fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sylwetki

Dobra sytuacja gospodarcza Polski zmniejsza presję na obniżenie składki do OFE

Michał Rutkowski
Fotorzepa, PK Piotr Kowalczyk
Michał Rutkowski, dyrektor w Banku Światowym, współtwórca polskiej reformy emerytalnej
[b]„Rzeczpospolita”: Kraje z naszej części Europy, które wprowadziły podobną do naszej reformę emerytalną, obcięły składkę do funduszy emerytalnych albo wprowadziły dobrowolność uczestnictwa w kapitałowej części tego systemu. Czy za chwilę, mimo ostatnich zapowiedzi Premiera, jednak i my nie wrócimy do tego pomysłu?[/b]
Michał Rutkowski: Polska jest jedynym krajem w Europie, w którym nastąpił wzrost gospodarczy. Oddala to perspektywę długu rosnącego do 55- czy 60-proc. w relacji do PKB. A pomysł obniżenie składki był właśnie motywowany sposobem liczenia długu publicznego i deficytu, w tym właśnie tym, by nie uderzyć w te progi. Dobra sytuacja gospodarcza Polski zmniejsza więc presję na obniżenie składki do funduszy. Mamy możliwość nie zrobienia tego, co zrobiły inne kraje, bo nie odczuwamy takiego spadku gospodarczego.
Jeśli część kapitałowa systemu emerytalnego jest nie znacząca, to nie ma rzeczywistej dywersyfikacji. A ona jest idą polskiego systemu. Zresztą pierwotny pomysł zakładał, że składka do OFE będzie rosnąć, a nie maleć, aż do proporcji 50-50 miedzy OFE a ZUS. Reforma systemu wpłynęła pozytywnie na rynek kapitałowy i jego rozwój. Gdyby wprowadzić pomysł ministrów: Fedak i Rostowskiego nastąpiłoby zmniejszenie stabilności rynku obligacji. Przy mniejszej obecności inwestorów instytucjonalnych, podlegałby on większym fluktuacjom.
To, że inne kraje to zrobiły to koszt, z którym będą musiały żyć później. Taka zmiana narusza też zaufanie do długookresowych kontraktów społecznych. W dodatku kraje te będą borykać się z problemem kosztów administracyjnych, które są procentowo wyższe, gdy mniejsza część składki będzie odprowadzana do funduszy emerytalnych.
[b]Dziś wiele osób zastanawia się jednak nad tym, że Polska emituje obligacje by OFE mogły dostać refundację składek, a potem te same obligacje fundusze kupują. I nie ma to sensu. [/b]
To jest koronny argument ministra Rostowskiego. Technicznie w tej części, w której fundusze inwestują w obligacje jest to system repartycyjny. Należy na to jednak spojrzeć dynamicznie. Celem długookresowym jest zwiększenie inwestycji w akcje. Aby to mogło nastąpić musi być okres, gdy OFE dużo inwestują także w obligacje, aby móc utrzymać zdywersyfikowany i bezpieczny portfel. Z czasem proporcja inwestycji w obligacje powinna spadać. Pomogłoby w tym zliberalizowanie limitów inwestycyjnych funduszy i zwiększenie możliwości inwestowania za granicą.
[b]Czy twórcy systemu — co im zarzuca się — nie uwzględnili konstruując nowy system emerytalny, że będzie on zwiększać dług publiczny?[/b]
Dług publiczny w sensie ekonomicznym zmniejsza się, a nie się zwiększa. Pod warunkiem, że do długu publicznego wliczy się zobowiązania emerytalne. A tak de facto powinno się to robić, choć niestety tak nie jest. W tej części, w której składka idzie do OFE, zmniejsza się zobowiązania warunkowe państwa do wypłacenia emerytur z przyszłych dochodów. A zatem skonsolidowany dług państwa, włączając dług emerytalny, idzie w dół. Problem polega na tym, że w górę idzie widzialna jego część. Czyli tak jak on jest dziś liczony. I źle, że Komisja Europejska nie uwzględnia zmniejszenia długu skonsolidowanego, a bierze pod uwagę wyłącznie to, że idzie w górę ta część oficjalna. Wydaje mi się, że będą nad tym trwały prac, by to zmienić.
[b]Bank Światowy, który doradzał Polsce wprowadzenie reformy emerytalnej, próbuje w jakiś sposób przekonać Komisję Europejską do takiego, jak Pan opisuje, przedstawiania długu publicznego?[/b]
Z tego co wiem, to nie było bezpośrednich rozmów z Komisją. Zakomunikowaliśmy nasze zaniepokojenie faktem, że reguły mogą wpływać negatywnie na reformy emerytalne istniejące i przyszłe. Prowadzimy także rozmowy z Międzynarodowym Funduszem Walutowym, z którym Komisja Europejska uzgadnia zasady liczenia długu. I są one w toku. Fundusz bierze pod uwagę masę innych elementów i sugerowanie tego typu zmian wymaga bardzo szczegółowego rozważenia ich pod kątem wielu różnych konsekwencji. Od zachowania inwestorów do integralności budżetów.
[b]Żadnych deklaracji jednak jeszcze nie ma?[/b]
Jest to jednak nieuniknione. Jeżeli nie nastąpią zmiany, to będą powstawały pomysły gorsze niż tylko zmiana sposobu liczenia długu. Jednym z wyjść z obecnej sytuacji w Polsce jest choćby wypuszczenie obligacji emerytalnych. Można je zdefiniować w ustawie o finansach publicznych jako takie, które nie stanowią części długu publicznego, tylko wyłącznie dotyczą zobowiązań systemu emerytalnego. Nie byłyby płynne względem innych. Na to reguł w Unii Europejskiej nie ma. Wówczas nie zwiększamy relacji długu do PKB. Taki pomysł jest brany pod uwagę.
Problem polega na tym, że każdy ekonomista od finansów publicznych pomyśli, że nie jest to fajny pomysł bo jeszcze bardziej segmentuje budżet przez niepłynne obligacje. Rozumiem ten punkt widzenia, ale takie pomysły powstają, gdy obecny sposób liczenia długu publicznego nie odzwierciedla rzeczywistości. Obligacja emerytalna odzwierciedla rzeczywistość lepiej, ale powoduje inne negatywne skutki. Stąd rozwiązanie całościowe byłoby lepsze niż fragmentaryczne.
[b]Premier zapowiedział, że należy zwiększać efektywność działania funduszy emerytalnych. W jaki sposób najlepiej to uczynić?[/b]
Możliwość zróżnicowania strategii inwestycyjnej dla ludzi, którym niewiele lat zostało do osiągnięcia wieku emerytalnego, czyli utworzenie funduszu typu B, jak również wzrostu inwestowania OFE, w tym za granicą, są dobrymi pomysłami na to. Premier wspomniał także o ograniczeniu akwizycji. Nie wiem tylko jak ten pomysł miałby zostać wprowadzony.
[b]Wciąż pozostaje problem w jaki sposób zorganizować wypłatę świadczeń z II filara. To co proponuje resort pracy jest krytykowane, jak choćby wprowadzenie wypłaty jednorazowej. Panu te pomysły się podobają?[/b]
W pomyśle resortu pojawiła się propozycja, aby osoby, które nie uzbierały w ZUS pieniędzy na wypłatę świadczenia w wysokości 200 proc. minimalnej emeryturą muszą oddać pieniądze zaoszczędzone w OFE do ZUS. Te zaś, które mają więcej w części kapitałowej mogą oddać Zakładowi pieniądze. Ten pomysł powodował, że w praktyce podjęto decyzję, że emerytury z I i II filara będzie wypłacał ZUS.
To oznacza, że 1/3 uczestników systemu będzie zmuszona do przeniesienia pieniędzy do ZUS i pozbawiona możliwości uzyskania dochodu inwestycyjnego w okresie 20-30 lat, gdy będą żyć po przejściu na emeryturę. To nie jest dobry pomysł. Podobnie, jak sprzeczny z zasadami reformy emerytalnej jest ten dotyczący wypłaty jednorazowej. Osoby, które nie będą chciały przenieść pieniędzy do ZUS będą mogły z nich skorzystać. To odejście od zasady przymusowej emerytury wypłacanej dożywotnie i oceniam je negatywnie.
[b]Jeśli nie ZUS to kto powinien wypłacać emerytury z części kapitałowej systemu?[/b]
Instytucje, które są do tego świetnie przygotowane, czyli towarzystwa ubezpieczeń na życie. Gdy pracowałem nad reformą emeryturą proponowaliśmy zakłady emerytalne, które były szczególnego typu zakładami ubezpieczeniowymi. Nie było wówczas zaufania, że sektor ubezpieczeniowy jest wystarczająco rozwinięty. Dziś nie ma już powodu, by nie mieć tego zaufania. Ten kierunek wydaje się naturalny.
Ani jednak gdyby miały to robić zakłady ubezpieczeń na życie, ZUS czy zakłady emerytalne pozwolenie na wypłatę jednorazową nie ma żadnego sensu. Powstaje wówczas pytanie dlaczego w ogóle płacenie składki emerytalnej jest przymusowe. Może lepiej obniżyć jej wysokość. Inaczej będzie to niekonsekwencja. Nie można założyć, że 20-letni człowiek jest krótkowzroczny, a 55-letni już nie. Wiele osób, które skorzystałyby z wypłaty jednorazowej następnie zaczęłaby korzystać z pomocy społecznej.
[b]Ale czy rzeczywiście jedynym produktem możliwym do przyjęcia jest emerytura dożywotnia?[/b]
W zasadzie tak. Ale mógłbym sobie wyobrazić, że osobom, które otrzymują wysokie emerytury zaproponuje się kombinację wypłaty programowanej z emeryturą dożywotnią. Wypłata programowana określonych kwot obowiązywałaby np. przez 5 czy 6 lat, ale gdy poziom oszczędności emerytalnych spadłby do pewnego określonego poziomu wypłata programowana zostałaby zastąpioną emeryturą dożywotnią. Istotą jest to by w okresie późnej starości ludzie otrzymywali rentę dożywotnią.
[b]Czy istnieje jeszcze pole do cięcia kosztów w funduszach emerytalnych?[/b]
Większe niż się wydaje. Gdyby rzeczywiście występowała ostrzejsza konkurencja między nimi. Wtedy presja na obniżenie kosztów byłaby wyższa. Nie da się jednak jej wprowadzić bez zróżnicowania możliwości inwestycyjnych funduszy. One są zbyt restrykcyjne, co było konieczne 10 lat temu, ale już nie teraz. Nie jestem jednak aż tak przejęty kosztami OFE.
Zyski jakie przyszli emeryci będą mieli z tytułu wyników inwestycyjnych osiąganych przez fundusze są wyższe niż gdyby cała składka emerytalna wciąż trafiała do ZUS. Poza tym nie znamy kosztów ZUS, w tym choćby kosztów obsługi filara repartycyjnego. Dobrze, gdyby takie wyliczenia się pojawiły. Wtedy rzeczywiście można porównać pierwszy filar z drugim.
Rozmawiała Katarzyna Ostrowska
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA