Literatura

Graal w krainie Orientu

materiały prasowe
W „Białym zamku” Orhana Pamuka odnajdujemy postaci z innych jego książek. To bardziej filozoficzna przypowieść, niż beletrystyczna proza
Młody Włoch zostaje pojmany przez Turków i trafia do Konstantynopola. Dotąd niezależny obywatel Republiki Weneckiej, staje się niewolnikiem ofiarowanym lokalnemu hodży, czyli uczonemu mężowi. Może odzyskać wolność, jeśli przejdzie na islam (co odrzuca) albo - nauczy swego pana wszystkiego, czego można dowiedzieć się o Zachodzie. Z upływem lat obu coraz bardziej wciąga wzajemna gra – Włoch zmyśla na potęgę, a Turek udaje, że wierzy w opowiadane brednie. Są sobie tak potrzebni, że jeden staje się odbiciem drugiego.
To najkrótsze streszczenie niewielkiej powieści tureckiego noblisty. „Biały zamek” bardziej przypomina filozoficzną przypowieść z konstrukcją szkatułkową, niż beletrystyczną prozę. W fabułę wprowadza… bohater innej powieści Pamuka, tu podający się za odkrywcę manuskryptu „Zamku”. Niektóre postaci przeniesione zostały z pozostałych utworów noblisty. Wszyscy szukają doskonałości, erudycji, perfekcji, nieosiągalnego Graala w krainie Orientu. Mniej uwagi niż w innych swych powieściach poświęca autor opisom miejsc i postaci. Główną rolę odgrywa język. Sprawność w słownych potyczkach ma doprowadzić do uzyskania odpowiedzi na podstawowe pytanie, „kim jestem”. To jednak trudne zadanie, gdyż Pamuk nadał swym bohaterom cechy bliźniacze – są nie tylko łudząco podobni zewnętrznie, ale też wiele łączy ich psychicznie. Poznając powoli swą tożsamość, wchodzą niejako w ciało drugiego. Akcja rozgrywa się w zasadzie wokół stołu, przy którym rozmawiają, spierają się, debatują i wypytują wzajemnie. Pamuk mistrzowsko tworzy wrażenie zamknięcia, klaustrofobicznej pułapki, w której znajdują się obaj mężczyźni – zdani na siebie, a z czasem również i współzależni. Niewolnik zaczyna wielbić swego pana, władca nie jest w stanie pozbyć się poddanego. W końcu zamieniają się miejscami. „Pamięć przywoływała moment, w którym krzyczał: «Stałem się tobą!»” – te słowa mógł wypowiedzieć każdy z nich.
Na zderzenie charakterów nakłada się zderzenie cywilizacji – bohaterowie analizują nie tylko swoje zachowanie, ale także różnice między Wschodem a Zachodem. W zbędnym i przydługim, moim zdaniem, autorskim epilogu wyjaśniającym genezę książki Pamuk wiele mówi o klasyfikacji kultur. Widać, że zależy mu na takim odczytaniu książki, choć to przede wszystkim przypowieść o pasjach człowieka, o ideałach i niemożliwości ich zrealizowania. „Każdy wie, że jedynym sposobem na to, by odzyskać utracone życie i marzenia, jest wyobrażenie ich sobie na nowo. Ja uwierzyłem w moją opowieść”, mówi Wenecjanin. Czytelnik też wierzy. Do momentu, kiedy Pamuk w epilogu odziera powieść z atmosfery, którą udatnie kreował. Orhan Pamuk [i]Biały zamek[/i] przeł. Anna Akbike-Sulimowicz [i]Wyd. Literackie, Kraków 2009[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL