Finanse

Bezrobocie na życzenie

Fotorzepa, Pio Piotr Guzik
Rząd chce zmian w ubezpieczeniu zdrowotnym dla unikających pracy. Są takie osoby, które były już bezrobotne po 15 razy, a rekordziści nawet po 20
– Mamy takie osoby, które były już bezrobotne po 15, a rekordziści nawet po 20 razy. Pierwszy raz trafili do nas jeszcze w latach 90. – przyznaje Krystyna Górska, wicedyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Jeleniej Górze. Podobnie jest w wielu urzędach pracy. Choć pod koniec listopada w rejestrach było ok. 1,81 mln osób, to w ciągu dziesięciu miesięcy status bezrobotnego uzyskało ponad 2,5 mln ludzi, a straciło go ok. 2,2 mln kolejnych. Mniej więcej co trzecia osoba wypisywana jest z rejestrów, bo zaczyna stałą lub czasową [link=http://kariera.pl]pracę[/link], ale tyle samo jest wykreślanych, bo nie chcieli podjąć zatrudnienia albo wyrejestrowali się sami.
– Proceder ciągłego rejestrowania się i wyrejestrowywania ukróciła nieco zmiana przepisów wprowadzona od zeszłego roku – tłumaczy Władysław Pająk, dyrektor PUP w Końskich. – Teraz, gdy bezrobotny odmawia przyjęcia pracy czy [link=http://szkolenia.rp.pl/main/]szkolenia[/link], to przez określony czas, od 120 do 270 dni, nie może się na nowo zarejestrować. Dyrektor przyznaje, że część bezrobotnych omija te restrykcje i dobrowolnie rezygnuje ze statusu. – A wtedy mogą się zarejestrować praktycznie natychmiast – dodaje.
Pracownicy urzędów pracy zwracają uwagę, że wśród tych, którzy notorycznie nie chcą pracować czy się szkolić, a po wyrzuceniu ich z rejestrów znowu wracają, są nie tylko „wieczni bezrobotni” czy pracujący nielegalnie. – To także młode kobiety, które wychowują małe dzieci. Część z nich zarejestrowała się z przyczyn ekonomicznych. Nawet gdyby poszły do pracy, nie byłoby ich stać na opłacenie żłobka czy przedszkola. Problem innych polega na tym, że nie mogą podjąć pracy na dwie zmiany, bo żłobki czy przedszkola czynne są do wczesnych godzin popołudniowych. Decydują się więc na rejestrację, tym bardziej że to daje im bezpłatną opiekę medyczną – tłumaczy Jacek Męcina, ekspert rynku pracy w Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan. Opinię eksperta potwierdza praktyka. Gdy w sulęcińskim urzędzie pracy (w woj. lubuskim) zaproponowano młodym bezrobotnym kobietom, by wspólnie z pośrednikami opracowały i wdrażały plany aktywnego działania, prosiły, by wyłączyć je z tego programu. – Przeciętnie 30 procent zarejestrowanych bezrobotnych nie szuka pracy i nie chce podnosić kwalifikacji, tylko zarejestrowało się po to, by skorzystać z bezpłatnej opieki zdrowotnej albo ze świadczeń z pomocy socjalnej – przyznaje Czesława Ostrowska, wiceminister pracy odpowiedzialna za rynek pracy. Dzieje się tak od lat. Dodaje, że w różnych latach, w zależności od tego, jak wysoka jest stopa bezrobocia, w rejestrach rocznie pojawia się od 5 do 7 mln nazwisk. Ostrowska ma jednak nadzieję, że wreszcie na początku przyszłego roku uda się rozwikłać problem rejestracji z powodu ubezpieczenia zdrowotnego. – Wspólnie z Ministerstwem Zdrowia intensywnie analizujemy, jakie rozwiązania byłyby najbardziej korzystne dla ubezpieczeń społecznych, zdrowotnych i dla samych bezrobotnych. Sprawdzamy, jakie rozwiązania obowiązują w innych krajach. Zastanawiamy się nad zmniejszeniem składki na dobrowolne ubezpieczenie zdrowotne osób bez pracy albo nad ubezpieczaniem ich w pomocy socjalnej zamiast w urzędach pracy. Na razie trwają analizy – tłumaczy minister Ostrowska. [ramka][srodtytul]Konieczna reforma[/srodtytul] Jeśli rząd chce się uporać z problemem rejestracji w urzędach pracy osób, które nie szukają pracy ani nie chcą podnosić kwalifikacji, powinien stworzyć system, w którym pośrednicy pracy będą się mogli indywidualnie opiekować każdym bezrobotnym – uważa prof. Elżbieta Kryńska z Uniwersytetu Łódzkiego. Wtedy możliwe będzie zweryfikowanie intencji osób zarejestrowanych. Do tego potrzebne jest stworzenie efektywnego systemu wydawania pieniędzy z Funduszu Pracy oraz danie ludziom innej możliwości ubezpieczenia zdrowotnego.[/ramka] [ramka][srodtytul]Różne sposoby liczenia bezrobocia[/srodtytul] Pod koniec listopada stopa bezrobocia rejestrowanego wynosiła w Polsce 11,4 proc., a miesiąc wcześniej 11,1 proc. W tym samym czasie Eurostat, który stosuje inną metodę szacowania bezrobotnych (wyklucza z niej osoby pracujące na czarno oraz te, które nie szukają pracy), podał, że pod koniec października [link=http://kariera.pl]bezrobocie[/link] w Polsce wynosiło 8,4 proc.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL