fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lekkoatletyka

Nie znam swoich możliwości

ROL
Anita Włodarczyk, mistrzyni i rekordzistka świata w rzucie młotem
[b][link=http://www.rp.pl/galeria/60516,352623.html" "target=_blank]Zobacz więcej zdjęć[/link] [/b]
[b][link=http://www.rp.pl/artykul/60516,352702_Noga_skrecona_z_radosci.html" "target=_blank]Przeczytaj relację naszego sprawozdawcy z sobotnich zawodów[/link][/b]
[b]Wyglądało na to, że bicie rekordu świata to dla pani bułka z masłem...
Anita Włodarczyk:[/b] Obiecywałam wcześniej ten rekord, było mnie na niego stać. Nie rzucałam słów na wiatr. Udowodniłam, że jestem najlepszą młociarką na świecie. Wiedziałam, jak dobrze byłam przygotowana do sezonu.
[b] Była w pani chęć rewanżu za niespełnione złote marzenia Tomasza Majewskiego i Piotra Małachowskiego? [/b]
Tak, to też. Chciałam dać Niemkom odpór. To także mała zemsta za zły medal dla Moniki Pyrek.
[b] Pierwszy rzut był taktyczny? [/b]
Rzeczywiście, najpierw była próba na zaliczenie, ale tak daleko, żeby być w wąskim finale. Potem mogłam się rozluźnić i pójść na całość.
[b]Mogła dziś pani rzucić ponad 78 metrów?[/b]
Trudno powiedzieć. Szkoda, że nie mogłam oddać kolejnych czterech rzutów. Ból nogi był za wielki by rzucać dalej, ale myślę, że kibice byli jednak zadowoleni z tych dwóch...
[b]Ile może pani dołożyć do nowego rekordu? [/b]
Przyznam szczerze – nie wiem. Nie znam tak naprawdę swoich możliwości. Zaskoczyło mnie to, że rzuciłam tak daleko. Przeanalizuję rzuty z Berlina, zobaczę, czy były jakieś błędy.
[b] Spontaniczna radość czasem boli... [/b]
Nie wiedziałam co robię, taka byłam szczęśliwa.
[b]Denerwowała się pani siedząc bezczynnie na rzutni? [/b]
Konkurs zrobił się specyficzny, nigdy takiego nie przeżywałam. Tylko przy ostatnim rzucie Heidler czułam, że mogę być zagrożona. Betty była rozluźniona, wiedziała już, że nie będę rzucać. Myślę, że to jej pomogło.
[b]Miała pani plan rzucać na poważnie, gdy trzeba było?[/b]
Nie było takiej możliwości. Weszłam na koniec do koła, tylko to by podziękować publiczności. Tak doradził mi menedżer i posłuchałam.
[b] Brak trenera obok rzutni nie przeszkadzał? [/b]
Nie. Jeżdżąc samotnie po świecie na zawody nauczyłam się samodzielności. Oczywiście nie widzę dalej możliwości trenowania samotnie. W rzucie młotem to niemożliwe.
[b]Czy podziękuje pani trenerowi Czesławowi Cybulskiemu, z którym się pani rozstała przed Berlinem? [/b]
Rekord i mistrzostwo świata też jest jego zasługa. Współpracowaliśmy pięć lat.
[b] Kto będzie pani nowym trenerem? Ktoś z zagranicy? [/b]
Jeszcze nic nie wiadomo. Poczekajmy.
[b]Naprawdę nie męczył pani stres przed konkursem? [/b]
Noc była spokojna, choć Żaneta Glanc wróciła po pokoju po pierwszej. Rozmawiałyśmy, było wesoło, ale dopiero w niedzielę siądziemy razem do naszego stolika i zaczniemy świętować.
[b] Na śniadanie znów były cztery jajka? [/b]
Nie cztery, tylko pięć. I to piąte mi najbardziej pomogło.
[b]Noga boli, a plecy? [/b]
Poczułam je podczas rzutu w rozgrzewce, ale potem nie bolały.
[b]Czy to już koniec pani sezonu? [/b]
Nie, jeszcze chciałabym wystartować kilka razy i zakończyć starty w finale Pucharu Świata w Salonikach.
[b]Wydaje już pani w głowie te 160 tysięcy dolarów nagród? [/b]
Nie myślałam o tym jeszcze, ale mam jedno marzenie. Chciałam mieć samochód i będę go miała. Prawo jazdy mam już od sześciu lat.
[i] Wysłuchał w Berlinie Krzysztof Rawa [/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA