kto przekracza granice obrony koniecznej pod wpływem strachu lub wzburzenia‚ ale usprawiedliwionych okolicznościami zamachu”‚ dopóty na nic zdadzą się zmiany w prawie polegające na podwyższaniu kar dla tych‚ którzy napadają na policjantów i innych funkcjonariuszy Rzeczypospolitej Polskiej.
Przy obecnej regulacji prawnej żaden obywatel nie odważy się bowiem udzielić pomocy stróżowi prawa. Niechybnie mógłby przecież przekroczyć granice obrony i zostać pozwany o zadośćuczynienie‚ odszkodowanie‚ rentę i roszczenia o charakterze niematerialnym. Taka obrona napadniętego na ulicy policjanta‚ sędziego‚ posła czy nawet zwyczajnego obywatela mogłaby doprowadzić broniącego do konsekwencji w postaci obowiązku wypłaty napastnikowi wysokich sum pieniężnych‚ utraty majątku albo prowadzić by mogła do ubóstwa obrońcy. Z tego powodu art. 25 § 3 k.k. należy zmienić‚ znosząc przestępny charakter usprawiedliwionego przekroczenia granic obrony koniecznej.
[i]Autor jest doktorantem w Katedrze Postępowania Cywilnego Uniwersytetu Śląskiego[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA