Nauka

Kot, zaklinacz ludzi

Fotorzepa, MW Michał Walczak
Koty manipulują opiekunami dzięki mruczeniu, którego częstotliwość przypomina płacz dziecka — odkryli brytyjscy naukowcy
Jak się nie napracować, dostając przy okazji pełną miskę i jeszcze pochwałę za dobre sprawowanie? Wystarczy być kotem, który mruczy. A mrucząc, nakłania człowieka do opiekowania się nim. Zupełnie jak własnym dzieckiem. Odkrycia tego dokonali naukowcy z University of Sussex, którzy swoje wnioski opublikowali na łamach pisma „Current Biology”.
   
Ludzie tradycyjnie dzielą się na psiarzy i kociarzy. I ci pierwsi za nic nie mogą zrozumieć, dlaczego kociarze tak hołubią ulubieńców, którzy swoich opiekunów zdają się co najwyżej tolerować. Tak zresztą było od początku bliższej znajomości człowieka i kota (trwającej już od 9 tys. lat, jak wskazują niektóre dowody). Udomowiony drapieżnik wolał bowiem chadzać własnymi ścieżkami, łapiąc przy okazji myszy, niż pełnić przy swoim opiekunie rolę służebną jak pies. Za to odwdzięczano mu się zimą dachem nad głową i miską jadła w trudnych czasach. Teraz jednak zabrakło tego zdroworozsądkowego argumentu, bo większość miejskich kotów nie łapie już myszy. Dlaczego więc ludzie wciąż trzymają w domach te zwierzaki, w dodatku traktując je jak członków własnych rodzin? Odpowiedź kryje się w kocim mruczeniu.     Do manipulowania człowiekiem kot używa akustycznego podstępu. Polega on na tym, że w pewnych typach kociego mruczenia kryją się częstotliwości zbliżone do żałosnego płaczu dziecka. Im bardziej kot domaga się jedzenia, tym bardziej pobrzmiewa w jego pomrukach ta właśnie chwytająca za serce nuta. Sprawdziła to dr Karen McComb, psycholog z University of Sussex, prywatnie posiadaczka kota. - Pepo bez wahania budzi mnie rankiem swoim natarczywym, irytującym mruczeniem — powiedziała serwisowi BBC dr McComb. — Po krótkim śledztwie okazało się, że i inni właściciele kotów są rano w ten sam sposób wyrywani ze snu i nakłaniani do napełnienia kociej miski jedzeniem. Badaczka postanowiła dociec istoty tej kociej muzyki, dlatego kierowany przez nią zespół naukowców nagrał mruczenie dziesięciu kotów nagabujących opiekunów o porcję jadła. Następnie 50 ankietowanych osób oceniło natarczywość tego mruczenia: od niezbyt natarczywego, miłego pomrukiwania po mało przyjemne dźwięki towarzyszące gwałtownemu komunikatowi o silnym głodzie. Badaczka zmierzyła częstotliwość tych odgłosów, które osiągały szczyt w zakresie 220 — 520 Hz, znacznie wyższym niż zwyczajne mruczenie. Podobną częstotliwość — 300 — 600 Hz — ma płacz dziecka. Im bardziej natarczywie kot domagał się jedzenia, tym głośniejsze były dźwięki o wysokiej częstotliwości. - Koty potrafią wykorzystywać naszą naturalną skłonność do reagowania na dźwięki podobne do płaczu dziecka, która jest niezbędna do opieki nad potomstwem — komentuje swoje odkrycie dr McComb. Badaczka dodaje, że wydawane przez zwierzęta pomruki tak dobrze celują w nasze instynkty, że niemal nie sposób je zignorować. Stąd się bierze bezwolne napełnianie kociej miski o brzasku. New Scientist, bbc
Źródło: Rzeczpospolita OnLine

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL